Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Kultura i Historia

Sprawa Reinefartha: Wola 1944 i bezkarność w RFN

W ramach cyklu „Berlin w Warszawie” dziś odbędzie się w Instytucie Pileckiego debata, której temat boleśnie splata się z historią stolicy w czasie, gdy wspominamy jej tragiczną, Powstańczą kartę. Gościem będzie dr Philipp Marti, szwajcarski historyk i ekspert w dziedzinie edukacji, który prześwietlił życie zbrodniarza winnego Rzezi Woli, Heinza Reinefartha. O tym, dlaczego Generalleutnant der Waffen-SS nigdy nie został ukarany i wiódł po wojnie dostatnie życie burmistrza oraz posła do Landtagu Szlezwiku-Holsztynu porozmawiać można będzie o godz. 18 na Siennej 82.

Punktem wyjścia spotkania będzie m.in. książka dra Philippa Martiego Der Fall Reinefarth: Eine biografische Studie zum öffentlichen und juristischen Umgang mit der NS-Vergangenheit. (Sprawa Reinefartha. Kat Powstania Warszawskiego czy szacowny obywatel), rekonstruująca powojenne losy jednego z odpowiedzialnych za masakrę Woli. Z kolei polski kontrapunkt pokaże konsekwencje tej historii dla pamięci Warszawy i dla zaufania w dialogu.

Polityka Szlezwiku-Holsztynu lat 50. i 60. z pewnością nie była wolna od osób z obciążającą przeszłością nazistowską. Reinefarth wyróżniał się jednak na ich tle, ponieważ jego historia szczególnie mocno wystawiała na próbę minimalny konsensus społeczny powojennej Republiki Federalnej. Wielu innych demokratycznie wybranych urzędników i polityków było obciążonych wcześniejszą przynależnością do partii nazistowskiej, funkcjami w administracji, sądownictwie czy aparacie okupacyjnym. Ostatecznie postrzegano to jednak jako przejaw ciągłości elit, który — o ile w ogóle poddawano go krytycznej refleksji — łatwiej było zaakceptować.

tłumaczy szwajcarski historyk.

Dr Marti pyta o to, jak jednak należało postępować w przypadku osoby takiej jak Reinefarth, człowieka, który zajmował wysoką pozycję w SS, a więc w instytucji postrzeganej wówczas jako ta, która w największym stopniu skupiała w sobie wszystkie najbardziej mroczne aspekty Trzeciej Rzeszy?

Zrozumienie fenomenu Reinefartha nie może więc polegać na przykładaniu do niego dzisiejszych miar wartości i dzisiejszej wiedzy, zgodnie z którą narodowy socjalizm uznaje się za zjawisko zakorzenione w niemieckim społeczeństwie i głęboko je przenikające w latach 1933–1945. Trzeba raczej spojrzeć na tę sprawę z perspektywy wczesnej Republiki Federalnej, kiedy Trzecią Rzeszę interpretowano jako swego rodzaju „genialny akt uwiedzenia”, a metafizycznie wręcz jako historyczny wypadek. Także z kwestią winy — i wynikającym z niej pytaniem o włączenie lub wykluczenie ze społeczeństwa zachodnioniemieckiego — obchodzono się wówczas przede wszystkim w sposób symboliczny.

Spotkanie poprowadzi kuratorka cyklu dr Aleksandra Burdziej – germanistka i literaturoznawca związana z Uniwersytetem Mikołaja Kopernika w Toruniu, która bada m.in. pamięć kulturową oraz sposoby reprezentowania doświadczeń XX wieku w literaturze i kulturze współczesnej. Łączy pracę akademicką
z działalnością społeczną i ekspercką; jest prezeską Zarządu Krajowego Związku Towarzystw Polsko-Niemieckich i inicjatorką licznych projektów dialogu polsko-niemieckiego

Dla Warszawy Powstanie Warszawskie nie jest tylko wydarzeniem historycznym. Jest częścią pamięci miasta, jego tożsamości i jego wciąż żywej rany. Co roku 1 sierpnia o godzinie 17.00, w Godzinę „W”, Warszawa na chwilę się zatrzymuje: wyją syreny, staje ruch, ludzie milkną. To niezwykłe, bardzo poruszające świadectwo pamięci – tym mocniejsze, że nowoczesna, publiczna kultura upamiętniania Powstania rozwija się w Polsce na tak szeroką skalę dopiero od ostatnich dekad, szczególnie po 1989 roku i po otwarciu Muzeum Powstania Warszawskiego w 2004 roku. Rzeź Woli była jedną z największych masowych zbrodni na ludności cywilnej w okupowanej Europie podczas II wojny światowej. W ciągu zaledwie kilku dni Niemcy zamordowali tam – według różnych szacunków – od 40 do 60 tysięcy cywilów, czyli znaczną część wszystkich cywilnych ofiar Powstania Warszawskiego. Tym bardziej poruszające jest pytanie, jak to możliwe, że Heinz Reinefarth – jeden z dowódców odpowiedzialnych za tę zbrodnię – po wojnie nie tylko uniknął kary, lecz także zrobił karierę polityczną w Republice Federalnej Niemiec. Jego biografia pokazuje, że historia zbrodni nie kończy się wraz z końcem wojny. Istnieje także historia bezkarności: instytucji, które nie chcą widzieć; elit, które chronią „swoich”; społeczeństw, które wracają do normalności, porzucając domaganie się sprawiedliwości. Dlatego sprawa Reinefartha nie jest wyłącznie tematem historycznym. To pytanie o mechanizmy, które mogą powracać także dziś: o to, jak długo trwa gotowość do rozliczania sprawców, gdy wojna się kończy, a na horyzoncie pojawia się pokusa powrotu do interesów, współpracy i politycznego pragmatyzmu. W kontekście rosyjskiej wojny przeciw Ukrainie brzmi to szczególnie aktualnie. Czy Europa – także Niemcy – będzie gotowa konsekwentnie domagać się sprawiedliwości? Czy też po wojnie znów pojawi się język „normalizacji”, „realizmu” i „business as usual”? Przypadek Reinefartha przypomina, że brak rozliczenia nie jest neutralny. On zostaje w pamięci ofiar, ich rodzin i całych społeczeństw na pokolenia.

 – tłumaczy dr Burdziej i dodaje, że o ile historycy mogą i powinni dyskutować o decyzji o rozpoczęciu Powstania, to w Polsce istnieje zasadniczy konsensus co do jednego, że ludzie, którzy w nim uczestniczyli, wykazali się aktem niezwykłej odwagi, determinacji i sprzeciwu wobec brutalnej niemieckiej okupacji. Dlatego tak bolesne pozostaje to, jak mało w Niemczech i w świecie wciąż wie się o tym, co wydarzyło się w sierpniu 1944 roku na warszawskiej Woli.

Źródło: Instytut Pileckiego

NAJNOWSZE Kultura i Historia