TSUE na polowaniu
Wygląda na to, że skandal z udziałem unijnego wymiaru sprawiedliwości oraz polityków największej frakcji Parlamentu Europejskiego zainteresowanie budzi głównie w Polsce.
Wygląda na to, że skandal z udziałem unijnego wymiaru sprawiedliwości oraz polityków największej frakcji Parlamentu Europejskiego zainteresowanie budzi głównie w Polsce.
Donald Tusk wyszedł z nory, w której się schował po informacjach „Liberation”, i postanowił udzielić wypowiedzi do mikrofonu Onetu. Z tego, co mówi, wynika, iż obawia się, że wybory zostaną sfałszowane. Planuje wspólnie z KOD powołanie inicjatywy na rzecz kontrolowania wyborów. To nie są dobre wieści dla PiS. Nie dlatego, że uniemożliwi to fałszerstwa. W uczciwej grze można przecież przegrać. Problemem jest, że KOD walczący o przejrzystość wyborów jest tak przekonujący, jak bolszewik walczący o pokój.
Polska jest oazą politycznej stabilności. Na przykład w Bułgarii właśnie mają się odbyć po raz czwarty w ciągu roku (!) wybory do parlamentu. Z kolei w Austrii mamy czwartego kanclerza w ciągu czterech lat. W Niemczech zmienił się rząd, do którego po paru kadencjach wrócili Zieloni i liberałowie z FDP.
W ostatni weekend Warszawa stała się centrum europejskiej myśli prawicowej i konserwatywnej.
Na ostatnim posiedzeniu sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych poseł Solidarnej Polski Janusz Kowalski złożył do budżetu państwa na rok 2022 wniosek o wykreślenie 236 mln zł subwencji na nauczanie niemieckiego jako języka mniejszości. Pieniądze te powinny być wydane na potrzeby Polonii w Niemczech i nauczanie języka polskiego – uzasadniał Kowalski.
Obecna obrona polskiej granicy zwróciła moją uwagę na znamienny fakt – jak często w naszej historii (i mitologii) do roli symboli urastają bohaterskie obrony, a jak rzadko zwycięskie szturmy.
Wszystko jasne. Niemiecki tygodnik podał kierunki i cele rosyjskiego ataku, scenariusz działań, a także siły, jakie zostaną użyte do zaatakowania Ukrainy przez rosyjską armię. Tak po prostu. Ponoć plan leży już na Kremlu i, podobnie jak zgromadzone od dawna na granicy wojsko, czeka tylko na podpis prezydenta Putina, aby ruszyć na Kijów. I co? Tak będziemy siedzieć i czekać, aż Rosja podporządkuje sobie kolejnego sąsiada?
Chiński wywiad prowadzi coraz bardziej intensywne rozpoznanie polskiej armii. Gromadzi nie tylko dane dotyczące polskich żołnierzy, lecz także próbuje zdobywać informacje na temat szczegółów naszej współpracy z NATO i planów zwiększenia potencjału obronnego. W tym celu Chińczycy nie tylko próbują poszukiwać i werbować źródła informacji, ale wykorzystują nowe technologie, prowadząc operacje w cyberprzestrzeni.
Są takie filmy, które zostają z nami na długo. I takim pozostaje, bez wątpienia, obraz „Kapitan Wołkonogow uciekł” reżyserskiego duetu Nataszy Mierkułowej i Aleksieja Czupowa. O czym jest ten film? Na pierwszy rzut oka to opowieść o ucieczce enkawudzisty przed śmiercią, na którą skazać go chcą jego dawni towarzysze.
Zachowanie Marty Lempart podczas niedawnego najścia jej grupy na warszawską siedzibę Prawa i Sprawiedliwości wzbudziło wiele pytań o dalszą obecność tej feministycznej liderki w polskiej polityce. Niektórzy zdążyli już nawet ogłosić jej koniec, inni ostrożniej ograniczyli się do pytania, czy to już…? Na oba odpowiedź jest przecząca.
Ostatnio złożyłem wizytę w Turcji jako przewodniczący EU–Turkey Friendship Group. Poza spotkaniami na szczeblu rządowym i parlamentarnym, a także sportowym, co w moim przypadku jest nieuniknione, gościłem również w siedzibie międzynarodowej organizacji związanej jednak ściśle z kulturą i historią Turcji oraz jej językiem.
Jesteśmy obecnie świadkami i zarazem uczestnikami dwóch sposobów przeżywania rzeczywistości i jej interpretacji. Mimo że chrześcijanie wydają się przytłoczeni narracją liberalno-lewicową i antychrześcijańską oraz nieco zagubieni, to jednak do nich należy przyszłość, ponieważ to ich nadzieje mają solidne ugruntowanie i to oni są otwarci na Wielką Nadzieję.
30 lat temu Polska jako jeden z pierwszych krajów na świecie uznała niepodległość Ukrainy. To wtedy ostatecznie rozpadł się Związek Sowiecki. Dla prawie wszystkich krajów powstałych na gruzach komunistycznego imperium to chwalebna data. Jak i dla całego świata, bo rozpad ZSRS uczynił na lata świat bezpieczniejszym. Tylko właściwie dwa kraje uważają rozpad sowieckiego państwa za zło – Rosja i Białoruś (rozumiana jako reżim Łukaszenki, a nie naród białoruski).
Spotkanie na The Warsaw Summit liderów partii prawicowych i konserwatywnych z całej Europy, zwołane przez prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego, jest pierwszym krokiem w nowej, zasadniczej grze, jaka rozpoczyna się w Europie.
dy miesiąc temu przeczytałem wywiad prezesa TSUE, barona Koena Lenaertsa, w którym powiedział on w płaczliwym tonie, że „praworządność oznacza bardzo wiele w UE, właściwie wszystko”, pokiwałem głową.
Ileż szumu wywołał niegdyś ten znakomity plakat „Gazety Polskiej” oskarżeń o polski szowinizm i pogardę wobec innych narodów. Ale to nie my, a sami Rosjanie wynaleźli termin „raszyzm”, zręcznie łączący rasizm z istotnie dość pogardliwym zniekształconym z angielskiego Russia - „Rasza”, czy jak wolą Ukraińcy - „raszka”.
Zwrot „wielka chwila dziennikarstwa” przykleił się już na zawsze do Bartosza Węglarczyka, jednak szef Onetu nie jest jedynym, którego kolejne zawodowe kompromitacje lub tylko kontrowersyjne wypowiedzi są słowami tymi podsumowywane.
Debata, która odbyła się w zeszłym tygodniu w Parlamencie Europejskim na temat kryzysu na polsko-białoruskiej granicy, nie przyniosła żadnych rozstrzygnięć. Przynieść ich nie mogła, bo te debaty z zasady o niczym nie rozstrzygają.