W programie „Kłamstwo nie przejdzie” wyemitowanym 12 czerwca na antenie TVP Info padły słowa, które wywołały szerokie kontrowersje. Historyk Kazimierz Wóycicki stwierdził, że Armia Krajowa i Ukraińska Armia Powstańcza były „dwiema narodowowyzwoleńczymi armiami”, a następnie powiedział wprost: „AK to jest UPA”.
Wypowiedź spotkała się z ostrą krytyką i wywołała reakcję Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Regulator zwrócił się do TVP w likwidacji o wyjaśnienia, wskazując, że w przypadku tematów dotyczących historii i pamięci narodowej nadawca powinien wykazać się „szczególną wrażliwością oraz starannością”.
Jak wskazuje KRRiT, "podczas audycji padły wypowiedzi porównujące Armię Krajową do UPA oraz przypisujące Polakom odpowiedzialność za zbrodnie wołyńskie. Słowa te pozostały bez reakcji prowadzącego audycję Mateusza Dolatowskiego, a uczestnikowi próbującemu z nimi polemizować, dziennikarz nie pozwolił dojść do głosu".
"Dr Agnieszka Glapiak, Przewodnicząca KRRiT oczekuje wyjaśnień dotyczących sposobu prowadzenia dyskusji oraz realizacji przez publicznego nadawcę obowiązków w zakresie rzetelności, pluralizmu i odpowiedzialności za prezentowane treści"
– napisano w komunikacie.
Rada wskazuje, że "należy podkreślić, że kwestie dotyczące pamięci narodowej i faktów historycznych wymagają szczególnej wrażliwości oraz staranności, której zabrakło w audycji TVP S.A. w likwidacji".
Polityk PiS poruszył temat. Biedrzycka... zakończyła program
Dziś w porannym programie na antenie TVP Info w likwidacji pracownica stacji zwróciła się do polityków opozycji słowami: "czy państwo się opamiętają? Bo to idzie w bardzo, bardzo niebezpiecznym kierunku. Krótko, bo mamy mało czasu, ale sprawa jest ważna". Chodziło o sprawy relacji polsko-ukraińskich.
W tym momencie, Łukasz Schreiber, poseł PiS przypomniał piątkową wypowiedź Wóycickiego, którą cytowaliśmy wyżej.
"Pan Wóycicki - pamięta Pani eksperta tej telewizji, który również haniebne słowa wypowiadał?" - powiedział polityk.
Chwilę później - prowadząca pasmo, Kamila Biedrzycka, zdecydowała się zakończyć program, tłumacząc to "brakiem czasu".
Obiecuję, że następnym razem możemy od tego zacząć. Niestety - czas nie jest z gumy
– rzuciła Biedrzycka.