Eksperci od… zasięgów i klikania
Trudny do zrozumienia „pucz” w Rosji i w ogóle inwazja na Ukrainę stały się pożywką dla internautów, którzy chcą robić kariery na Twitterze jako poważni analitycy.
Trudny do zrozumienia „pucz” w Rosji i w ogóle inwazja na Ukrainę stały się pożywką dla internautów, którzy chcą robić kariery na Twitterze jako poważni analitycy.
W sobotę zobaczyliśmy dwie Polski. Pierwsza upomina się o pracowników, polski przemysł i dobrze czuje się wśród zwykłych ludzi, z którymi jej lider ma nić porozumienia. Druga upomina się… właściwie nie wiadomo o co, bo słychać tylko, że chce „j…ć PiS” i walczyć ze zmyśloną dyktaturą, która pozwala jej demonstrować i mieć przewagę w mediach.
Kilkanaście tysięcy Polaków na wiecu Zjednoczonej Prawicy w Bogatyni dało wyraz temu, co podstawowe – podmiotowość i suwerenność Polski jest i musi być priorytetem rządzących. Spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim miało właśnie ten cel – powiedzenie głośno, Polsce i światu, „nie pozwalam” – na osłabianie kraju, uderzanie w jego niezależność energetyczną i prawo do samostanowienia.
Mój wyjątkowo erudycyjnie podkuty ukochany Redaktor działu publicystyki od czasu do czasu sztorcuje mnie raz z punktu widzenia linii gazety, raz z inicjatywy własnej, bo ma mniej ode mnie fantazyi sarmackiej, że za często moje felietony nie są merytoryczne, ale mają charakter „manifestów Lubacha”, na co mu w obronie własnej odpowiedziałem:
Figura ojca jest kluczowa zarówno dla naszego dzieciństwa, jak i dla życia dorosłego. Poprzez ten pryzmat postrzegamy siebie i innych. Ojciec pokazuje nam świat. Uczy nas nad nim zapanować. Rozszerza horyzonty, uczy współzawodnictwa, ryzyka. Od jego postrzegania zależy nasze dorosłe życie, dlatego warto się przyjrzeć, jaką figurę ojca w sobie nosimy.
Oczywiście media będą głowić się, co właściwie stało się w polskim rządzie i w Prawie i Sprawiedliwości w środowe południe i jakie były prawdziwe i najważniejsze przyczyny zmian w rządzie. Czy to poświęcenie kampanii, czy wręcz przeciwnie, jej wzmocnienie? Czy to dla wicepremierów degradacja, czy odwrotnie – czas i więcej sił na prowadzenie kampanii? Czy chodzi o dyscyplinowanie ministrów czy jednak, jak poprzednio, o bezpośrednią kontrolę nad sprawami bezpieczeństwa w newralgicznym momencie? Pytań jest dużo, czasu na odpowiedzi niewiele.
50 proc. Polaków w sondażu popiera Jarosława Kaczyńskiego odnośnie do jego pomysłu referendum w sprawie narzucanej przez UE migracji, a tylko 35 proc. jest przeciw (badania pracowni Social Changes). Oznacza to, że pomysł, aby odwołać się w tej kluczowej sprawie do głosu Polaków, został poparty nie tylko przez elektorat PiS-u, ale też kilkanaście procent obywateli, którzy nie deklarują (przynajmniej na razie) poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości.
O tym, co się stanie w naszej ojczyźnie z katolicyzmem w najbliższych dziesięcioleciach, zadecyduje przede wszystkim to, ilu jej mieszkańców zachowa wiarę i jaka będzie jej jakość. Prof. Stanisław Grygiel apeluje: „Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek Kościół winien skupić się na modlitwie o zachowanie wiary w ludziach, bo sukcesy na innych polach działalności nic mu nie pomogą”.
Wydaje się, że mamy do czynienia z pewnym przełomem w trwającej już kampanii wyborczej.
Już jutro w Bogatyni, tam, gdzie znajduje się kopalnia Turów, odbędzie się konwencja programowa PiS. Warto przypomnieć, że Turów to czwarty wytwórca energii w Polsce, a w elektrowni i kopalni w Bogatyni zatrudnionych jest prawie 4 tys. osób.
Od wybuchu wojny na Ukrainie konsekwentnie zwracam uwagę na potrzebę zwiększenia polskich zdolności obronnych nie tylko w zakresie broni konwencjonalnej, lecz także możliwości odpowiedzi na atak atomowy.
Okrutnie bolesne jest pisanie o Bohdanie w czasie przeszłym. Trudno pogodzić się ze stratą człowieka, mistrza, jakich we współczesnej Polsce było niewielu. Rymkiewicz, Nowakowski czy Urbankowski – to ostatni wielcy z pokolenia wyrosłego w PRL-u, którzy potrafili mu się sprzeciwić z klasą, o którą następcom będzie trudno. Być może w pamięci potomnych zostanie jako ostatni wielki romantyk.
Czarnogóra, ten prymus integracji europejskiej na Bałkanach Zachodnich, systematycznie oddala się od Rosji. Nie było to – i cały czas do końca nie jest – oczywiste. Przecież to właśnie tu, w Montenegro, mieszka co najmniej kilkadziesiąt tysięcy Rosjan, co, jak na kraj liczący obecnie trochę ponad 600 tys. obywateli, jest bardzo pokaźną liczbą. Skądinąd ciekawy jest fakt, że mimo iż kraj ten wstąpił do NATO już sześć lat temu, Rosjanie, którzy tu cały czas przybywają – zwiększenie ich liczby nastąpiło po agresji Rosji na Ukrainę – w błyskawicznym tempie uzyskują karty stałego pobytu.
Od XVI wieku Polska nigdy nie miała takiego potencjału wzrostu i nigdy nie miała takich szans na bycie w czołówce państw Europy. Ostatnie inwestycje amerykańskie, współpraca z Koreą Południową, rosnące zaangażowanie Japonii i Wielkiej Brytanii oraz wzrost obrotów z UE to sytuacja, która daje nam powód do dumy, a analitykom twarde dane do umieszczania Polski coraz wyżej w rankingach.
Środowiska LGBT uparcie skarżą się całemu światu na rzekomą dyskryminację. Fakty temu całkowicie przeczą, o czym świadczy m.in. decyzja gdańskiego sądu, który umorzył sprawę za parodię procesji Bożego Ciała podczas parady LGBT z 2019 r.
Na peryferiach jest cała kolejka chętnych do roli „wysłannika pokoju”, który zakończy wojnę Rosji z Ukrainą. Kogo tam nie ma – nawet przywódcy Zambii, Komorów, Brazylii i Indonezji lansowali się na nieszczęściu Ukraińców. Jakoś tak jest, że gdy przyjrzeć się ich (?) inicjatywom, jest to „pokój” na warunkach Rosji.
Mamy ogórki po kaszubsku, po kozacku, a od wtorku także po kiszyniowsku. Mowa oczywiście o tragicznym wyniku reprezentacji Polski w eliminacjach Euro 2024 w meczu z Mołdawią.
Nie milkną echa propozycji udziału w rozbiorze Ukrainy, jaką w Moskwie Donaldowi Tuskowi miał złożyć Putin. Sam brak reakcji polskiego premiera na tak jasno wyrażony zamiar pozbawienia Ukrainy niepodległości uwikłał Polskę w grę przeciwko bezpieczeństwu Ukrainy, Polski i Europy. Takie słowa Putina powinny włączyć wszystkie dzwonki alarmowe jako bezpośrednia zapowiedź trwającej do dziś wojny.