Trybunał wydał środowe orzeczenie po rozpoznaniu skargi konstytucyjnej sędzi Anny Dalkowskiej, która dotyczyła postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym z 2024 roku. NSA oddalił wówczas zażalenie Dalkowskiej - członkini KRS, a w czasach PiS do 2021 r. wiceminister sprawiedliwości - na decyzję o jej wyłączeniu od rozpoznania jednej ze spraw przed tym sądem.
W postanowieniu o wyłączeniu Dalkowskiej NSA ocenił m.in., że jej zawodowy awans cechował się „niewątpliwie nadzwyczajną sytuacją”. Ocenił też, że działalność orzecznicza traktowana jest przez nią „fakultatywnie” i jest „świadomie ograniczana na rzecz pełnienia rozmaitych funkcji pozaorzeczniczych, czy to w ramach delegacji do administracji rządowej, czy to w ramach działalności w Krajowej Radzie Sądownictwa”.
Na kanwie tej sprawy sędzia Dalkowska wniosła w skardze konstytucyjnej do TK o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 5a. ustawy Prawo o ustroju sądów administracyjnych, dotyczącego badania niezawisłości i bezstronności sędziego.
"Konstytucyjnie nieakceptowalny"
W środę Trybunał orzekł o niekonstytucyjności tego przepisu. Sprawozdawca Stanisław Piotrowicz powiedział, że przepis ten należy ocenić za „konstytucyjnie nieakceptowalny”, ponieważ umożliwia „abstrakcyjne kwestionowanie niezawisłości sędziego, wyłącznie na podstawie okoliczności towarzyszących jego powołaniu”. Nadto w ocenie TK wzajemne sprawdzanie przez sędziów niezawisłości swoich powołań w drodze sądowych postępowań jest „zaprzeczeniem zasady niezawisłości oraz poważnym naruszeniem kompetencji prezydenta”.
Jak wskazał Piotrowicz, Trybunał „wielokrotnie podkreślał, że żaden organ nie ma możliwości kontrolowania wykonywania przez prezydenta prerogatywy powoływania sędziów”, a merytoryczne badanie uchwał KRS dot. nominacji sędziowskich przez sąd administracyjny „nie jest odpuszczalne”. W ocenie Trybunału zaskarżony przepis umożliwiał właśnie takie działanie.
Piotrowicz nawiązał też do przywołanej w skardze normy konstytucyjnej o prawie obywateli do służby publicznej na jednakowych zasadach. Wskazał, że w ocenie Trybunału norma ta dotyczy również sytuacji osób, które weszły już do służby publicznej. Polega ona wówczas na zapewnieniu im możliwości realnego wykonywania podjętej służby.
Zdaniem Trybunału w realiach środowej sprawy, prawo to polegało na możliwości niezakłócanego urzędowania i wypełnienia obowiązków sędziowskich – tj. orzekaniu w konkretnych sprawach, zawisłych przez NSA.
Testowanie jednej grupy sędziów
Trybunał ocenił, że zaskarżony przepis nie spełnia wymogu zapewnienia jednakowych zasad dostępu do służby publicznej, bowiem ich zdaniem praktyka orzecznicza dowodzi, że mechanizm tzw. testowania niezawisłości i bezstronności „wykorzystywany jest właściwie tylko wobec sędziów powołanych przez prezydenta po 2018 roku”.
Wobec tego sędzia Piotrowicz ocenił, że pozostawienie przepisu i jego dalsze stosowanie może doprowadzić do tego, że powołani po 2018 r. sędziowie sądów administracyjnych „zachowując wprawdzie formalny status sędziowski, de facto stają się sędziami ułomnymi, niezdolnymi do bezstronnego orzekania w konkretnych sprawach, z uwagi na rzekome wady w procedurze ich powołania”.
Decyzja zapadła większością głosów w składzie pięcioosobowym pod przewodnictwem sędziego Jarosława Wyrembaka. Oprócz sprawozdawcy Stanisława Piotrowicza, w składzie orzekającym zasiadał też prezes TK Bogdan Święczkowski i sędziowie: Rafał Wojciechowski oraz Andrzej Zielonacki, który złożył zdanie odrębne.