Czas dorosnąć
„Zróbmy to. Teraz. Prędko. Zanim dojdzie do nas, że to bez sensu” – mawiał król Julian z sympatycznej bajki „Madagaskar”. To hasło dramatycznie często pasuje do naszej rzeczywistości politycznej.
„Zróbmy to. Teraz. Prędko. Zanim dojdzie do nas, że to bez sensu” – mawiał król Julian z sympatycznej bajki „Madagaskar”. To hasło dramatycznie często pasuje do naszej rzeczywistości politycznej.
Ostatnie wydarzenia w relacjach polsko-izraelskich oprócz wielu niepożądanych skutków ubocznych niosą również wiele plusów. Chyba do wszystkich w Polsce dotarło, że polska polityka historyczna to konieczność.
Prezydent Andrzej Duda podpisał wczoraj ustawę dotyczącą handlu w niedzielę. Związki zawodowe, politycy PiS u i zwolennicy ustawy przedstawiają ją niemal jako kopernikański przewrót, który zwróci pracownikom dzień święty. Nieświadom tego, co taka „wolna niedziela” znaczy, zagadnąłem kasjerkę w jednym ze sklepów dyskontowych. No i dowiedziałem się, co myśli pracownik, nad którego losem pochylił się ustawodawca.
Tuż po rekonstrukcji, chwilę po tym, jak wyrzucono z rządu Antoniego Macierewicza, a opozycja dokonała samozaorania przy okazji ustaw o aborcji, politycy prawicy chyba uznali, że polityczna historia się zakończyła.
Coraz mniej rozumiem z polityki PiS-u wobec PSL-u. W Sejmie trwa walka o to, by wyeliminować ludowców, ale zupełnie inaczej jest jednak w samorządach. W podwarszawskiej gminie Nadarzyn od 1998 r. rządził PSL-owski murgrabia Janusz Grzyb. O jego ranczu i nieprawidłowościach, które się za nim ciągnęły, pisałem wielokrotnie. Nie ma sensu do nich wracać, bo przez ostatnie cztery lata wymiarowi sprawiedliwości nie udało się zrobić nic, a wójtowi w grudniu się zmarło.
Platforma Obywatelska i Nowoczesna uczyniły kolejny duży krok w kierunku tego, aby zawęzić grono własnych wyborców. W momencie gdy PiS robi otwarcie na centrum i zaczyna pokazywać bardziej łagodną oraz merytorycznie kojarzącą się twarz, opozycja robi mu miejsce, kierując się jednoznacznie w lewą stronę.
W systematyce zwierząt w rzędzie „naczelnych” w podrzędzie „wyższych naczelnych” i nadrodzinie „człekokształtnych” znajdziemy wiele gatunków, ale tylko dwie rodziny. W człowiekowatych są goryle, szympansy, orangutany i ludzie. Tylko jeden gatunek człekokształtnych nie załapał się obecnie do tej rodziny: gibon. Naukowcy odkryli bowiem – całkiem niedawno, bo w latach 90. – że zwierzę to nie pasuje do reszty, gdyż różni się liczbą chromosomów.
Rok 2017 nie był łatwy dla prezydenta Andrzeja Dudy. Swoją decyzją z lipca z pewnością stracił zaufanie dużej części swojego elektoratu. Często tych ludzi, którzy walczyli za niego jak lwy w swoim środowisku. I to, co mówię, nie jest gołosłowne.
„Przyszedł Nowy Rok. Jeszcze przez jakiś czas będziemy się mylić, pisząc datę i umieszczając w niej liczbę 7 zamiast liczby 8” – od takich słów zaczynało się każde noworoczne kazanie jednego z wikarych w mojej parafii w Lucieniu.
„Gazeta Wyborcza” po raz kolejny wyciąga niczym królika z kapelusza tekst o domniemanych pracach nad ustawami w resorcie środowiska. Jak piszą redaktorzy z Czerskiej, minister Szyszko tworzy własną policję, aby strzelać do ekologów oraz nachodzić Polaków w nocy i nad ranem. Takich artykułów było już na pęczki i należy sobie postawić pytanie: dlaczego lewica tak się boi ministra Szyszki?
Debata w Polsce przeważnie jest zupełnie oderwana od rzeczywistości. Głównie skupia się na tym, jaką interpretację nadać zjawisku lub faktowi. Przeważnie w tej grze zwycięża ten, kto pierwszy poda wyjaśnienie, w które ludzie chcą uwierzyć. Im mniej weryfikowalne, tym lepiej. Obserwowałem to ostatnio przy okazji odwoływania Beaty Szydło z funkcji premiera. PiS dokonując zmiany, pozostawił pole do interpretacji tego faktu.
Zaangażowanie polityczne sędziów sięgnęło zenitu. Najlepszy z najlepszych Igor Tuleya wypowiedział się w sprawie głosowania w Sali Kolumnowej sprzed roku. Okazało się, że łamało ono przepisy, bo posłowie PiS nie dopuścili posłów PO do stołu prezydialnego.
Bez większego echa przeszła konwencja Polskiego Stronnictwa Ludowego w Kraśniku. Media i komentatorzy skupili się na odejściu z partii posła z Podlasia Mieczysława Baszki. Oznacza to chwilowy kłopot ludowców, którzy mieli minimalną liczbę 15 osób potrzebną do stworzenia klubu parlamentarnego. PSL, aby pozostać klubem, musi teraz przyciągnąć przynajmniej jednego posła. Mogą to być członkowie koła Europejskich Demokratów.
W czasach gospodarki niedoborów, kiedy w sklepach nie było prawie nic, a przed świętami trzeba było stać w długich kolejkach, karp pływający w wannie był symbolem luksusu. Można się było tydzień nie myć, byleby świeża ryba trafiła na stół. Mimo że takich problemów jak w PRL z aprowizacją już nie ma, to zwyczaj pozostał. A nie można kupić martwej ryby?