Lewica bardziej podatna na fejki
Okazuje się, że poglądy polityczne mają wpływ nie tylko na częstotliwość powielania „fejków” w sieci, lecz także na to, jakiego typu informacje są rozpowszechniane.
Okazuje się, że poglądy polityczne mają wpływ nie tylko na częstotliwość powielania „fejków” w sieci, lecz także na to, jakiego typu informacje są rozpowszechniane.
Polska, jako największy kraj Europy Środkowo-Wschodniej, jest szczególnie narażona na ataki hybrydowe. Stąd też zależało nam, by nasi zachodni koledzy dowiedzieli się o sytuacji na najważniejszych odcinkach wschodniego frontu wojny dezinformacyjnej.
Media donoszą o zaostrzeniu sytuacji na Donbasie – zginęło pięciu żołnierzy ukraińskiej armii. Najgorzej jest na tzw. odcinku ługańskim, gdzie w okolicach wsi Krymske doszło do walk, które trwały osiem godzin.
Podstawą każdej walki wręcz jest umiejętne trzymanie gardy. Wyprowadzając ciosy, musimy pamiętać o trzymaniu rąk tak, aby przeciwnik nie miał możliwości ataku na nasze wrażliwe punkty. Cóż jednak zrobić, gdy ręce opadają z bezsilności?
Poprzedni tydzień obfitował w wiele wydarzeń o szczególnym znaczeniu. Niewątpliwie dwa z nich zasługują na wyjątkową uwagę. Mowa o wstąpieniu w szeregi Platformy Obywatelskiej byłego szefa BOR, generała Mariana Janickiego, oraz zapowiadana przez Grzegorza Schetynę „rekonstrukcja gabinetu cieni”.
Marsz Niepodległości 2017 sprawił, że Polska znów jest na celowniku zachodnich polityków i tamtejszych mediów. W wielu językach możemy przeczytać o „polskich nazistach” i „60 tysiącach skrajnych prawicowców, defilujących ulicami Warszawy”. Co jednak zaskakujące, najpoważniejszy, podnoszony jak świat długi i szeroki, zarzut wobec marszu jest dezinformacją i fake newsem.
Relacje Warszawy z Kijowem od dłuższego czasu koncentrują się wokół kryzysu dotyczącego polityki historycznej. Tu niewątpliwie swoje za uszami ma Ukraina, która oddała ten odcinek Wołodymyrowi Wjatrowyczowi, niezmiennie zafiksowanemu wokół UPA prezesowi tamtejszego IPN.
Do Sejmu właśnie trafił projekt ustawy likwidującej w Polsce krwawą branżę futrzarską. Jako pierwszy podpis pod projektem złożył prezes PiS-u Jarosław Kaczyński.
Zadzwonił Pan Rafał, Czytelnik. Tak się czasem zdarza, że Czytelnikom uda się przebić przez zasieki sekretariatu lub sekcję „kontaktu”. Zasieki muszą istnieć, bo choć lubię te telefony, to gdyby człowiek chciał ze wszystkimi rozmawiać, to nie starczyłoby czasu na pisanie. No ale Panu się udało, więc pogadaliśmy a w zasadzie dostałem ochrzan.
Do walki z fake newsami ruszył już nawet Kościół. W Watykanie ogłoszono temat przyszłorocznego Światowego Dnia Środków Społecznego Przekazu. Będzie nim zagadnienie dezinformacji – „Fake news a dziennikarstwo pokoju”.
W redakcji „Gazety Polskiej Codziennie” gościła duńska telewizja publiczna. Dziennikarze chcieli dowiedzieć się, jak przedstawia się „polska sprawa” i „co się tu dzieje”.
Pokojowa Nagroda Nobla była już przyznawana z powodów jawnie ideologicznych i humorystycznych (Al Gore za wieszczenie, że w 2014 r. dojdzie do roztopienia lodowców) i „na zachętę” (Barack Obama).
Nie potrzeba zastępu konfidentów, lornetek w mieszkaniu naprzeciwko i usłużnych sąsiadów, warujących ze szklankami przy ścianach naszych sypialni. Nikt już nie musi zakładać nam podsłuchów i śledzić nas zza postawionego kołnierza prochowca. Donosimy na siebie sami. Na niewyobrażalną skalę i całkowicie dobrowolnie.
Internauci coraz bardziej boją się zalewu fałszywych informacji. Co ciekawe, nie życzą sobie jednocześnie, by to państwa i ich instytucje regulowały treści publikowane w Internecie.
Przestrzegam przed tym, by tylko ich oceniać źle, bo winni są także ci, którzy się wstrzymali. To ludzie, którzy podnieśli rękę na własny kraj, i wyborcy powinni pamiętać o tym przed wyborami. Ci ludzie szli ramię w ramię z szumowinami, które atakowały Polskę - powiedział w rozmowie z Wojciechem Muchą wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego, Ryszard Czarnecki, komentując środowe głosowania nad rezolucją w sprawie Polski w PE. Wywiad ukazał się w dzisiejszej \"Gazecie Polskiej Codziennie\".