Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Media

Kierwiński usłyszał pytanie o kompromitacje w służbach. W odpowiedzi - zaatakował Republikę

Seria kompromitujących zdarzeń w służbach nie wydaje się być nadrzędnym problemem resortu spraw wewnętrznych i administracji. Podczas dzisiejszej konferencji prasowej Marcin Kierwiński usłyszał kilka trudniejszych pytań od reportera Republiki. Odpowiedź przeplatał atakami pod adresem stacji Domu Wolnego Słowa.

Autor:

2026 rok zaczął się dla służb, a tym samym - ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji pod przywództwem Marcina Kierwińskiego, od serii wyjątkowych kompromitacji i patologii. Na początku stycznia opinią publiczną wstrząsnęły ustalenia mediów Domu Wolnego Słowa, co do gwałtu na młodej policjantce. Przestępstwa dokonał jej przełożony - Marcin J. Do szokującego zdarzenia doszło 3 stycznia na terenie Oddziału Prewencji Policji w Warszawie. Kobieta została zgwałcona w koszarach w Piasecznie, jednak ani prokuratura, ani policja nie chciały ujawnić szczegółów brutalnego przestępstwa, zrobił to - w interesie społecznym - portal Niezalezna.pl.

Następną kompromitują sytuacją była wielka awaria systemów policji, co Republika podała jako pierwsza. Niemniej, Marcin Kierwiński, szef MSWiA na chwilę przed oficjalnym komunikatem policji, zaatakował stację, że ta podaje fake newsy. 

Później, grupa policjantów - dwóch z Tarnowskich Gór i dwóch z Piekar Śląskich - usłyszała zarzuty pobicia mężczyzny.

W międzyczasie było też morderstwo, jakiego dopuścił się na swojej 4-letniej córce 44-letni Piotr K., funkcjonariusz Służby Ochrony Państwa. 

Następnie, Republika ujawniła szokujące nagrania, na których słychać, jak oficer SOP Wojciech B. "Biszkopt" mówi wprost o porwaniu, torturowaniu, a następnie zamordowaniu i spaleniu zwłok dziennikarza śledczego Piotra Nisztora. Miałaby to być zemsta na dziennikarzu, który w 2014 roku opisał współpracę tego funkcjonariusza ze ściganym przez francuską policję handlarzem broni. W innym fragmencie ujawnionych rozmów, owy funkcjonariusz zdradził adres szefa MSWiA. I choć Kierwiński przyznał, że otrzymał taśmy, wciąż atakował Republikę.

Seria patologii w służbach kontra Kierwiński

Dziś we Wrocławiu odbyła się konferencja prasowa z udziałem Marcina Kierwińskiego. Reporter Republiki, Janusz Życzkowski, zadał szefowi MSWiA kilka pytań. Właśnie o akty kompromitujące mundur na przestrzeni ostatnich miesięcy.

Zawsze będę mówił, że nie ma miejsca, w żadnej ze służb państwowych na jakiekolwiek łamanie prawa. Każde takie przypadki będą wypalane rozgrzanym żelazem., I są wypalane. W tej sprawie na komisji sejmowej rozmawialiśmy o sytuacji w policji, o konkretnych statystykach. Nie jest moją rolą zasłanianie się statystykami z lat poprzednich. Ja mówię z pełną odpowiedzialnością: żadna sprawa nie będzie ukrywana. Wszystko będzie transparentne, przedstawiane opinii publicznej. Jeżeli będą zdarzały się tego typu przypadku - wszystko będzie rozliczane. 

– stwierdził Kierwiński.

Dalej, pozostając w temacie, zaatakował Republikę.

Jesteśmy we Wrocławiu, w miejscu, które jest szczególnie dotknięte tym, że sprawy bulwersujące dla polskiej policji były tuszowane przez ponad rok. Nie będzie nigdy, pod rządami Donalda Tuska i moimi w MSWIA, przyzwolenia na tuszowanie spraw. Państwo, jako telewizja niesprzyjająca temu rządowi, bardzo związana z Prawem i Sprawiedliwością. Wie pan jak powszechnie określam Pańską telewizję. Wiele czasu poświęcacie tym sprawom i dobrze. To też wasza rola. Proszę jednak zwrócić uwagę, że większość spraw, którymi się znajduje, to są informacje, które wcześniej są opublikowane albo na Facebookach, albo na Twitterach policji. Nawet sprawa tego strasznego gwałtu w Piasecznie, którą Państwo podnieśliście do rangi takiej, że wy jako pierwsi to pokazaliście. Zawsze będę przypominał, że wtedy - 7 stycznia, kiedy zajęliście się tą sprawą, sprawca tego strasznego czynu od dwóch dni pozostał już w areszcie. Więc - reakcja była natychmiastowa

– mówił szef MSWiA.

Na pytanie: "dlaczego osoba, która groziła naszemu dziennikarzowi, Piotrowi Nisztorowi, nadal jest na wolności? Dlaczego nie została zatrzymana?", Kierwiński wypalił:

Ale panie redaktorze... To chyba nie pan redaktor, ani też nie ja, tylko sąd decyduje o tym, kto jest na wolności, a kto nie jest. Jak pan wie, zresztą pana szef, złożył zawiadomienie do prokuratury. Służba Ochrony Państwa również złożyła zawiadomienie w tej sprawie, też w tej sprawie. Innego dnia złożyła w innej sprawie, związanej z fragmentami taśm, które dotarły do mnie. To było minutowe nagranie. To sąd decyduje w tej sprawie"

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane