O planach powrotu Donalda Tuska do Polski w ostatnim czasie mówiło się dosyć często. Tym razem jednak głos w sprawie postanowił zabrać sam zainteresowany i uchylić rąbka tajemnicy na temat swoich politycznych planów na przyszłość. W wywiadzie dla TVN24 Tusk mówi, że w obecnej sytuacji najważniejsze są propozycje i kondycja polskiej opozycji. - Nie tylko jej liderów, nie tylko Grzegorza Schetyny czy Ryszarda Petru, ale tych formacji i tego, co jest wokół - powiedział polityk.  

Pytany o kwestie związane ze swoim ewentualnym powrotem do polskiej polityki Donald Tusk w rozmowie z TVN24 przyznaje, że nie wyklucza takiego scenariusza.

- Jeśli mój powrót do czynnej polityki miałby się okazać pomocny, to jest zawsze do rozważenia. Cieszę się, że tacy jeszcze są w Polsce, którzy uważają, że miałbym zdolność odwrócenia tego politycznego trendu, jaki dzisiaj w Polsce jest. To jest dla mnie osobista satysfakcja, kiedy słyszę takie opinie [...] nie ma co przesadzać z rolą jednostki w historii, szczególnie w historii jednostki – mówił na antenie TVN24 Donald Tusk.

Sytuacja, w której Donald Tusk oficjalnie przyznaje, że bierze pod uwagę możliwość powrotu do polskiej polityki może sugerować, że unijna układanka nie jest dla niego zbyt korzystna. Bez wątpienia polityczne konsekwencje dla ewentualnej reelekcji Tuska będzie miała deklaracja Martina Schulza, który poinformował, że nie będzie ubiegał się o trzecią kadencję na stanowisku przewodniczącego PE. Schulz ogłosił, że porzuca unijną politykę na rzecz polityki niemieckiej.
 
O powrocie Martina Schulza do niemieckiej polityki mówiło się już od jakiegoś czasu. Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki podkreślał, że ostateczna decyzja podjęta przez Schulza w tej sprawie będzie miała niezwykle istotne znaczenie także dla dalszej unijnej kariery politycznej Donalda Tuska. Okazuje się, że unijna układanka jest bezwzględna i coraz więcej faktów wskazuje na to, że Tusk z utrzymaniem się na stanowisku może mieć ogromny problem.

- Szanse Tuska maleją po decyzji o tym, że Steinmeier będzie kandydatem na prezydenta Niemiec [...] Miała miejsce bardzo ważna decyzja. Uzgodnienie wspólnego, koalicyjnego kandydata CDU/CSU i SPD. A więc chadeków i socjaldemokratów na prezydenta. Będzie nim obecny szef MSZ Niemiec – mówił na antenie RDC Ryszard Czarnecki. 


Jednocześnie wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego wyjaśnił szczegóły całej unijnej układanki sugerując, że postawienie na Steinmeiera w wyborach prezydenckich w Niemczech najprawdopodobniej będzie oznaczało, iż Martin Schulz będzie kierował niemiecką dyplomacją.
 

 - To oznacza, że Steinmeier jest pewniakiem. Te wybory odbędą się w połowie lutego. To oznacza, że Schulz będzie szefem MSZ, to oznacza, że zwalnia stanowisko szefa PE, to oznacza, że zostanie nim ktoś z EPP. A to oznacza, że szanse Donalda Tuska maleją – mówił Ryszard Czarnecki.


Z kolei sam Donald Tusk w rozmowie z korespondentem TVN24 odniósł się również do kwestii przesłuchania przed komisją ds. Amber Gold. Stwierdził, że jest to jego zdaniem „element agresywnej metody walki z opozycją”.
 

- Znam swoje obowiązki, jestem polskim obywatelem, stawię się przed komisją i będę wyjaśniał wszystko, co wyjaśnienia wymaga. Nie mam wątpliwości, że komisja śledcza jest raczej po to, żeby wzbogacić tę agresywną metodę walki i z opozycją, i ze mną, jako pewnym symbolem tego poprzedniego czasu [...] Odnoszę wrażenie, że ktoś z bardzo złą wolą chce wmówić Polakom, że ta sprawa nie została wyjaśniona – mówił Tusk.