Agentura ma się dobrze
Gruzja, Mołdawia, Litwa, Bułgaria – w tych krajach w ostatnim czasie odbyły się wybory różnego szczebla. W każdym z nich swoją sferę wpływów próbuje utrzymać Rosja.
Kierownik działu Świat „Gazety Polskiej Codziennie”. Dziennikarz tygodnika „Gazeta Polska” oraz portalu Niezależna.pl
Dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania. Z zawodem związany od 2012 roku. W mediach Strefy Wolnego Słowa od 2014 roku. Autor wielu tekstów poświęconych głównie polityce wschodniej, a także z zakresu bezpieczeństwa, obronności i armii. Prywatnie pasjonat militariów oraz fan piłki nożnej.
Kontakt: [email protected]
Gruzja, Mołdawia, Litwa, Bułgaria – w tych krajach w ostatnim czasie odbyły się wybory różnego szczebla. W każdym z nich swoją sferę wpływów próbuje utrzymać Rosja.
W ostatnich dniach głośno zrobiło się o położonym w Meklemburgii-Pomorzu Przednim mieście Rostock. Kibice piłkarscy mogą kojarzyć je z klubem Hansa, występującym dawniej w Bundeslidze, jednak dziś szorujący po dnie tabeli 3. ligi nie przynosi chluby mieszkańcom.
Przed nami politycznie gorący okres w przestrzeni międzynarodowej. Ostatnia prosta kampanii prezydenckiej w USA i wybory, których wynik zdecyduje nie tylko o przyszłości Stanów Zjednoczonych, ale także o kierunku i kształcie dalszych relacji transatlantyckich, polityce NATO oraz o tym, jak potoczy się wojna na Ukrainie.
Przez ostatnie dwa lata doszło w Rosji do serii tajemniczych zgonów osób ze świata polityki, biznesu czy wojska. Ludzie związani z państwowymi spółkami i mający mniejsze bądź większe powiązania z Kremlem „wypadali” z okien, ginęli podczas wakacji, a w kilku przypadkach odnajdowano ich zwłoki z raną postrzałową głowy.
Moment odsunięcia Joe Bidena, który mimo wygranej w cuglach w prawyborach po stronie lewicy pokazał później, że nie nadaje się do walki o prezydenturę i zamiana kandydata Partii Demokratycznej na Kamalę Harris, a także zamachy na Donalda Trumpa będące ewenementem w najnowszej historii Stanów Zjednoczonych, to momenty zwrotne kończącej się kampanii wyborczej – wskazuje Tomasz Winiarski, amerykanista. W rozmowie z portalem Niezalezna.pl ekspert przypomina również o wyjątkowo ostrym języku Harris i Trumpa oraz o zarzutach, które oba sztaby kierowały pod adresem rywala.
Plan zwycięstwa Ukraina powinna przedstawić 10 lat temu – w 2014 r., kiedy Rosja zajęła Krym i rozpętała wojnę w Donbasie. To, co w tym tygodniu zaprezentował prezydent Wołodymyr Zełenski, to nie żaden plan, a raczej apel do krajów Zachodu, w dodatku nierealistyczny, oderwany od rzeczywistości - wskazuje w rozmowie z portalem Niezalezna.pl dr Jan Matkowski, wykładowca akademicki z Ukrainy.
Średnia z najnowszych sondaży pokazuje, że Donald Trump zyskuje przewagę nad swoją rywalką Kamalą Harris w kilku strategicznie ważnych stanach, m.in. w Pensylwanii czy Michigan. To, co łączy oba stany, to fakt, że zamieszkuje je spora grupa wyborców polskiego pochodzenia. – Polacy to wyjątkowa grupa elektoratu, bowiem od 1916 r., czyli na przestrzeni ponad stu lat niemal za każdym razem prawidłowo wskazywali zwycięzcę wyborów prezydenckich w USA. Innymi słowy: ten kandydat, który wygrywał wśród Polonii, ostatecznie odbierał klucze do Białego Domu. Tegoroczny, niezwykle wyrównany wyścig wyborczy, potwierdza, że głos Polonii może mieć największy wymiar w całej historii wyborów o Biały Dom – mówi w rozmowie z portalem Niezalezna.pl Tomasz Winiarski, amerykanista.