Polska jako land UE? Kowalski dla Niezalezna.pl: „Niemcy marzą o jednym wielkim superpaństwie"

Niemiecki rząd pod ostrzałem krytyki ze strony opinii publicznej. KPO dla Polski - nie wiadomo kiedy i czy w ogóle. Mrzonki Berlina o Tusku w roli szefa polskiego rządu. O tym wszystkim rozmawialiśmy z posłem Solidarnej Polski - Januszem Kowalskim.

Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Coraz częściej słyszymy, że rząd Olafa Scholza coraz bardziej traci w oczach opinii publicznej. Teraz afera podatkowa, w tle dostawy broni, a w zasadzie ich brak - na Ukrainę, która dzielnie stawia czoła rosyjskiej agresji.

Janusz Kowalski: Niemcy jako państwo zbankrutowały zarówno politycznie, jak i moralnie. Scholz kilkanaście tygodni temu nawoływał, że Niemcy są gotowe ponosić odpowiedzialność za sprawy Unii Europejskiej, w momencie, gdy same są słabe i bankrutują, krzyczą "więcej Europy, więcej Europy". Aż strach sobie wyobrazić co by było, gdyby Niemcy odpowiadały za UE, uzależniłyby ją jeszcze bardziej od Putina. Niemcy były, są i będą sojusznikami Rosji. Olaf Scholz, jak i większość niemieckiej sceny politycznej będą przeciwni dołączeniu Ukrainy do Unii Europejskiej. W mojej ocenie - rozpoczął się jeden z najpoważniejszych instytucjonalnych i geopolitycznych kryzysów UE. Moim zdaniem, linia podziału Unii Europejskiej będzie następująca - ci, którzy są za Rosją to jedna strona, a ci, którzy są przeciwko Rosji - druga strona. Sojusznikiem Rosji w tej całej geopolitycznej układance są Niemcy - wspierani oczywiście przez Francję na czele z Emmanuelem Macronem. To oznacza, że państwa bałtyckie, które słusznie obawiają się zagrożenia ze strony Rosji, bo za naszą wschodnią granicą jest prawdziwa wojna, nie mają wątpliwości, że te sojusze trzeba budować inaczej. Gdyby nie sojusz i partnerstwo z Wielką Brytanią, Stanami Zjednoczonymi, Kanadą, Niemcy nie zrobiłyby nic, żeby Ukrainie pomóc. Nasze gwarancje bezpieczeństwa trzeba opierać przede wszystkim na NATO. Unia Europejska jest przesiąknięta wpływami rosyjskimi...

Czy ta dość kuriozalna propozycja Niemiec w sprawie czołgów dla Polski też świadczy o tym, że działają oni zgodnie ze scenariuszem Kremla?

Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że kłamstwo i niedotrzymywanie słowa jest wpisane w DNA niemieckiej polityki. Niemcy nawet w tak poważnej sytuacji, jaką jest wojna, nie potrafią dotrzymać słowa i przekazać czołgów, które były obiecywane podczas rozmów politycznych na najwyższym szczeblu. W takich rozmowach potrzebne jest zaufanie. Jeśli oni łamią dane słowo, nie dotrzymują obietnic, to oznacza, że mamy do czynienia z bardzo niewiarygodnym i fałszywym partnerem. Z tego właśnie Polska powinna wyciągać wnioski. Jakby nie patrzeć, Polska jest dziś w ogromnej potrzebie. Włożyliśmy ogromny wysiłek w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o pomoc Ukrainie. Mimo to, my pomocy ze strony Niemiec nie mamy. Wręcz przeciwnie, bo to Niemcy przewodzą dziś atakom na Polskę w Brukseli, Ursula von der Leyen - lider KE notorycznie atakuje Polskę, nakłada kolejne sankcje, jesteśmy poddawani presji, to są działania, które należy zakwalifikować jako działania na rzecz Putina. W sytuacji napiętej, osłabianie Polski - państwa członkowskiego - służy wyłącznie Putinowi, a na to właśnie jest przyzwolenie i Olafa Scholza, i CDU, i CSU, i niemal całej niemieckiej sceny politycznej.

Jaki może być cel takich działań? Można mówić tu o celach czysto politycznych? 

Niemieccy politycy marzą o tym, żeby Polska stała się landem Unii Europejskiej. Żeby nie była krajem samodzielnym. W tym z pewnością pomogłoby im wygranie wyborów w 2023 roku przez proniemieckiego Donalda Tuska.

O tym wspominała nie tak dawno temu przewodnicząca KE - Ursula von der Leyen - "Donald Tusk w roli premiera Polski". Jest to chyba dosyć jasno wyrażone stanowisko...

Niemcy wskazali swojego kandydata na premiera i jest to oczywiście Donald Tusk. Ten polityk doskonale wypełniał powierzone zadania w latach 2007-2014, będąc premierem Polski, realizował niemiecką politykę. Sam chełpił się kontaktami z Niemcami, sojuszami z Niemcami. Jego minister Radosław Sikorski wprost nawoływał Niemców do przejęcia pełnej odpowiedzialności za politykę unijną. Kolokwialnie mówiąc, krzyczał: "więcej Niemiec, więcej Niemiec". Dalej, w latach 2014-2019, pod skrzydłami Angeli Merkel - Tusk wykonywał idealnie swoją funkcję. Donald Tusk z perspektywy interesu niemieckiego jako szef Rady Europejskiej nie blokował Nord Streamu, nie walczył o polskie interesy, nie walczył o silne, suwerenne państwo. Zachowywał się po prostu jak niemiecki polityk. W moim odczuciu on takim politykiem właśnie jest. Jest przesiąknięty niemieckim sposobem myślenia i polskie obywatelstwo mało tu znaczy. Teraz z kolei jest niemieckim kandydatem na polskiego premiera. Głównie dlatego Niemcy będą teraz skrupulatnie blokować unijne miliardy dla Polski. Mają w tym swój egoistyczny cel - zainstalowanie swojego premiera. Słusznie powiedział niedawno prezes Jarosław Kaczyński, który ocenił, że stawką nadchodzących wyborów będzie Polska niepodległa. Jeżeli wygrałby Donald Tusk - duża część niepodległości byłaby utracona w zaledwie kilka miesięcy. 

Warto wspomnieć również o propozycji KE, poprzedzonej pomysłem Niemiec, odnośnie dzielenia się gazem. Ładnie nazwano to "solidarnością europejską".

Ten przypadek również należy przeanalizować z ogromną uwagą... Niemcy sprawowali niezwykle egoistyczną politykę. Teraz, w obliczu zagrożenia chcą wykorzystać instytucje unijne w sposób cyniczny i dosłownie - ukraść nam gaz. W momencie, kiedy my robiliśmy wszystko, żeby uniezależniać się od rosyjskiego gazu, oni robili dokładnie odwrotnie - uzależniali się. Proszę zobaczyć, co teraz się dzieje. Niemcom brakuje gazu, więc postanowiono uruchomić całą machinę unijną, żeby im pomóc, w momencie, kiedy sprawy Polski ciągną się latami. To pokazuje tylko, że UE jest rządzona przez Niemcy. I znowu pojawia się tu opozycja z Donaldem Tuskiem na czele, która brutalnie atakuje polski rząd za to, że nie zgadza się na dyktat Niemiec. Na tym przykładzie ewidentnie widać, że nie działają w interesie polskim, tylko niemieckim. Mam nadzieję, że wielu wyborców PO przejrzy na oczy, że Platforma nie działa na rzecz Polski. Można się spodziewać tego, że jeśli Polska nie odda tego gazu, to będą naciskać, żądać i nakładać na Polskę ogromne kary. 

Czyli w tej sytuacji weto to nawet coś więcej niż konieczność...

Polska zawetowała, ale niestety to rozporządzenie zostało i tak przyjęte. Sytuacja wygląda tak, że ten mechanizm jest nadal groźny. Zgadzam się z prezesem Kaczyńskim, który na każdym kroku powtarza, że to najważniejsze jest bezpieczeństwo energetyczne Polski. To, co reprezentują w tej kwestii Niemcy jest szalenie niebezpieczne i zagraża bezpieczeństwu milionów polskich rodzin. Widzimy, o ile wyższe są teraz ceny za energię. Składową tych podwyżek jest unijny podatek klimatyczny, nałożony przez UE z inicjatywy Niemiec. To powoduje wzrost inflacji i ubóstwo energetyczne milionów polskich rodzin. Uważam, że w obszarze energetycznym czeka nas ogromne starcie - nie tylko z Niemcami, ale całą Unia Europejską, ale wiem, że je wygramy. My jako prawica będziemy stać zawsze po stronie Polaków, zaś po stronie Niemców będzie Donald Tusk. I to jest właśnie ta linia podziału. Walkę o miejsce Polski w Unii Europejskiej rozstrzygną przyszłoroczne wybory. Pytanie brzmi następująco - czy chcemy mieć Polskę, która jest rządzona przez Polaków, czy chcemy mieć kadłubowy kraj, który jest landem Unii Europejskiej, rządzony przez namiestników Berlina.

Zapraszamy do wzięcia udziału w naszej sondzie!

 

Sonda
Wczytuję sondę...

 


Źródło: niezależna.pl

#Janusz Kowalski #KPO #Niemcy #Polska #Donald Tusk #Platforma Obywatelska #Prawo i Sprawiedliwość #Unia Europejska #Komisja Europejska #Solidarna Polska

Anna Zyzek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo