Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Sędziów ubywa, sprawy czekają, ale kierownictwo odsuwa od pracy 10 orzeczników. "Chodzi o stabilność wyroków"

Sąd Okręgowy w Warszawie boryka się z coraz dotkliwszym niedoborem karnistów do pracy. Choć delegacja do SO oznacza dla sędziów pewien prestiż, prezesi sądów rejonowych niechętnie dzielą się swoimi orzecznikami i sami narzekają na przeciążenie liczbą spraw. Problem w stołecznym "okręgu" byłby jednak mniejszy, gdyby jego kierownictwo nie działało pod presją polityczną.

Rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie przyznała, że obecna sytuacja w instytucji jest "bardzo trudna".

Mamy w tej chwili duży problem kadrowy, wynikający z zewnętrznej sytuacji, która jest w sądownictwie. Dlatego chciałabym prosić państwa o pamiętanie o tym i o cierpliwość, gdy pytacie, kiedy wreszcie zostanie wyznaczony termin konkretnej sprawy

– stwierdziła podczas konferencji prasowej sędzia Anna Ptaszek. 

Sytuacja jest na tyle kiepska, że w styczniu do kierownictw sądów okręgowych w całej Polsce wpłynęło - jak ujawnił portal Niezalezna.pl - zapytanie wystosowane przez stołeczny "okręg", czy nie znaleźliby się chętni na półroczną delegację do Warszawy, by wspomóc pion karny. 

Sędziów ubywa

Obecnie w Sądzie Okręgowym w Warszawie w wydziałach karnych orzeka 85 sędziów, z czego 45 osób w sprawach w pierwszej instancji. Jak przekazała s. Ptaszek, regularnie ich ubywa: w ostatnim miesiącu trzy osoby zdecydowały się przejść do sądu apelacyjnego, małżeństwo z kilkudziesięcioletnim stażem orzeczniczym poprosiło o przeniesienie w rodzinne strony, gdy zwolniły się tam dwa etaty, zaś kolejnych trzech wkrótce przejdzie w stan spoczynku. 

Jak udało się ustalić, odzew na ogłoszenie stołecznego sądu był nikły na terenie Polski, ale wzbudził pewne zainteresowanie sędziów z Warszawy i okolic. Chętnych na delegację do SO okazało się siedmiu sędziów ze Śródmieścia, z Woli i z Grodziska Mazowieckiego. Spoza Warszawy - jeden sędzia z Chełma. 

Uzgodniono, że spośród tej siódemki na delegację przyjdą dwie osoby

– powiedziała sędzia Ptaszek.

Dodała, że SO będzie wracać do pozostałych kandydatur, lecz prezesi sądów rejonowych stwierdzili, że ze względu na sytuację kadrową, nie mogą sobie pozwolić na utratę tych orzeczników.

Problem na własne życzenie

Nie można jednak zapominać, że w tym samym czasie aż 10 sędziów - i bardzo doświadczonych - Sądu Okręgowego w Warszawie jest odsuniętych jest od orzekania w najpoważniejszych sprawach karnych. Kierownictwo SO decyzją z lutego 2025 r. przeniosło ich do specjalnej sekcji, nazywanej przez niektórych "gettem". 

Takie represje mają ścisły związek z polityką. Chodzi bowiem o sędziów, którzy brali udział w procedurze przed KRS po 2018 roku.

Tymczasem kierownictwo Sądu Okręgowego w Warszawie również kwestionuje legalność KRS. Najlepszym tego przykładem jest sprawa s. Beaty Najjar, obecnie zarządzającej stołecznym sądem. Pomimo osiągnięcia wieku przejścia w stan spoczynku i przy braku zgody KRS na dalsze orzekanie.

Sędzia Ptaszek stwierdziła co prawda, że "sytuacja dla nikogo nie jest komfortowa: ani dla nas, ani dla nich [sędziów przeniesionych do sekcji postępowania przygotowawczego - red.]", ale...

Ta sytuacja wynika z decyzji, które zostały przez nich [sędziów nominowanych przez KRS po 2018 roku - red.]  podjęte na pewnym etapie. Żeby chronić stabilność orzeczeń, musieliśmy sprawy pierwszoinstancyjne przekierować w ręce osób, które gdy rozstrzygną, to przynajmniej wiadomo, że z powodu składu sędziowskiego wyrok nie zostanie uchylony

– stwierdziła. 

Dodała, że ze względu na złożoność materii, sądy okręgowe w Polsce rozpatrują najbardziej skomplikowane sprawy. W wielu, nim zapadnie wyrok, mija kilka lat i koniecznych jest szereg rozpraw, dlatego ryzykowne jest powierzanie spraw sędziom "o niepewnym statusie". 

I nagle ten wyrok upada. Szkoda czasu, szkoda wysiłku zaangażowanych orzeczników, szkoda pieniędzy podatników, a przede wszystkim szkoda stron, które muszą jeszcze raz przechodzić przez to postępowanie

– przekonywała. 

Nie dodała jednak, że chaos wywołali politycy w togach, którzy nie są uprawnieni do podważania mandatu żadnego sędziego.

Przewodnicząca Krajowej Rady Sądownictwa, sędzia Dagmara Pawełczyk-Woicka, jednoznacznie opisała niedawno problem. 

Sędziowie, którzy kwestionują porządek konstytucyjny, wzajemnie podważają swoje powołania, wyłączają sędziego, uchylają wyroki tylko z powodu osoby sędziego, działają jawnie z naruszeniem prawa. Powinny nie tylko opuścić służbę sędziowską, ale najzwyczajniej pójść siedzieć

– stwierdziła stanowczo na początku lutego.

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane