Republiki kontra imperia
Musimy być gotowi do obrony naszej niepodległości. Na razie wymaga to współpracy dyplomatycznej z krajami widzącymi podobnie zagrożenia i maksymalnej jedności sił patriotycznych w Polsce.
Pomysłodawca i redaktor naczelny Gazety Polskiej, współzałożyciel i redaktor naczelny Gazety Polskiej Codziennie, Współzałożyciel i pełniący obowiązki redaktora naczelnego Telewizji Republika, pomysłodawca i prezes spółki wydającej portal Niezalezna.pl, Albicla i miesięcznik Nowe Państwo, założyciel ruchu klubów Gazety Polskiej. Autor kilku ksiazek politycznych oraz bajek i opowiadań pisanych dla czwórki swoich dzieci. W czasach komunistycznych zaangażowany w podziemie niepodległościowe, między innymi NZS i prasę drugiego obiegu. Animator w ruchu Oazowym - Światło i Życie i szef jednej ze wspólnot ruchu Muminkowego dla ludzi z upośledzeniem umysłowym - Wiara i Światło.
Musimy być gotowi do obrony naszej niepodległości. Na razie wymaga to współpracy dyplomatycznej z krajami widzącymi podobnie zagrożenia i maksymalnej jedności sił patriotycznych w Polsce.
Żeby zrozumieć ostatnią aferę z włamaniami na konta mejlowe polityków obozu rządzącego, polecam książkę „Montaż” Vladimira Volkoffa, byłego oficera francuskiego wywiadu, który opisywał metody oddziaływania Rosjan na zaatakowane społeczeństwa. Najważniejsze wcale nie jest dobranie się do informacji czy nawet ich umieszczenie, ale reakcja „pożytecznych idiotów” i osób, które te informacje roznoszą po mediach i środowiskach opiniotwórczych.
Ataku rosyjskich służb na pocztę szefa KPRM Michała Dworczyka nie można traktować jako zabawy hakerów. Jest to poważny akt agresji o kwalifikacji pomiędzy terroryzmem a ingerencją na terytorium drugiego państwa.
Opozycja znalazła się w tak trudnej sytuacji, że nawet kolejny odgrzewany kotlet pt. „Wielki powrót Donalda Tuska” dziś wydaje im się zbawienny. Ogromne spadki poparcia dla PO, ucieczka polityków, dramatyczna miałkość intelektualna, brak przywództwa i porażki jedna po drugiej, a także coraz większe problemy wizerunkowe i prawne osób znaczących w Platformie, jak Sławomir Nowak, marszałek Grodzki czy Stanisław Gawłowski, powodują, że wszystko jest lepsze niż to co dzisiaj. Pytanie tylko, czy Tusk daje nadzieję na dawną świetność?
Wiara części amerykańskich elit w możliwość dogadania się z Rosją to nieuleczalna choroba, która powraca wraz z większością demokratycznych prezydentur. Wcześniej czy później kończy się to okropną kompromitacją. Dziś wydaje się, że Biden nie tyle jest wielkim zwolennikiem resetu z Rosją, co zależy mu na dogadaniu się z Niemcami przeciwko Chinom i w grze wokół Nord Streamu 2 chodzi o zneutralizowanie największego państwa Europy.
Przez cały czwartek co najmniej do wieczora, gdy powstał ten komentarz, w Warszawie była piękna pogoda: świeciło słońce, a po niebie niespiesznie płynęły obłoki – można rzec, idylla. Bez wątpienia to zasługa Rafała Trzaskowskiego.
Polska nie wymagała planu odbudowy. Potrzebowała wielkiego programu rozwoju. Taki projekt właśnie dostała. Przeszliśmy niemal suchą stopą przez kryzys wywołany pandemią. Nie zwiększyły się obszary biedy, bezrobocie wręcz spadło i jest najniższe w UE.
Początkowo wydawało się, że pomysł blokowania Funduszu Odbudowy ma służyć obaleniu rządu. Rzeczywiście, taki pomysł na poziomie Sejmu, kiedy rząd nie był w stanie spośród własnych głosów uzyskać większości dla funduszu, mógł wyglądać racjonalnie.
Zmiana władzy jest tak samo ważnym elementem życia demokracji jak zmiany pokoleń czy nawet pór roku. Gdyby władze się nie wymieniały, to demokracja byłaby fikcją. Ale mamy przykłady krajów demokratycznych o bardzo długich rządach. Są to na przykład Węgry, choć jeszcze dłużej rządzi kanclerz Niemiec Angela Merkel.
W uproszczeniu można powiedzieć, że były trzy koncepcje postępowania wobec Europejskiego Funduszu Odbudowy. Pierwsza – Konfederacji i Solidarnej Polski: nie brać unijnych pieniędzy i nie ryzykować wpływania Unii na naszą suwerenność. Druga – Prawa i Sprawiedliwości oraz większości opozycji: wziąć te pieniądze i zrobić wszystko, przynajmniej w przypadku PiS, by minimalizować wpływ Unii na naszą suwerenność. I trzecia – PO: nie brać pieniędzy i maksymalnie zwiększyć wpływ Unii na suwerenność Polski.
Partie polityczne nie upadają dlatego, że przegrywają, ani też dlatego, że popełniają błędy. Zwykle koniec formacji politycznych wiąże się z tym, że przestają być potrzebne tym, którzy je stworzyli, i tym, którzy je wspierali. W przypadku Platformy Obywatelskiej niewątpliwie istniało zaplecze społeczne, ale ono już dawno przestało rozumieć, o co chodzi jej kierownictwu i kadrze partyjnej.
Kiedyś mój już nieżyjący wujek powiedział, że jesteśmy wyznawcami najokrutniejszej religii świata. Dlaczego? Bo musimy kochać swoich wrogów, a wrogów to on szczerze nienawidzi.
Zgodnie z przewidywaniami w kwietniu zaczęła powoli wygasać epidemia koronawirusa. Ogromna liczba zakażeń w marcu spowodowała w kwietniu rekordową liczbę zgonów, która zaczęła się zmniejszać dopiero teraz. Zarówno miliony szczepień, jak i spora grupa ozdrowieńców powodują, że zaraza szerzy się coraz wolniej.
Z dużym rozbawieniem patrzyłem na rozpaczliwe usiłowania Platformy, która przez robienie medialnej afery i skrupulatne badanie majątku prezesa Orlenu Daniela Obajtka chciała za wszelką cenę podnieść swoje notowania i obniżyć notowania PiS.
Trybunał Konstytucyjny przywrócił elementarne zasady prawa. Ustawa o Rzeczniku Praw Obywatelskich, po raz pierwszy uchwalona w czasach reżimu Jaruzelskiego, z niewiadomych przyczyn nie była dostosowana do obowiązującej i demokratycznie uchwalonej konstytucji. Takich ustaw obowiązuje niestety więcej.
Ta sprawa jest istotna nie tylko dla Polski, lecz także dla całego NATO.
To już niestety kolejne święta Zmartwychwstania Pańskiego, które przeżywamy w cieniu pandemii. Rok temu przeżywaliśmy je pełni niepokoju przed nieznanym, obaw o to, co przyniesie przyszłość. W te święta wchodzimy bardzo zmęczeni, lecz pełni nadziei. Nadziei, że już niedługo koszmar, który nas od tak dawna męczy, ustąpi. Wraz z nim powinna zniknąć część napięć, zarówno w naszym życiu osobistym, jak i publicznym, politycznym.
Niewielkie poluzowanie dotychczasowych obostrzeń epidemicznych, jakim jest otwarcie od 1 lutego galerii handlowych, jest mimo wszystko sporym krokiem ku normalności na tle tego, co dzieje się w innych krajach. Są przecież takie, jak choćby Słowacja, gdzie niemal nie można wychodzić z domu. Albo Francja, gdzie tylko masowe protesty spowodowały, że nie ma całkowitego lockdownu.
- Pandemia stanowi traumę dla wszystkich pokoleń. Będzie powodowała, że pewne wzorce zachowań, ostrożność pozostaną na stałe. Przykładowo ewoluują zachowania, które przed pandemią były na porządku dziennym, na przykład interakcje społeczne takie jak wylewne powitania, przytulania, całowania. Teraz takich zachowań jest już zdecydowanie mniej - mówi w rozmowie z "Gazetą Polską" Adam Niedzielski, minister zdrowia.