Oczywiście złośliwi powiedzą, że Friedman tak chwali i zachęca Polskę do wielkości po to, żeby kupiła więcej amerykańskiej broni i technologii. Ale niezależnie od tego, czy to prawda, czy nie, tu wieloletni szef ośrodka Stratfor ma rację. Wciąż wolimy widzieć siebie jako ofiarę historii. Dlatego właśnie film „Niezwyciężeni” firmowany przez IPN ma duże znaczenie nie tylko dla promocji Polski za granicą, ale i dla samych Polaków. Może wreszcie dotrze do większości z nas ta niepopularna prawda, że nie tylko jesteśmy niezwyciężeni, ale jesteśmy wręcz zwycięzcami historii.
Dziś nie ma już „tysiącletniej” III Rzeszy ani ZSRS (jest tylko jego namiastka), a my jesteśmy i pniemy się w górę. Albo inne porównanie: gdzie Polska była na początku XX w. (pod zaborami), a gdzie Niemcy, Rosja albo Wielka Brytania. Po imperiach niemieckim i brytyjskim pozostały resztki, a Niemcy terytorialnie są dużo, dużo mniejsze.