Radosław Sikorski wyszedł do dziennikarzy a później odesłał ich do "Gazety Wyborczej", której udzielił wywiadu. Wszystkie pytania stawiane przez dziennikarzy ws. rozmowy dla amerykańskiego portalu Politico pozostały bez odpowiedzi. Sikorski kazał dziennikarzom czekać na publikację nowego wywiadu w jednym z portali internetowych, w którym ustosunkowuje się do całej sprawy.

- Nie brałem udziału w tej rozmowie. Ponieważ kwestia dotyczy wywiadu prasowego, wszystkie wyjaśnienia znajdziecie państwo w rozmowie, którą przeprowadziłem w jednym z portalu, która ukaże się w ciągu godziny – zapowiedział Radosław Sikorski.

Wszelkie kolejne pytania dziennikarzy kończyły się ripostą w postaci „proszę o kolejne pytanie” lub „proszę zapoznać się z moim tekstem”.

Kluczowa jest również wymiana zdań Radosława Sikorskiego z jedną z dziennikarek: - Czy nie możemy tych informacji uzyskać teraz? To dość niestosowne, żebyśmy czekali na wywiad, w którym będzie pan komentował poprzedni wywiad – mówiła dziennikarka. - Sprawa jest dosyć złożona, więc proszę o trochę cierpliwości. Proszę o zapoznanie się z moim tekstem. Jeśli nie ma innych pytań... - odparł z uśmiechem na twarzy Sikorski.

Wywiad, który tak zareklamował Sikorski oczywiście ukazał się na łamach portalu wyborcza.pl. Wywiad dla "Gazety Wyborczej" jakiego udzielił były minister spraw zagranicznych miał wyjaśnić wszystko. Nie wyjaśnia nic... Teraz opinia publiczna czeka na relację Tuska.

Wcześniej na Twitterze Radosław Sikorski wycofał się ze swoich słów. "Rozmowa z Politico nie była autoryzowana i niektóre moje słowa zostały nadinterpretowane" - napisał Radosław Sikorski na twitterze.

Amerykański portal Politico poinformował, że Rosja usiłowała wplątać Polskę w inwazję na Ukrainę i przytacza słowa Radosława Sikorskiego:

"Chciał (Putin), żebyśmy uczestniczyli w podziale Ukrainy". "Od lat wiedzieliśmy, że tak myślą. Była to jedna z pierwszych rzeczy, jakie Putin powiedział premierowi Donaldowi Tuskowi w czasie jego wizyty w Moskwie. Mówił, że Ukraina jest sztucznym krajem, a Lwów jest polskim miastem i dlaczego by nie załatwić tego wspólnie. Na szczęście Tusk nie odpowiedział. Wiedział, że jest nagrywany" - cytuje Sikorskiego portal Politico.