1 lipca do redakcji "Newsweeka" weszli urzędnicy Państwowej Inspekcji Pracy. Ich kontrola była związana z doniesieniami o mobbingu prowadzonym przez redaktora naczelnego Tomasza Lisa. Wydawca gazety zawnioskował o objęcie tajemnicą przedsiębiorstwa pisemnego wystąpienia PIP.
Pracownica Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego nie zgodziła się na seks z przełożonym i straciła posadę. O tym do czego dochodzi w jej miejscu pracy poinformowała polityków PO m.in. marszałek województwa Elżbietę Polak, a ta bliskiego współpracownika Donalda Tuska, Marcina Kierwińskiego. Dodatkowo marszałek województwa postanowiła wpłynąć na „Gazetę Lubuską”, która ujawniła całą aferę. Politycy PO milczą na temat skandalu. – Antydemokratyczna sitwa – kwituje krótko postawę polityków PO, Joanna Lichocka.
- Platforma Obywatelska założyła, że wolność słowa jej nie służy i wobec tego będzie atakować wszystkie media, które uznaje za niekontrolowane przez siebie. Każdy jest w stanie w Polsce realnie wskazać media, które są kordonem bezpieczeństwa dla PO, dla Donalda Tuska - nie piszą, nie informują o sprawach niekorzystnych dla tej partii - powiedziała w TVP Info Katarzyna Gójska, redaktor naczelna miesięcznika "Nowe Państwo", komentując ataki i naciski na dziennikarzy w ostatnich dniach.