Pod koniec maja prezydent Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek sił zbrojnych Ukrainy imię „Bohaterów UPA”. Powoływał się przy tym na „przywrócenie historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy”.
Sprawa wywołała powszechne oburzenie. Początkowo polityki obozu rządzącego bronili ruchu ukraińskiego przywódcy, przekraczając jak wiceminister nauki Andrzej Szeptycki kolejne granice. Polityk odnosząc się do żołnierzy UPA porównał ich do Żołnierzy Niezłomnych. Ta wypowiedź spowodowała falę krytyki i pytania o jego dymisję.
We wtorek w Sejmie - prof. Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, wrócił do słów wiceministra nauki, które w środowisku koalicji rządzącej, rozeszły się niemal bez echa.
Wy jesteście pasożytami, wy jesteście zdrajcami narodu polskiego i interesu narodu polskiego. Z tego miejsca 1,5 roku temu debatowaliśmy ustawę o zakazie banderyzmu i ustawę o kłamstwie wołyńskim, która wprowadza karę pozbawienia wolności do lat 3 dla takich jak pan Szeptycki
– mówił Czarnek.
Jak dodał: "już wiemy, dlaczego zamroziliście tę ustawę w komisji sprawiedliwości. Po to, żeby ten rząd utrzymywał w swoim składzie takich ludzi jak Szeptycki, którzy mówią, że ludobójcy, którzy mordowali setki tysięcy Polaków, to są żołnierze niezłomni. Wstyd, skandal, żądam przerwy w obradach i zwołania Konwentu Seniorów celem wyjaśnienia tej sprawy, dlaczego w tym rządzie dalej są Ukraińcy obrażający Polaków".
Tusk oburzony słowami Czarnka. Tak zareagował
Wczoraj, przy okazji głosowania nad wotum nieufności wobec Marcina Kierwińskiego, szefa MSWiA, Donald Tusk z mównicy atakował opozycję - m.in. za cytowane przez nas wyżej słowa Czarnka. "Nikt nie może pozostać wobec tego obojętny, bo słowa te padają z ust liderów opozycji - teoretycznie ludzi poważnych, którzy ośmielają ludzi do ksenofobii i pogardy" - grzmiał Tusk.
Czarnek nazwał ludzi, którzy mu nie odpowiadają, "wy jesteście pasożytami" - kontynuował Tusk. - Ja swoje też doświadczyłem w słynnej sprawie dziadka, ale wy też tego doświadczycie, bo ci którzy uważają, że pochodzenie i rasa, kolor skóry, jeśli to zacznie decydować, to sami padniecie ofiarą trendu, który sami napędzacie
– padło chwilę później.
Wysocka-Schnepf liczyła na inną odpowiedź?
Dyskusja w Sejmie stała się głównym tematem wieczornego pasma TVP Info w likwidacji, które prowadziła wczoraj Dorota Wysocka-Schnepf. W rozmowie ze swoim gościem, socjologiem - prof. Jarosławem Flisem, pracownica stacji w nieustającej likwidacji, próbowała uderzyć w Czarnka. Odpowiedź socjologa była jednak inna niż - z pewnością - spodziewała się tego prowadząca.
Lepiej byłoby zawsze trzymać się ewangelicznej zasady i zacząć od szukania belki we własnym oku, niż u politycznych przeciwników. Zacząć od własnych szeregów, żeby zacząć wypominać swoim kolegom „osiem gwiazdek” i różne inne tego typu komunikaty, bo to jest bardzo łatwo zrzucić eskalację na przeciwników. To jest najwygodniejsze, bo to nakręca.
– mówił socjolog.
Flis dodał, że "nie jest ważne, kto zaczął, ważne, kto skończy".
Wtedy ważne jest, żeby zacząć kończyć samemu, a nie wzywać innych do zakończenia w ten sposób, żeby to było postrzegane w zasadzie jako obelga, tylko taka bardziej wysublimowana
– zareagował na wtrącenie prowadzącej.
Pracownica stacji z Woroniczej próbowała jednak iść dalej. Jak stwierdziła - "nie ma zamiaru bronić ośmiu gwiazdek", ale w jej ocenie, nie wystąpiły tam przejawy nienawiści na tle rasowym. Wtedy Flis zapytał wprost: "a czy nienawiść na tle politycznym jest lepsza od nienawiści na tle rasowym?". I przywołał wiele konkretnych przykładów. Jak chociażby ten z nazywaniem elektoratu prawicy "ciemnotą".
‼️SZTOS‼️🙆♂️🤪
— Marek Kuna (@Marek_Kuna_) June 10, 2026
Arcykapłanka czystej wody zaprosiła prof. Flisa, żeby ten linczował Czarnka i PIS, a ten zlinczował Tuska i jego Koalicję Oszustów...
🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣🤣 pic.twitter.com/IhqLb8TlkC