Klapki Endecji
W 20-leciu międzywojennym po prostu nie było lepszej alternatywy niż Piłsudski.
W 20-leciu międzywojennym po prostu nie było lepszej alternatywy niż Piłsudski.
W ubiegłym tygodniu w całej Polsce politycy i działacze Prawa i Sprawiedliwości zorganizowali konferencje prasowe i przekazali do biur poselskich PO informację z wyliczeniem działań, jakie rząd Mateusza Morawieckiego zrobił w ostatnim czasie, by wesprzeć Polaków.
Z taką tezą wystąpił patriarcha ekumeniczny Bartłomiej 10 grudnia na zorganizowanej w Abu-Zabi przez szefa Francuskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych prof. Thierry Montbrialle corocznej konferencji z udziałem wybitnych politologów i dyplomatów z całego świata. I na tym forum honorowy zwierzchnik prawosławia obszernie uzasadnił, dlaczego Rosyjska Cerkiew Prawosławna „stała się bazą ideologii reżimu putinowskiego”, a głosząc od ołtarza „Russkij mir”, wpadła w herezję etnotrybalizmu, czyli stawiania własnego narodu ponad innymi.
Mieliśmy już w historii naszego kraju socjologów, którzy zajęli się fantastyką społeczno-naukową (jak Edward Wnuk-Lipiński, czy w swoim „Pokoju” wpisujący się trochę w ten nurt nasz dawny felietonista Piotr Wielgucki). Mieliśmy też autorów s-f, którzy mniej lub bardziej dali się wchłonąć pisaniu o polityce (przede wszystkim Rafał Ziemkiewicz, też przecież w swoim czasie piszący dla „Gazety Polskiej”). W drugą stronę też to działa, bo politycy często puszczają wodze fantazji, kreśląc wizje przyszłości lub wymyślając wciąż nowe historie alternatywne. Nawet, jak Lech Wałęsa, swojego własnego życiorysu. W ten ostatni nurt próbuje wpisać się szef Agrounii Michał Kołodziejczak, zabierając się do tego jednak w dość obrzydliwy sposób.
Jest kolejny skandal w Kościele. I, jak zwykle chodzi nie tylko o to, że pewien jezuita (bardzo zresztą znany) wykorzystał seksualnie kobietę, a potem ją jeszcze wyspowiadał i zapewnił o rozgrzeszeniu, ale także o to, że w tej sprawie generał jezuitów kłamał.
Mundial dobiega końca. Będzie jeszcze czas na szczegółowe analizy związane z przebiegiem tych mistrzostw nie tylko z perspektywy sportowej, ale także tego wszystkiego, co się wydarzyło wokół tej sportowej imprezy. A działo się wiele, od podejrzeń o korupcję centrali piłkarskiej po różne ekscesy polityczne i kryminalne.
W weekend doszło do zmiany kierownictwa Porozumienia. Jarosław Gowin ustąpił ze swojej pozycji przewodniczącego partii, a jej członkowie, obecni podczas konwencji partii, wybrali na jego miejsce Magdalenę Srokę, która wcześniej była m.in. rzeczniczką ugrupowania. „Wybrali” to zresztą zbyt duże słowo. Nikt inny nie miał najwyraźniej ochoty brać udziału w tym politycznym ojcobójstwie, w którego akcie partia powtórzyła drogę, jaką kilka lat wcześniej podążyła Nowoczesna, pozbywając się Ryszarda Petru.
Kto przeżył stan wojenny jako osoba już świadoma – a ja miałem wówczas 23 lata – niechętnie wraca do tych podłych czasów, w świadomości społecznej skutecznie zakłamywanych latami przez sprawców tej tragedii i ich kamratów niby z przeciwnej strony, jak różne michnikoidy. Z PRL zostały zabawne szyderstwa Barei, z Solidarności jej piękne godło i pieśń Jana Pietrzaka oraz pogardliwy „styropian”. Czy stan wojenny ma się dziś sprowadzać do obrazka z kultowej fotografii Chrisa Niedenthala – kina Moskwa z afiszem słynnego filmu Coppoli?
Parlament Europejski przyznał nagrodę Sacharowa - nazwaną tak na część rosyjskiego opozycjonisty z czasów Związku Sowieckiego - prezydentowi Ukrainy i społeczeństwu tego kraju. Wybór był oczywisty, choć zacnych kandydatów było wielu, choćby obrońcy chrześcijan prześladowanych w Afryce i Azji.
Czy przekonanie, że miłowanie drugiego człowieka jest dobre, a miłość samego siebie jest grzeszna, jest zgodne z prawdą? I czy miłość siebie i miłowanie bliźniego wykluczają się? To dlaczego wielka księga mądrości – Biblia – mówi: „Kochaj bliźniego jak siebie samego”?
W czerwcu zapadła przełomowa decyzja Sądu Najwyższego USA, który uchylił wyrok z 1973 r. w sprawie Roe vs. Wade i tym samym zniósł konstytucyjne prawo do dzieciobójstwa. Ten historyczny wyrok zatrzymał marsz lewackiej hołoty, popierającej tzw. małżeństwa homoseksualne.
Rząd stanął w obliczu jednej z najtrudniejszych sytuacji od początku dobrej zmiany. Z jednej strony mamy bezczelne żądania UE – ingerujące zarówno w nasz porządek konstytucyjny, jak i traktaty – popierane przez wewnętrzną targowicę, która z żądzy zysku i władzy gotowa jest zdestabilizować polskie życie polityczne. Z drugiej – mamy wojnę, kryzys gospodarczy i poczucie zagrożenia, które towarzyszy także rynkom międzynarodowym, a to uderza w gospodarki wszystkich krajów graniczących z Rosją.
Jurek Kaskiw broni Ukrainy w składzie 80 Samodzielnej Brygady Desantowo-Szturmowej na kierunku charkowskim. Jan Kaskiw to jego tata, który pomaga wojskowym jako wolontariusz. Mama Julia wspiera ich ze Lwowa. Jurek ma też młodszą siostrę Elę. Kaskiwowie są niezwykłą rodziną.
„Licznik Grodzkiego” tyka sobie spokojnie i wszystko wskazuje na to, że tak sobie dotyka do końca kadencji. Potem może się wiele zmienić, ale też, obawiam się, nie dlatego, że marszałek Senatu straci immunitet lub z niego zrezygnuje, prędzej sprawie zostanie ukręcony łeb.
Prawa człowieka wzięła na swoje sztandary lewica. Hasło obrony praw człowieka czy też walki o te prawa (bojowa, rewolucyjna retoryka nie jest kwestią przypadku) służy jako pretekst do forsowania ideologicznych rozwiązań, także tych dalekich od ludzkiej godności i przyrodzonych praw.
Argentyna robi na mundialu dosłownie wszystko, by Leo Messi stanął w jednym szeregu z Diego Maradoną i sięgnął po najcenniejszy puchar w piłce nożnej. Gra Albicelestes może się podobać – opiera się na równowadze w obronie i linii pomocy, a także szybkich podaniach do Leo Messiego lub Juliana Alvareza z przodu.
Wprawdzie Czesław Michniewicz do końca roku pozostaje selekcjonerem kadry, ale to, że prezes Kulesza nie przedłużył z nim kontraktu, pozostawia tylko cień złudzeń, że koniec roku będzie końcem przygody Michniewicza z kadrą.
POstkomuna od lat konsekwentnie usiłuje niszczyć media publiczne. Dziś atakuje sposób ich finansowania, przekonując opinię publiczną, że 2,7 mld zł na media publiczne to skandalicznie duża kwota. Tymczasem to jeden z najniższych poziomów finansowania w Europie.