W swoim "exposé" Radosław Sikorski stwierdził, że "sojusz i bliskie związki z USA były filarem naszej polityki zagranicznej"
Pogorszyły się relacje między USA a Europą. To nie Europa wysuwa roszczenia terytorialne, nakłada arbitralne cła czy ingeruje w rywalizację partyjną po drugiej stronie Atlantyku. Dzisiaj i w tej sprawie nasze społeczeństwo jest zdezorientowane
- powiedział Sikorski, powołując się na sondaż dotyczący zaufania do USA. Dodał, że "wątpliwości co do wagi relacji z USA są niepokojące".
Apoteoza UE
Następnie szef MSZ zaczął wyliczać korzyści płynące z Unii Europejskiej, akcentując, że "polska racja stanu to obecność w UE i jej współkształtowanie".
Oskarżył m.in. Instytut Ordo Iuris, że "we współpracy z amerykańskimi nacjonalistami" "wspólnie budują program na rzecz paraliżu UE - najpierw planują ją zepsuć, a potem krytykować za to, że nie działa".
- Nie dajmy sobie wmówić, że członkostwo w UE jest szkodliwe. To nie członkostwo w UE prowadzi do utraty suwerenności, odwrotnie - to dzięki odzyskaniu suwerenności mogliśmy przystąpić do UE - wskazywał Sikorski.
Stwierdził, że "lepiej rozmawiać z silnymi Niemcami jako partnerem w ramach UE, niż silnymi Niemcami bez więzów i norm, jakie nakłada na nie wspólnota".
Wyobraźmy sobie poza strukturami - biedniejsza Polska i uzbrojone po zęby Niemcy, jeszcze rządzone przez nacjonalistyczną prawicę, naprawdę tego chcecie?
- projektował Sikorski.
Stwierdził, że "w polskim interesie leży rozwijanie strategicznej współpracy z USA na płaszczyźnie bilateralnej, w ramach NATO i G20".
- Sojusz Polska-USA opierał się na ponadpartyjnym poparciu w obu krajach i korzystnej współpracy w wielu dziedzinach. Częste kontakty rządu i pana prezydenta z władzami USA odzwierciedlają zaangażowanie w rozwój obronności, relacji gospodarczej i współpracy technologicznej. Dla Polski Waszyngton pozostaje najważniejszym partnerem w zakresie współpracy wojskowej - przekonywał.
[polecam:https://niezalezna.pl/polska/sikorski-o-nowym-globalnym-ukladzie-sil-na-sali-wsrod-dyplomatow-ambasador-niemiec/564489
Dodał, że Polska jest "gotowa pełnić rolę regionalnego centrum dla sił USA".
"Nie możemy być frajerami"
Radosław Sikorski wskazał, że w polityce USA "Europa zeszła na dalszy plan".
- Na zmiany w USA patrzymy ze zrozumieniem i niepokojem - dodał.
Nie my określamy interes narodowy USA. Czy nie dotarło do was, że przedwczoraj USA wstrzymały się od głosu w ZO ONZ ws. nienaruszalności granic Ukrainy. Jeśli Japonię z 1945 zastąpić Chinami, to czy interes USA będzie tożsamy z polskim? Będziemy lojalnym sojusznikiem Ameryki, ale nie możemy być frajerami
- stwierdził.