Andrzej Poczobut, urodzony 16 kwietnia 1973 r. w Brzostowicy Wielkiej na terenie dzisiejszej Białorusi, choć z wykształcenia jest prawnikiem (ukończył ten kierunek na Grodzieńskim Uniwersytecie Państwowym im. Janki Kupały), już na początku lat 2000 postawił na karierę dziennikarską. Wcześniej zaangażował się również w działalność na rzecz mniejszości polskiej na Białorusi. Został członkiem Związku Polaków na Białorusi (ZPB). Jako społecznik i dziennikarz znalazł się na celowniku reżimu Alaksandra Łukaszenki.
W czasie swojej kariery był wielokrotnie zatrzymywany i przesłuchiwany. W 2011 r. postawiono mu zarzut znieważenia dyktatora. Latem tego samego roku został skazany na trzy lata więzienia w zawieszeniu na dwa. Przez ten czas nie mógł wyjechać z Białorusi i musiał regularnie meldować się na milicji. Dwa lata później, we wrześniu 2013 r., sąd w Grodnie podjął decyzję o zwolnieniu go z tej kary. W międzyczasie jednak ponownie został oskarżony o zniewagę Łukaszenki w swoich publikacjach. Było to latem 2012 r. Poczobut trafił wówczas na dziewięć dni do aresztu. Po wyjściu otrzymał zakaz opuszczania Grodna. Dochodzenie zostało umorzone kilka miesięcy później, w marcu 2013 r. Stało się jednak jasne, że każda aktywność Poczobuta będzie monitorowana, a on sam nie zejdzie z radarów agentury. Mimo faktu, że w swoich publikacjach, poświęconych m.in. wspólnej historii, sytuacji Polaków na Białorusi czy tamtejszym wydarzeniom zawsze kierował się rzetelnością i prawdą. Wiadomo jednak, że każdy, kto nie chodzi na pasku mińskiego satrapy, od razu staje się wrogiem.
Sytuacja na Białorusi pod rządami Łukaszenki z każdym rokiem stawała się coraz gorsza. Machina represji i prześladowań sukcesywnie wrzucała wyższy bieg. Przybywanie więźniów politycznych było wprost proporcjonalne do ubywania opozycji. Kolejne zaostrzanie przepisów, sprawiło, że do aresztu można było trafić za przysłowiowy cichy chód po ulicy. Apogeum nastąpiło 9 sierpnia 2020 r., gdy na Białorusi przeprowadzono tzw. wybory prezydenckie. Niewielu łudziło się, że będą uczciwe. Jednak skala fałszerstw i nieukrywanie się z tym faktem (m.in. worki z głosami na liderkę opozycji, Swiatłanę Cichanouską wyrzucane przez okno z lokali wyborczych, fałszowanie protokołów, zatrzymywanie niezależnych obserwatorów), sprawiły, że tysiące ludzi wyszło na ulice, by zademonstrować swój sprzeciw. Tam czekali już na nich siepacze Łukaszenki, uzbrojeni w ostrą amunicję, pałki i gaz łzawiący. Dziesiątki rannych, ofiary śmiertelne i setki aresztowanych – w takich okolicznościach dyktator objął szóstą kadencję. Była to również zapowiedź kolejnego zaostrzenia sytuacji w kraju. Po to, by społeczny sprzeciw nigdy więcej nie przybrał tak masowej formy. Konieczne było więc dokręcenie śruby i zastraszenie społeczeństwa na niespotykaną wcześniej skalę. Zatrzymania, rewizje i procesy, często na podstawie absurdalnych zarzutów, stały się codziennością. Bardzo szybko przekonał się o tym również Andrzej Poczobut.
W marcu 2021 r. na cel ponownie wzięto zdelegalizowany przez reżim Związek Polaków na Białorusi. 23 marca do aresztu trafiła Andżelika Borys, szefowa ZPB. Usłyszała zarzuty rehabilitacji nazizmu i podżegania do nienawiści na tle narodowościowym. Dwa dni później, 25 marca, w ręce łukaszystów wpadł Poczobut. Usłyszał podobne co Borys zarzuty. Działania te wpisywały się w tzw. „sprawę polską”, prowadzoną przez reżim, której celem było zdeptanie ostatnich przejawów polskości na Białorusi i represje wobec przedstawicieli polskiej mniejszości.
Proces Poczobuta ruszył dopiero w styczniu 2023r. Wiadomo było, że wyrok zapadnie szybko i będzie miał charakter pokazowy. Miesiąc później polski działacz został skazany na osiem lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze. 26 maja 2023 r. sąd odrzucił apelację Poczobuta od wyroku. Trafił on do kolonii karnej w Nowopołocku, uznawanej za jedną z najcięższych na Białorusi. Od tamtego czasu Poczobut wielokrotnie lądował w izolatkach i karcerach, gdzie warunki urągają ludzkiej godności. Już w trakcie ogłaszania wyroku było widać, że Poczobut podupadł na zdrowiu. Kolejne miesiące jeszcze bardziej pogłębiły jego problemy zdrowotne. Zwłaszcza, że był poddawany torturom psychicznym i fizycznym.
11 listopada 2025 roku prezydent RP odznaczył Andrzeja Poczobuta Orderem Orła Białego. To najwyższe polskie odznaczenie przyznano Poczobutowi za wybitne zasługi w działalności na rzecz Polaków na Białorusi.
W ostatnich miesiącach białoruski dyktator, po rozmowach ze specjalnym amerykańskim wysłannikiem ds. Białorusi, John'em Cole'm, decydował się na uwolnienie kilku grup więźniów politycznych. W żadnej z nich nie znalazł się jednak Andrzej Poczobut. Polak wyszedł na wolność dopiero dziś, 28 kwietnia.
"Ameryka dotrzymuje słowa wobec swoich przyjaciół i sojuszników. Pod przywództwem prezydenta Donalda Trumpa i dzięki zdecydowanej dyplomacji prowadzonej przez Specjalnego Wysłannika ds. Białorusi Johna Coale’a, Andrzej Poczobut jest teraz wolny i może ponownie objąć w ramiona swoją rodzinę" – podkreślił ambasador USA w Polsce, Tom Rose.