Jak budować partię
Trzeba trwałych, a nie tylko historycznych podstaw funkcjonowania partii. PiS musi iść w kierunku konserwatywnej chadecji albo republikanów z „ludzką twarzą”.
Pomysłodawca i redaktor naczelny Gazety Polskiej, współzałożyciel i redaktor naczelny Gazety Polskiej Codziennie, Współzałożyciel i pełniący obowiązki redaktora naczelnego Telewizji Republika, pomysłodawca i prezes spółki wydającej portal Niezalezna.pl, Albicla i miesięcznik Nowe Państwo, założyciel ruchu klubów Gazety Polskiej. Autor kilku ksiazek politycznych oraz bajek i opowiadań pisanych dla czwórki swoich dzieci. W czasach komunistycznych zaangażowany w podziemie niepodległościowe, między innymi NZS i prasę drugiego obiegu. Animator w ruchu Oazowym - Światło i Życie i szef jednej ze wspólnot ruchu Muminkowego dla ludzi z upośledzeniem umysłowym - Wiara i Światło.
---
Interesuje się również fizyką i kosmologią. Rozwija autorskie koncepcje filozoficzno-kosmologiczne określane jako Kosmologia Sakiewicza, dotyczące ewolucji Wszechświata, czasu i przepływu energii. Według tej koncepcji wszechświat powstał z pierwotnego pola, które dzieląc się tworzy współczesny kosmos. Grawitacja to reakcja pola na oddziaływanie masy. https://tomaszsakiewicz.pl
Trzeba trwałych, a nie tylko historycznych podstaw funkcjonowania partii. PiS musi iść w kierunku konserwatywnej chadecji albo republikanów z „ludzką twarzą”.
Byłem absolutnie przekonany, że w sprawie Kaczyński-Wałęsa decyzja sądu będzie właśnie taka – Wałęsa będzie musiał przeprosić, lecz poza tym wyrok nie będzie dla niego specjalnie dotkliwy. Nastawienie sędzi było znane i sposób potraktowania Jarosława Kaczyńskiego świadczył, że chciała pokazać, iż gdyby mogła, toby wydała inny wyrok.
Politykom PiS trudno coś poradzić, bo często takie sugestie odbierają jako załatwianie swoich spraw albo rodzaj walki frakcyjnej. Co gorsza, mają podstawy, żeby tak sądzić, bo wielu „doradzających” właśnie próbuje coś dla siebie załatwić. Niemniej PiS znalazł się dzisiaj w momencie, w którym może jeszcze wszystko wygrać albo wszystko przegrać. Pozwolę sobie zatem udzielić kilku rad, byśmy potem – ktoś lub ja – nie zarzucili sobie grzechu zaniechania.
Obrońcy Lecha Wałęsy z niewiadomych przyczyn zamienili sprawę jego zupełnie skandalicznej wypowiedzi dotyczącej tragedii w Smoleńsku w obronę jego przeszłości, szczególnie negowania współpracy z SB. To wiele mówi o lękach byłego prezydenta. Im więcej dowiadujemy się o historii Wałęsy, tym bardziej widać, że jego życiorys to nie jest uwikłanie działacza robotniczego w bezpiekę, ale opis tego, jak bezpieka kontrolowała opozycję.
Pani minister Elżbieta Chojna-Duch dokonała największej demaskacji w historii III RP. Nie dość, że wskazała twórców „rozszczelniania” przepisów VAT-owskich, to jeszcze pokazała, kto za to odpowiada. O co chodzi z tym rozszczelnianiem?
Niedzielny atak rosyjskiej floty na ukraińskie jednostki potwierdza to, co wiadomo od dawna. Od dziesięciu lat Rosja jest największym agresorem na świecie. Ludobójstwo w Czeczenii można było jeszcze ocenić jako próbę utrzymania zwartości Federacji Rosyjskiej. Dokonano tego za sprawą trwającej już kilkanaście lat okupacji, ale przede wszystkim dzięki przerażającej masakrze.
Obrońcy Lecha Wałęsy z niewiadomych przyczyn zamienili sprawę jego zupełnie skandalicznej wypowiedzi dotyczącej tragedii w Smoleńsku w obronę jego przeszłości, szczególnie negowania współpracy z SB. To wiele mówi o lękach byłego prezydenta. Im więcej dowiadujemy się o historii Wałęsy, tym bardziej widać, że jego życiorys to nie jest uwikłanie działacza robotniczego w bezpiekę, ale opis tego, jak bezpieka kontrolowała opozycję.
Miliony Polaków głosowały na Prawo i Sprawiedliwość, bo wierzyły, że coś się wreszcie zmieni. I rzeczywiście, skończono z masowym okradaniem państwa, a jednym z efektów tego jest nadwyżka budżetowa i likwidacja skrajnego ubóstwa.
Gdy piszę te słowa, nie wiem, jaka będzie decyzja sądu wobec marszu narodowców. Sam wychowałem się na tradycjach piłsudczykowskich. U narodowców nie podobała mi się krytyka idei Międzymorza, a nawet sojuszu z USA. Na szczęście nie dotyczy to większości. To jednak nie powinno mieć żadnego wpływu na ocenę ich prawa do wyrażania poglądów. Po jednej stronie mamy idee radykalne i anachroniczne, ale po drugiej stoi oficer komunistycznych służb specjalnych, który zakazuje patriotom prawa do wyrażania poglądów.
Polska nie wybuchła nagle. Polska też nagle nie zniknęła. Upadała przez kilkadziesiąt lat. Próby obrony i restauracji ginącej republiki szlacheckiej podejmowano jeszcze przed trzecim rozbiorem. Powstanie kościuszkowskie było tego przedsmakiem. W walce o wolną Polskę brały udział nie tylko szlachta czy wojsko zaciężne, lecz także chłopskie pospolite ruszenie.
Wielu z Państwa ma szczęście. Ja nie mogę już głosować, bo zameldowany jestem w stolicy, a tu walka skończyła się „przed czasem”. Mają Państwo szczęście, bo możliwość walki o taką Polskę, o jakiej marzyli nasi przodkowie, to zaszczyt i obowiązek. Wybory samorządowe zawsze rodzą konflikty we własnym obozie, bo tysiące ludzi ubiegają się o funkcje w radach, zarządach gmin, powiatów i miast.
Można kłócić się o skalę zwycięstwa PiS, ale bez wątpienia stan posiadania tej partii znacząco wzrósł. W liczbie mandatów do sejmików dwukrotnie, w liczbie sejmików sześciokrotnie. Sukces mógł być wprawdzie większy, ale wówczas władzy mogłoby się zakręcić w głowie i istniałoby ryzyko powtórki niektórych błędów.
Na początku lat 90. w środku Warszawy widniały reklamy zachęcające do odwiedzenia restauracji „śpiewających kelnerów”. Raczej wtedy w drogich restauracjach nie bywałem, więc nie przekonałem się, czy da się tego słuchać, żując kotleta.
Opublikowanie przez niemiecko-szwajcarski portal Onet nagrań rozmów z udziałem premiera Morawieckiego, tuż przed wyborami, jest dosyć czytelnym ruchem politycznym. Chodzi o obniżenie oceny premiera.
"Rosnącą patologią w całej Unii jest ograniczanie wolności słowa i innych wolności obywatelskich. Fakt, że można piętnować prawicowe marsze jako faszystowskie przy jednoczesnej akceptacji najdziwniejszych form manifestacji lewactwa, nawet skrajnie obraźliwych dla ludzi wierzących, pokazuje, jak daleko zaszliśmy w akceptacji cenzury naszego życia. Coraz bardziej zgadzamy się na ograniczanie wolności ludzi o tradycyjnych poglądach i traktujemy to jako coś normalnego" - napisał na łamach "Gazety Polskiej Codziennie" redaktor Tomasz Sakiewicz.