Najpierw Kraków odśpiewał hymn narodowt. Następnie tysiące ludzi zebranych na Rynku wysłuchało przemówienia Andrzeja Dudy. Kandydat PiS mówił o pustych zapewnieniach o "zielonej wyspie" oraz o "dostatnich latach dla niewielkiej grupki, która rządziła przez ostatnie 25 lat". Podkreślał też dramat emigracji i o braku szans rozwojowych.
Andrzej Duda przypomniał też wszystkie podwyżki podatków podpisane przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Mówił o wpadkach prezydenta: skandalu w japońskim parlamencie, suflerce oraz o częstym zmienianiu poglądów pod publiczkę. Przypomniał również o 2 mln podsłuchach założonych Polaków przez władzę.
Przemówienie Dudy co chwila przerywane było skandowaniem "Andrzej Duda prezydentem" i "Zwyciężymy, zwyciężymy". Tłum krzyczy też: "Komorowski musi odejść".
To koniec kampanii, którą można porównać do starcia Dawida z Goliatem. Bronisław Komorowski, mający po swojej stronie wszystkie główne media oraz - jak się dziś okazało - sądy, miał wyjątkowo trudną przeprawę z poltykiem, który jeszcze rok temu nie był politykiem rozpoznawalnym dla większości Polaków. Ostatnie sondażowe wyniki wskazują, że obaj kandydaci idą ramię w ramię. Dlatego tak wiele zależało będzie od mobilizacji elektoratów.