Najlepszy polski interes
„Realiści” powrócili. Gdy tylko skończył się etap miodowego miesiąca, gdy tylko wojna zaczęła się oswajać i pojawiły się pierwsze problemy ekonomiczne z nią związane, niemal od razu pojawili się publicyści i komentatorzy, którzy w imię rzekomego realizmu wzywają do studzenia realizmu w relacjach z Ukrainą, przekonują, że nasze zaangażowanie jest za duże, a dodatkowo - to szczególnie ostatnio - wykorzystują każdą okazję, by obrzydzić Ukrainę. A to prezydent Wołodymyr Zełenski jest za mało wdzięczny, a to w czasie nalotów za mało mówi o krzywdzie Polaków na Wołyniu (realnej krzywdzie i straszliwej zbrodni). Jednym słowem festiwal „realizmu” trwa.