Kamil Stoch uzyskał 139 m i jest liderem po pierwszej serii konkursu olimpijskiego w Soczi na normalnej skoczni. W finale wystąpią także Maciej Kot i Jan Ziobro. Odpadł Piotr Żyła. W TVP w przerwie jako komentator wystąpił... Donald Tusk.

Na drugiej pozycji jest - ze startą 2,8 pkt do Stocha - Japończyk Noriaki Kasai, a na trzeciej Niemiec Severin Freund - strata 3,2 pkt. Maciej Kot jest 12., a Jan Ziobro - 16.

Drugie złoto jest więc bardzo blisko. 

W przerwie między seriami TVP połączyła się z rodzinną miejscowością Kamila Stocha, gdzie "przypadkiem" przebywał Donald Tusk. Rozradowany i uśmiechnięty od ucha do ucha premier - choć nieco dziwnym i zachrypniętym głosem - opowiadał, jak bardzo cieszą go sukcesy polskich sportowców. Przytakiwał dziennikarzowi TVP, że mamy "fajne igrzyska". Pomylił też imię polskiego mistrza olimpijskiego Zbigniewa Bródki, którego nazwał... "Pawłem".

Mimo tego błędu "pijarowska" wstawka premiera byłaby może i całkiem udana, gdyby nie fakt, że kilka godzin wcześniej zasmucony Donald Tusk... szedł w kondukcie żałobnym na pogrzebie Julii Bonk, córki olimpijczyka Bartłomieja Bonka. Tam także znalazł się "przypadkiem", a fotoreporterzy PAP równie "przypadkowo" uchwycili moment składania kondolencji pogrążonej w smutku rodzinie.