Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
,Tomasz P. ­Terlikowski,
07.11.2022 20:01

Znak czasów

Pierwszy Brytyjczyk azjatyckiego pochodzenia i pierwszy wyznawca religii niechrześcijańskiej został premierem Wielkiej Brytanii. I nie ma co ukrywać, że jest to wydarzenie symboliczne.

Tempo zmian jest błyskawiczne. Tony Blair czekał aż do 2007 roku (czyli do momentu, gdy przestał być premierem), by oficjalnie konwertować na katolicyzm, a obecnie premierem Wielkiej Brytanii został pierwszy wyznawca hinduizmu. „Jestem praktykującym hinduistą i w tym chcemy wychować nasze dzieci” – mówi Rishi Sunak. A swoją przysięgę wierności państwu i królowej składał on, trzymając w rękach świętą księgę hinduizmu Bhagawadgitę. Czy jest to zaskakujące? Nie. Wielka Brytania, a przecież nie ona jedna, nie jest już państwem i społeczeństwem chrześcijańskim, lecz wielokulturowym i wieloreligijnym, postchrześcijańskim raczej niż chrześcijańskim. Z danych statystycznych wynika wprost, że większość – 52 proc. Brytyjczyków – nie wyznaje już żadnej religii. Chrześcijan jest 38 proc., a regularnie praktykuje 5–6 proc. wszystkich mieszkańców tego kraju. W wielu miejscach chrześcijańskie świątynie, jeśli są żywe, to głównie dzięki migrantom, którzy wbrew nieustannym ostrzeżeniom wcale nie zasilają głównie wspólnot islamskich (muzułmanów jest według danych oficjalnych około 6 proc., wyznawcy innych religii niechrześcijańskich to 3 proc.), ale ratują trwanie katolickich i protestanckich kościołów. To zatem, że premierem został ktoś, kto nie wyrasta już z tradycji chrześcijańskiej, było dość oczywiste. Podobny, choć zapewne nie identyczny proces czeka nas także w Polsce. Nie, nie dlatego, że istnieje konieczność historyczna, tylko dlatego, że wielki proces migracyjny już dociera do Polski, a jako że będzie się on tylko nasilał (z powodu globalnego ocieplenia, kryzysu żywnościowego, kolejnych upadających państw i wreszcie sieci społecznościowej, która z Europy i Ameryki Północnej uczyniła synonim ziemi obiecanej), to coraz większą falą rzesze migrantów będą docierać także do naszego kraju. 
 

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE