Terrorysta Khalid Masood już wiele lat temu marzył o zamordowaniu kogoś i zdarzyło mu się trzymać nóż na gardle przyjaciela. Przerażającą historię brutalnych zachowań zamachowca po ataku w Westminster opisuje brytyjski „Daily Mail”. Gazeta dotarła do osób, które były ofiarami przemocy terrorysty.

Lee Lawrence, znał Masooda, zanim ten przeszedł na islam w więzieniu. Nazywał się wtedy Adrian Russell Ajao. Lawrence dał mu pierwszą pracę w Northiam East Sussex.

Powiedział dziennikowi, że pamięta jego „żądzę krwi” i że już wcześniej „chciał kogoś zabić". „Trzymał nóż na moim gardle po tym, jak zranił właściciela pubu Piersa Motta w 2000 r.”. Miał wówczas powiedzieć: „Chcę krwi, chcę trochę pier*** krwi. Chcę kogoś zabić”. Po tym, jak się uspokoił, powiedział „Co ja zrobiłem? Idę po pomoc” - przypomniał Lawrence.

Właściciel pubu potrzebował 20 szwów na policzku, po ranie jaką zadał mu Masood.

Lawrence dodał: „Jego oczy nie były z tego świata. Na zewnątrz knajpy, zaczął też ciąć fotele samochodowe pana Motta”. Za ten atak przyszły zamachowiec trafił na dwa lata do więzienia. Tam właśnie przeszedł na islam.



Lawrence, który nadal mieszka w Northiam, powiedział, że widział Masooda po wyjściu z więzienia. Wtedy też islamista groził mu śmiercią.

Zaledwie trzy lata po ataku na właściciela pubu, Masood zaatakował po raz kolejny. Tym razem przebił język swojej ofierze, a nóż musiano wyciągać poszkodowanemu z nosa.

Danny Smith ojciec dwójki dzieci przypomniał straszliwy atak. „Znałem go tylko trzy dni i już próbował mnie zabić. Nóż przeszedł mi przez nos, usta i język. Upadłem i próbowałem wstać, ale on starał się uderzać mnie w plecy“.

Smith zdołał wtedy uciec. Powiedział, że gdy uciekał, usłyszał, jak Masood krzyczał: „Zabiję cię”.

Pomimo przemocy i tej napaści Masood został uniewinniony w sprawie o próbę zabójstwa, ale został skazany na sześć miesięcy za... posiadanie noża.

Po drugim zwolnieniu z więzienia - w 2004 roku - poślubił Farzanę Malik. Po trzech miesiącach małżeństwa otrzymała ona rozwód. Na Facebooku napisała, że fanatyzm islamski jest „nonsensowny”

Policja badająca środowy zamach w Londynie uważa, że Khalid Masood dział sam. Jednocześnie służby podkreślają, że na razie nie ma informacji wskazujących na to, że planowane są dalsze akty terroru.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kolejny incydent w Londynie. Według policji to nie atak

W środowym zamachu nieopodal gmachu parlamentu zginęło pięć osób, w tym zamachowiec. Przedstawiciel policji Neil Basu powiedział, że możliwe, iż nigdy nie poznamy dokładnie motywów, jakimi kierował się Khalid Masood. 

Nadal uważamy, że Masood działał tego dnia sam, nie ma też żadnych informacji wywiadowczych wskazujących na planowanie dalszych zamachów

- zaznaczył Basu. Podkreślił też, że funkcjonariusze muszą wyjaśnić, czy mężczyzna był inspirowany do działania przez propagandę dżihadystów, czy przez osoby trzecie.

 

Brytyjska policja zaapelowała o kontakt do wszystkich osób, które znały zamachowca lub go widywały.

W środę po południu napastnik wjechał samochodem w grupę ludzi na Moście Westminsterskim, a następnie próbował dostać się na teren parlamentu, raniąc śmiertelnie nożem policjanta strzegącego bramy wjazdowej. Wkrótce potem sprawca został zastrzelony przez interweniujące służby bezpieczeństwa.

Policja podawała, że napastnik urodził się w 1964 roku w hrabstwie Kent jako Adrian Russell Ajao. Według brytyjskich mediów po przejściu na islam mieszkał w Arabii Saudyjskiej w połowie pierwszej dekady XXI wieku. To wtedy miał się zradykalizować.

Do czerwca ubiegłego roku Khalid Masood mieszkał w Birmingham z żoną i dziećmi. Świadkowie opisywali go jako bardzo religijnego mężczyznę.