Na służbie Polsce
Jan Olszewski był adwokatem wolnej Polski. Pojawiał się w kluczowych momentach i stał na czele idei, którą była niepodległość.
Pomysłodawca i redaktor naczelny Gazety Polskiej, współzałożyciel i redaktor naczelny Gazety Polskiej Codziennie, Współzałożyciel i pełniący obowiązki redaktora naczelnego Telewizji Republika, pomysłodawca i prezes spółki wydającej portal Niezalezna.pl, Albicla i miesięcznik Nowe Państwo, założyciel ruchu klubów Gazety Polskiej. Autor kilku ksiazek politycznych oraz bajek i opowiadań pisanych dla czwórki swoich dzieci. W czasach komunistycznych zaangażowany w podziemie niepodległościowe, między innymi NZS i prasę drugiego obiegu. Animator w ruchu Oazowym - Światło i Życie i szef jednej ze wspólnot ruchu Muminkowego dla ludzi z upośledzeniem umysłowym - Wiara i Światło.
---
Interesuje się również fizyką i kosmologią. Rozwija autorskie koncepcje filozoficzno-kosmologiczne określane jako Kosmologia Sakiewicza, dotyczące ewolucji Wszechświata, czasu i przepływu energii. Według tej koncepcji wszechświat powstał z pierwotnego pola, które dzieląc się tworzy współczesny kosmos. Grawitacja to reakcja pola na oddziaływanie masy. https://tomaszsakiewicz.pl
Jan Olszewski był adwokatem wolnej Polski. Pojawiał się w kluczowych momentach i stał na czele idei, którą była niepodległość.
Spośród ról, z których znaliśmy Jana Olszewskiego, zapamiętamy go jako mecenasa, który bronił więźniów politycznych i wypowiadał się w najważniejszych dla ojczyzny kwestiach. I choć jako prawnik podejmował się różnych spraw, to klienta miał zawsze jednego – była nim Polska.
Ilość informacji o skandalach prawdziwych i rzekomych będzie przed wyborami rosła. Sprawę Stefana Niesiołowskiego i jego interesów opisywaliśmy już od prawie trzech lat. Tymczasem po „bombie” „Wyborczej” atmosfera się zagęściła. Obserwatorzy nabrali apetytu na coś pikantnego.
Czasy, kiedy można było nas zakrzyczeć, już minęły. Jeżeli sami nie zatkamy sobie ust, to nikt nam ich nie zatka. Musimy uważać jedynie, by nie przekraczać granicy, którą wyznaczają tradycyjne normy kulturowe, i żądać tego od drugiej strony.
Według badań opublikowanych wczoraj w „GPC” dużo większy poziom agresji przejawiają zwolennicy opozycji niż obozu władzy. Wielu wyborców PiS odrzuca poprawność polityczną.
Morderstwo na Pawle Adamowiczu jest ogromną tragedią, tragedią jego bliskich i przyjaciół, ale także tragedią państwa. Nie wiem, czy można było tego uniknąć, lecz wiem, że są media, które przed takim scenariuszem ostrzegały, i właśnie je oraz ich dziennikarzy próbuje się dzisiaj zastraszyć, nazywając każdą niewygodną debatę, a nawet każdą niekorzystną informację – mową nienawiści. Mam ogromne podejrzenie, że oprócz zwykłego wykorzystywania nieszczęścia do osiągnięcia krótkotrwałych celów politycznych, chodzi również o zatkanie ust tym, którzy mogą coś w tej sprawie przypomnieć. Zdarzyła się tragedia, ale będzie jeszcze większa, gdy wraz z prezydentem Pawłem Adamowiczem umrze w Polsce wolność słowa.
Dzisiejszy proces zapewne przejdzie do historii – nigdy nie zdarzyło się, by 38 sędziów podało jednego dziennikarza do sądu w sprawie, która nigdy nie powinna trafić na wokandę. Wydrukowałem autoryzowany wywiad z premierem, który powołał się na fakty: aresztowanie grupy przestępczej w sądzie krakowskim.
Od Zachodu i Wschodu wieje wariactwem. Ratujmy ich przed problemami, lecz przede wszystkim nie dajmy się w ten wir szaleństw wciągnąć.
Dzisiaj w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbędzie się sprawa, jakiej jeszcze nie było. Trzydziestu ośmiu sędziów sądu z Krakowa podało mnie… do sądu. Chcą, żebym sprostował autoryzowany wywiad z premierem Mateuszem Morawieckim. Mam to zrobić trzydzieści osiem razy.
Żadne media prawicowe nigdy nie były tak wściekle atakowane, jak dziś te związane z „Gazetą Polską”. Liczba bzdur, kłamstw, pomówień, oczywistych niedorzeczności, które ukazują się na nasz temat zarówno w mediach mainstreamowych, jak i często w tzw. naszych przekracza wszystko, co do tej pory znaliśmy.
Nie wiem, co stanie się za kilka lat z Unią Europejską, ale jestem dosyć pewny, że gospodarka tej organizacji stoi przed potężnym kryzysem. Żółte kamizelki we Francji osiągnęły jedno: prezydent Emmanuel Macron zamiast oszczędności i nowych dochodów dla swojego niezwykle zadłużonego kraju, będzie miał wielkie wydatki. Jeżeli to połączyć z brexitem, to mamy niezły pasztet. Druga gospodarka Unii znika z UE, a trzecia zaraz się zawali. Jest jeszcze czwarta, Włochy, które przekroczyły już wszystkie normy dopuszczalnego długu.
Nie lubię upraszczać ocen moralnych ani wrzucać wszystkich do jednego worka. Uważam, że nawet najgorszy zbrodniarz może się nawrócić i prawa do tego nie wolno mu odbierać. Kiedy jednak ktoś uparcie tkwi w złu, to po prostu jest zły, bo tak chce – to jego wybór.
Trzeba trwałych, a nie tylko historycznych podstaw funkcjonowania partii. PiS musi iść w kierunku konserwatywnej chadecji albo republikanów z „ludzką twarzą”.
Byłem absolutnie przekonany, że w sprawie Kaczyński-Wałęsa decyzja sądu będzie właśnie taka – Wałęsa będzie musiał przeprosić, lecz poza tym wyrok nie będzie dla niego specjalnie dotkliwy. Nastawienie sędzi było znane i sposób potraktowania Jarosława Kaczyńskiego świadczył, że chciała pokazać, iż gdyby mogła, toby wydała inny wyrok.
Politykom PiS trudno coś poradzić, bo często takie sugestie odbierają jako załatwianie swoich spraw albo rodzaj walki frakcyjnej. Co gorsza, mają podstawy, żeby tak sądzić, bo wielu „doradzających” właśnie próbuje coś dla siebie załatwić. Niemniej PiS znalazł się dzisiaj w momencie, w którym może jeszcze wszystko wygrać albo wszystko przegrać. Pozwolę sobie zatem udzielić kilku rad, byśmy potem – ktoś lub ja – nie zarzucili sobie grzechu zaniechania.
Obrońcy Lecha Wałęsy z niewiadomych przyczyn zamienili sprawę jego zupełnie skandalicznej wypowiedzi dotyczącej tragedii w Smoleńsku w obronę jego przeszłości, szczególnie negowania współpracy z SB. To wiele mówi o lękach byłego prezydenta. Im więcej dowiadujemy się o historii Wałęsy, tym bardziej widać, że jego życiorys to nie jest uwikłanie działacza robotniczego w bezpiekę, ale opis tego, jak bezpieka kontrolowała opozycję.
Dla Czytelników „Niecodziennej Gazety Polskiej” (weekendowego dodatku do „Codziennej”) nie jest już chyba żadną tajemnicą, że redaktor Tomasz Sakiewicz poza artykułami i publicystyką, pisze także bajki. W związku z tym, że to właśnie ten cykl spotkał się z ogromnym zainteresowaniem, na łamach portalu niezalezna.pl przypominamy kolejną niezwykłą opowieść.