Teraz konsekwentnie po kolejny katarski cel
Z wielką ostrożnością podchodziliśmy do barażowego finału ze Szwecją. Nowy selekcjoner, kontuzje, słaby mecz towarzyski ze Szkocją i fatalny bilans ostatnich spotkań ze Szwedami…
Z wielką ostrożnością podchodziliśmy do barażowego finału ze Szwecją. Nowy selekcjoner, kontuzje, słaby mecz towarzyski ze Szkocją i fatalny bilans ostatnich spotkań ze Szwedami…
Rozwiązania rządowego projektu ustawy umożliwiającej zamrażanie majątków osób i podmiotów wspierających rosyjską agresję na Ukrainę dają służbom ogromną władzę. Pozwolą bowiem de facto zamknąć każdy biznes powiązany z Moskwą lub białoruskim Mińskiem. Dotkliwe sankcje mogą też spaść na firmy PR-owe, lobbystów i doradców wspierających proputinowskie interesy nad Wisłą.
Bardzo ważna wizyta prezydenta USA Joe Bidena w Polsce może stać się autentycznym przełomem geopolityki Zachodu wobec Rosji. Przełomem, bo Biden wyraźnie pokazał, że nie wystarczy zakończyć wojnę, lecz trzeba doprowadzić do osiągnięcia trzech dalszych celów: redukcji gospodarki rosyjskiej o połowę, pozbycia się Putina i zwycięstwa Ukrainy. Gdyby udało się to przeprowadzić, Rosja przestałaby zagrażać światu i być może musiałaby nauczyć się żyć w pokoju ze swoimi sąsiadami. Biden przemawiał w czasie, gdy oczy całego świata były skierowane na Polskę, w obecności najważniejszych ministrów ukraińskiego rządu. Symbolika mocna i jeszcze podbudowana cytatem ze słów Jana Pawła II.
Najważniejszym wymiarem oficjalnej wizyty patriarchy Konstantynopola Bartłomieja w Warszawie w dniach 28-29 marca br., której patronowała Kancelaria Prezydenta RP, było duchowe wsparcie wobec cierpienia 2,35 mln uchodźców wojennych z Ukrainy, głównie kobiet z dziećmi, w większości wyznania prawosławnego. Tragedia wojenna na Ukrainie staje się także przyczyną do redefinicji dialogu międzywyznaniowego w jego realnych społecznych granicach – spotkanie patriarchy z hierarchami rzymskokatolickimi jest zapowiedzią tworzenia alternatywy dla braku oczekiwanego ze strony polskiej rezonansu po podpisaniu z patriarchą moskiewskim Cyryl w 2016 r. deklaracji o pojednaniu.
Kiedy czujesz, że masz do czynienia z łotrem, ale jednocześnie możesz na tym kontakcie dobrze zarobić, to wiedz, że właśnie doświadczasz tzw. mieszanych uczuć. Od rozstrzygnięcia takiego dylematu zależy jednak, czy nadal pozostaniesz przyzwoitym człowiekiem, czy upodobnisz się do owego łotra – wciągając się w jego świat. Tak mniej więcej można przedstawić współczesne rozterki nowego kanclerza Niemiec.
Ze Szwedami w ostatnich latach przegrywaliśmy tyle ważnych spotkań, że trudno było o wielki optymizm przed finałem baraży. Pomimo tego, że Czesław Michniewicz miał tylko tydzień by przygotować się z Biało-czerwonymi do meczu na Stadionie Śląskim, to nowy selekcjoner dokonał tego, czego nie potrafili zrobić jego poprzednicy od czasów legendarnego Kazimierza Górskiego.
Zobaczycie jeszcze, jak ruskie przyjdą, to każda skiba ziemi będzie cenna i będzie się opłacać – mówił znajomy rolnik, gdy słyszał, że jego kilkuhektarowe gospodarstwo jest nieopłacalne. Jak pomyślę, to jego rola była bezpieczna od światowych zawieruch. Dwa konie, krowa, kilka prosiaków, kur i kaczek. Wszystko w obiegu zamkniętym, niezależnym od cen ropy, prądu i gazu.
Cieszę się, jak UE deklaruje pomoc dla Ukrainy i krajów, które przyjęły ukraińskich uchodźców, a więc w pierwszym szeregu Polski. Martwię się jednak, że na razie deklaracje te w wielkiej mierze pozostają tylko na papierze. Dotychczas nasz kraj nie otrzymał wsparcia z racji przyjęcia już blisko 2,5 mln uchodźców (Turcja dostała 6 mld euro – przy poprzednim kryzysie migracyjnym).
Każde imperium kiedyś upada. Tak było ze starożytnym Rzymem, imperiami Mongołów, Habsburgów hiszpańskich czy brytyjskim. Jego mieszkańcy muszą to przyjąć do wiadomości i zacząć tworzyć inny typ państwa.
Donald Tusk wstał wyjątkowo wcześnie rano, by na tle bloków Zduńskiej Woli apelować. Co nie daje mu spać? Smoleńsk. Obawa, że gdy kolejny raz zobaczyliśmy, iż Putin zdolny jest do wszystkiego, ze społecznej świadomości zniknie ten wyjątek, ta jedyna rzecz, z której polityczna i medialna tresura nakazują Rosjan rozgrzeszyć.
Tomasz Grodzki to polityk z największym ego w Polsce. Wbrew konstytucyjnemu podziałowi ról poszczególnych władz już wcześniej próbował prowadzić politykę zagraniczną. Dopóki ośmieszał się na własny rachunek, nie było to groźne dla całego państwa. Sytuacja wygląda jednak inaczej, gdy próbując lansować się wśród Ukraińców, wbija on klin między nasze narody i władze, kreując się na pierwszego sprawiedliwego i obrońcę Ukrainy. Marszałek Senatu idealnie wpisał się w potrzeby polityki rosyjskiej. I choć wywołał tym postępowaniem oburzenie wielu osób, to ma niemal pełne poparcie swojego środowiska politycznego.
To, czego jesteśmy świadkami, napawa słusznym niepokojem. Tuż za naszą wschodnią granicą toczy się wojna. Do Polski uciekły 2 mln uchodźców. Giną ludzie, z którymi mamy poczucie bliskości. Wśród rodaków widać niepokój. Czy Putin nie zaatakuje i nas? Czy poradzimy sobie z ogromną rzeszą uchodźców? Czy czeka nas kryzys gospodarczy? Niepokoje te są jednak podsycane często przez ludzi albo nieświadomych mechanizmu samospełniającej się przepowiedni, albo po prostu chcących wywołać w Polsce problemy.
30 listopada 1939 r. olbrzymi i uzbrojony po zęby Związek Sowiecki napadł na niewielką Finlandię. Cały świat patrzył z sympatią na poczynania walecznych Finów, którzy przez długie tygodnie powstrzymywali kilkadziesiąt dywizji Stalina.
Mówimy: warunkiem jest broń, sankcje. Jeszcze więcej, bardziej nowocześnie. Jeszcze większa determinacja państw, które chcą końca tej wojny. Wspólnota polityczna, organizacja i niezawodna technika. Ale zapominamy, że jest jeden czynnik, którym Rosja nie dysponuje.
W swoim przemówieniu prezydent Joe Biden ostudził nadzieję na szybkie zakończenie wojny na Ukrainie: „Tej bitwy nie wygramy w ciągu dni czy miesięcy. Musimy przygotować się na długą walkę, która nas oczekuje”. Biden, z perspektywy 50 lat, podczas których sprawuje najwyższe funkcje polityczne w USA, doskonale zdaje sobie sprawę, że to nie jest wojna z Putinem, on wie, że to wojna z Rosjanami.
Na światło dzienne wychodzą kolejne interesy rosyjskich oligarchów w Polsce. Na razie tylko część tych aktywów została zamrożona. Na przykład Wiaczesław Mosze Kantor, jeden z przyjaciół Władimira Putina, wciąż kontroluje poprzez jedną ze swoich spółek należących do koncernu Acron blisko 20 proc. Grupy Azoty. Jednak mrożenie i późniejsza konfiskata tych majątków to tylko część działań, jakie powinny zostać podjęte.