Mija 81 lat od wybuchu II wojny światową. Polska, której żołnierze uczestniczyli w większości kampanii wojennych na frontach całego świata, poniosła relatywnie największe straty i szkody demograficzne spośród wszystkich państw walczących i okupowanych.

Do dzisiaj rozmiar strat i zakres represji nie jest dokładnie znany. Historycy szacują, że Polska straciła ok. 5,9 mln swoich obywateli. Ponadto Niemcy do dziś nie zwrócili Polsce reparacji wojennych, o czym w dzisiejszym programie Katarzyny Gójskiej "W punkt" mówił przewodniczący zespołu ds. oszacowania wysokości odszkodowań należnych Polsce od Niemiec Arkadiusz Mularczyk.

Pytany o to, kiedy raport ws. wysokości odszkodowania od Niemiec dla Polski za zniszczenia podczas II wojny światowej trafi do opinii publicznej, odpowiedział, że jest finalizowany - a dokładniej "tłumaczony na języki niemiecki i angielski".

Czas i miejsce publikacji będzie zaś zależało od decyzji politycznej

- wskazał, dodając, że waga dokumentu jest bardzo duża.

Dopytywany o przyjętą w raporcie wysokość odszkodowań Mularczyk zaznaczył, że różni się od wynikającej z raportu z 1947 r. kwoty, którą po waloryzacji oszacowano na ok. 850 mld dolarów.

Nie chciałbym tą sumą epatować, bo jest ona wynikiem wielu innych sum opisujących zestawienie wartości strat polskich w bardzo różnych obszarach takich, jak straty osobowe, straty państwa polskiego, w przemyśle, energetyce, budynkach mieszkalnych, obiektach inżynieryjnych, rolnictwie, mieniu ruchomym, w lasach, działach sztuki, dziełach kultury... To jest zestawienie dziesiątek rodzajów obszarów, które możemy wycenić, jesteśmy w stanie oszacować. To zestawienie daje nam pewną sumę końcową, która w moim przekonaniu i tak jest niedoszacowana

- mówił.

Zaznaczył również, że "suma z naszego raportu jest większą sumą".

Musielibyśmy jeszcze długo być członkiem UE, dostawać dotacje i subwencje, żeby ta suma się zrównoważyła z tym, co straciliśmy jako Polska i Polacy (...) Polska została zepchnięta na znacznie niżą ścieżkę rozwoju ekonomicznego, gospodarczego. Jeżeli straciliśmy ponad 40 proc. naszego PKB, później ta gonitwa za krajami Europy Zachodniej była długa, wyboista i do dzisiaj trwa

- dodał.