Zwolniony dyscyplinarnie przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, w związku z aferą reprywatyzacyjną, Marcin Bajko - dyrektor stołecznego Biura Gospodarki Nieruchomościami – zapowiada skierowanie sprawy na drogę sądową. Mężczyzna ujawnia, że przed „dyscyplinarką” już trzykrotnie podawał się do dymisji, jednak wówczas prezydent Warszawy konsekwentnie odmawiała.

W rozmowie z Wirtualną Polską Marcin Bajko przyznaje, że przygotowuje już pozew przeciwko Hannie Gronkiewicz-Waltz. Dyscyplinarnie zwolniony dyrektor Biura Gospodarki Nieruchomościami zapowiada, że będzie domagał się sprostowania kłamliwych informacji.

Jednocześnie Marcin Bajko ujawnia, że wielokrotnie próbował już odejść z pracy i deklarował, że chętnie złoży rezygnację.

- Przez wszystkie lata pracy w urzędzie trzy razy oświadczałem pani prezydent Hannie Gronkiewicz-Waltz, że chętnie zrezygnuję, jeśli moja osoba jest problemem, bo jestem kojarzony z reprywatyzacją. Pani prezydent nigdy nie chciała przyjąć mojej rezygnacji – mówi w rozmowie z portalem wp.pl  były już dyrektor stołecznego Biura Gospodarki Nieruchomościami.

Gotowość dymisji Bajko najpierw zgłosił na początku pierwszej kadencji Hanny Gronkiewicz-Waltz. Po raz drugi chciał odejść z Biura 2-3 lata temu, a ostatni raz wystąpił z taką inicjatywą w kwietniu 2016 roku, gdy na jaw wyszła afera związana z Chmielną 70.

- Powiedziałem pani prezydent, że nie ma z mojej strony problemu i mogę się podać do dymisji. - tłumaczy Marcin Bajko.
- I co pani prezydent odpowiedziała ostatnio? - dopytuje dziennikarz.
- Że nie; że wszystko jest w porządku. Także prezydent Jarosław Jóźwiak potwierdzał w swoich wypowiedziach na posiedzeniu rady miasta, że wszystko jest w porządku, a decyzje ws. reprywatyzacji były wydawane prawidłowo – ujawnia dyscyplinarnie zwolniony przez Gronkiewicz-Waltz dyrektor stołecznego Biura Gospodarki Nieruchomościami.