Dziennikarz śledczy Leszek Kraskowski, znany z ujawniania niewygodnych dla Romana Giertycha (KO) informacji, m.in. o sprawie Polnordu, został aresztowany na początku tygodnia na trzy miesiące. Z komunikatów prokuratury wynika, że postawiono mu zarzuty związane z formułowaniem gróźb karalnych oraz nielegalnego posiadania pistoletu gazowego oraz amunicji bez zezwolenia.
Po kilku dniach, Kraskowski w końcu mógł porozmawiać ze swoim obrońcą. Mec. Pawelski przekazał, że - w obliczu zastosowanego aresztu - dziennikarz jest jeszcze bardziej zdeterminowany do pracy dziennikarskiej.
„Prosił aby przekazać wszystkim zaangażowanym w sprawie serdeczne podziękowania”
- przekazał mec. Pawelski.
Leszek @LKraskowski powiedział mi że nie wierzył abym, go zostawił i domyślał się że nie jestem dopuszczany do czynności. Prosił aby przekazać wszystkim zaangażowanym w sprawie serdeczne podziękowania. Jest jeszcze bardziej zdeterminowany do pracy dziennikarskiej 😊
— Łukasz Pawelski (@Pawelski_Luk) June 12, 2026
Obrońca podnosił wcześniej w Republice, że warunki, w jakich przebywa Kraskowski, są skandaliczne. Jak podkreślał, jego klient został zatrzymany w krótkich spodenkach i lekkiej koszulce, a mimo niesprzyjającej pogody był wyprowadzany na spacer bez odpowiedniego ubrania. - Jeśli miałbym oceniać jego stan fizyczny - jest pogryziony przez pluskwy. Żyjemy w XXI wieku, a w takich warunkach jest Leszek trzymany - podkreślił pełnomocnik.
Dodał również, że dopiero po jego interwencji Kraskowski otrzymał spodnie, natomiast skarpetki miał dostać od... jednego ze współosadzonych.
– Dzięki temu, że udało mi się wywalczyć wejście do Leszka, dostał spodnie. Skarpetki również dzisiaj któryś ze współwięźniów mu podarował – powiedział.