Nie jest dobrze, kiedy władza się nigdy nie zmienia, ale jeszcze gorzej, gdy dochodzi do częstej rotacji. Jeżeli lider czy grupa rządząca ma spójną koncepcję, która jest skutecznie realizowana i cieszy się poparciem ludzi, to zwykle wtedy rządy trwają wiele kadencji. Zresztą dla realizacji jakiejkolwiek koncepcji niezbędna jest właśnie długotrwałość rządów. Których królów Państwo pamiętają najlepiej z historii? Bolesława Chrobrego, Kazimierza Wielkiego, a może Władysława Jagiełłę czy Jana III Sobieskiego?
Żaden z nich nie panował mniej niż 20 lat. Kazimierz czy Jagiełło prawie 40 lat. Oczywiście w ich przypadku o długotrwałości rządzenia przesądziło po prostu dobre zdrowie, bo królów ze stanowiska na ogół odwoływał Pan Bóg, ale bez sukcesów i zdrowie czasem się „psuło”. Dzisiaj jest trochę inaczej. O długości rządów decydują na ogół wyborcy, a równie często gra parlamentarna. W 2007 roku PO z PSL stworzyło na 8 lat najdłużej trwającą koalicję, która niestety wywarła niemałe piętno na historii Polski. To był okres likwidacji rodzimego potencjału gospodarczego i degradacji znaczenia Polski za granicą. Oczywiście nie wszystkie plany PO-PSL okazały się realne, bo przez trzy lata rządzili razem z prezydentem Lechem Kaczyńskim, który blokował najbardziej szkodliwe działania tej koalicji. Śmierć głowy państwa pozwoliła im w pełni rozwinąć skrzydła. Przez pięć lat rządzili bez przeszkód, co zakończyło się zresztą katastrofą polityczną dla całej formacji, która przegrywa od tej pory wszystkie możliwe wybory. To jeden z niewielu przypadków, kiedy pełne przejęcie władzy nie dało wielkich przewag rządzącym. Inaczej stało się po przejęciu władzy przez PiS. Ta formacja jest jedyną, która podwójnie wygrała wybory parlamentarne i prezydenckie. Dzięki temu rządzący mogli realizować nie tylko wielkie programy społeczne, lecz także infrastrukturalne. Budowa przekopu przez Mierzeję Wiślaną, tunel w Świnoujściu, Baltic Pipe, Via Carpatia, rozbudowa i dozbrojenie armii, budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego, przejęcie kontroli nad własnym rynkiem finansowym itd. To wszystko wymaga lat, a może nawet dekady sprawowania władzy. Efekty tego zostaną na pokolenia, ale bez długich, konsekwentnych rządów te projekty nigdy nie zostałyby zrealizowane. Dokończenie rządów PiS w tej kadencji spowoduje, że większość będzie zrealizowana albo przynajmniej bardzo zaawansowana. Byliśmy nie tak daleko od przerwania tej wizji i tych planów. Wygląda na to, że Jarosław Kaczyński widząc nadzieje PO na przejęcie władzy, wykiwał Platformę, doprowadzając do podziału w tej formacji i jej izolacji w opozycji. Mimo problemów we własnym obozie odsunął kryzys i zyskał czas i pieniądze na realizację nowych projektów. To może spowodować, że PiS wygra kolejne wybory. Jest szansa na wielkie zmiany i zupełnie przełomowe rządy, które spowodują, że Polska stanie się jednym z najbardziej liczących się krajów w Europie.
Rzecz jednak w dyscyplinie, ale i pokorze rządzących. Trzeba umieć się dogadywać z własnym obozem, pozyskiwać czasem poparcie na zewnątrz i cierpliwie iść do przodu. Za to odpowiada każdy członek koalicji rządzącej i całej jej kierownictwo. Macie poważną robotę i nasze zaufanie. Nie straćcie tego przez jakieś głupstwa, partykularyzmy i zwykłe emocje.