Kazik w kwarantannie

Do zamieszania wokół zdjęcia z notowania listy Trójki swojej piosenki Kazik Staszewski podszedł z dystansem, którego zabrakło większości komentujących. Lider Kultu nie skorzystał z okazji, by zostać męczennikiem za nie swoją pracę. Nie musiał, bo nim sam zaczął tournée po mediach, mające zastąpić trasę koncertową, zdążył zostać bohaterem setek artykułów, komentarzy i wpisów, a płyta, z której poznaliśmy tylko dwa utwory, jeszcze przed premierą zdążyła sprzedać się w rekordowym nakładzie.

Kazik całe wydarzenie uznał za nadgorliwość kilku aparatczyków, nie zaś systemowy przejaw funkcjonowania Polski w czasach Prawa i Sprawiedliwości, a dla siebie samego za niespodziewaną, lecz wyjątkowo skuteczną promocję. Będzie niewątpliwie ironią losu, jeśli za jakiś czas obiektywnie średni „Twój ból…” okaże się najbardziej znanym utworem artysty. A przecież na samej płycie „Zaraza” znajdziemy kilka lepszych kawałków. Gorszych zresztą też.

12 milionów odsłon

Materiał został udostępniony na początku czerwca w serwisach streamingowych; kto chciał, mógł się więc zapoznać z całą najnowszą propozycją Kazika. Co ciekawe, statystyki „Twojego bólu” na Spotify wypadają blado na tle Kazikowych klasyków. Z kolei ostatnie dostępne notowanie listy sprzedaży OLiS obejmuje czas przed premierą „Zarazy”, zważywszy jednak na dużą liczbę zamówień przedpremierowych, tu spodziewać się można dużego sukcesu. Zainteresowanie głębsze od tego wywołanego chwilowym szumem można dość wiarygodnie ocenić na podstawie odsłon teledysków promujących płytę w serwisie You­Tube. „Twój ból jest lepszy niż mój” w miesiąc doczekał się 12 mln wyświetleń. Kolejną propozycję z płyty, „Powiedzcie, że kochacie nas”, w dwa tygodnie odtworzono milion razy, a dostępny od początku tego tygodnia kawałek „Noże i pistolety” w dwa dni obejrzało 270 tys. widzów. Statystyki pozostają więc imponujące, lecz kolejne piosenki nie mogą się równać popularnością z bohaterką trójkowego skandalu. Pytanie, czy zasłużenie.

Pierwotnie projekt dla Kultu

Dość paradoksalnie, po pierwszych odsłuchaniach, mam wrażenie, że nowa płyta najbardziej zadowoli przypadkowych, zwabionych medialnym zamieszaniem słuchaczy. Kazik zbliża się bowiem chwilami do muzyki środka, balansując gdzieś między popem, piosenką autorską a rockiem i biesiadnym punkiem. Rozpoczynająca płytę „Kwarantanna”, ciekawy zapis utraty wiary w nakazane środki ostrożności, to w środkach wyrazu wręcz piosenka kabaretowa. Drugi na płycie utwór „Noże i pistolety”, zapowiadający (w zbyt ciemnych barwach, jak później przyznał Kazik) społeczne załamanie, to latynoski pastisz. „Nigdzie już nie pójdę dziś” to znów łagodny, jazzująco-swingujący pop i kolejne, jednak już poważniejsze refleksje pocovidowe. Najpoważniej wątek epidemii został jednak potraktowany w utworze „Gdy Chińczycy mówią gam pai”, najcięższym muzycznie i tekstowo na płycie. Kazik podejmuje tu chiński trop z teorii o pochodzeniu koronawirusa, po czym rozlicza się z kondycją współczesnej Polski i całego świata, nad którym unosi się duch zwycięstwa Państwa Środka, „bez jednego wystrzału”. Przygnębiającemu tekstowi towarzyszy potężny gitarowy walec, w refrenach podkreślany jeszcze patetycznym zaśpiewem. To piosenka, która spokojnie mogłaby znaleźć się na jednej z nowszych płyt Kultu i miałaby szansę być jej najmocniejszym punktem. Zresztą cała „Zaraza” miała być w zamyśle Kazika kolejnym albumem jego macierzystej grupy, uniemożliwiły to jednak względy sanitarne. Stąd płyta solowa, na której wszystkie instrumenty obsługuje Wojciech Jabłoński, na co dzień gitarzysta Kultu. Jednak ślad po pierwotnej koncepcji słychać w utworze „Bawmy się”, gdzie Kazik śpiewa „Nasza dziewiątka wszystkich powali”. Kult składa się dziś z dziewięciu muzyków…

Tematyczny miszmasz

Na płycie wątki „pandemiczne” dominują, poza wymienionymi utworami wprost pojawiają się jeszcze w „Kluczem przyciskaj windę”, jednak „Zaraza” nie jest concept albumem. Mamy tu przecież klasyczną piosenkę o miłości „Ona zakażona miłością”, gorzki, polityczny „Bilet w jedną stronę złą”, wpisujący się w nurt Kazikowych piosenek, opisujących Polskę w ciemnych barwach, kolejny pastisz „Powiedzcie, że kochacie nas” o podlizujących się publiczności artystach, poświęcony wnuczkom wokalisty utwór „Hania i Hela” i kilka innych piosenek na typowe dla Kazika Staszewskiego tematy, których odkrywanie zostawię słuchaczom.

Oddzielnie warto jeszcze spojrzeć na utwór „Demokracja”. Trudno tu jednoznacznie odkryć, „co artysta miał na myśli”. Czy jest to karykatura zbioru antydemokratycznych obsesji rodzimych demokratów, narzekających na „parazyty na wakacjach”? Czy wręcz przeciwnie, to echa dawnych korwinowskich sympatii Kazika, z typowym dla tej strony sceny politycznej narzekaniem na równość głosów ludzi różnego wykształcenia, majątku i klasy społecznej, które po latach spotkało się z histeriami celebrytów „Wyborczej”? Niektóre frazy sugerują, że to jednak ironia, Kazikowy trolling, który zresztą trafia do jego adresatów. Recenzent „GW” usłyszał w tym utworze „buntowniczy potencjał”. Sam Kazik w rozmowie z NaTemat.pl zdaje się iść w kierunku reglamentacji praw wyborczych, opartej jednak na dość łagodnych zasadach, proponując „jakiś egzamin sprawdzający podstawowe kompetencje osób, które zamierzają pójść do urn; proste pytania z gatunku: jakie są trzy rodzaje władzy albo do jakiej partii należy obecny prezydent? Potrafisz odpowiedzieć – dostajesz do ręki kartę wyborczą”.

„Zwolennik” PiS, nowy „nabytek” opozycji?

W rozmowach Kazik krytykuje PiS, ale po swojemu, razem z całą klasą polityczną. Zapowiada też głosowanie przeciwko Andrzejowi Dudzie, ze świadomością, że tak naprawdę nie ma na kogo głosować. O politycznych woltach apolitycznego twórcy można napisać długi tekst. Dość przypomnieć, że choć, jak wypominają mu niektórzy, nie zaśpiewał o Smoleńsku, zdarzyło mu się wiele utworów bezlitośnie rozprawiających się z patologiami III RP, z których warto wspomnieć choćby „Najbardziej chcianego bandytę w Polsce” czy „Bombę na parlament” z repertuaru Kultu, o przebojach w rodzaju „Lewego czerwcowego” czy „Amnezji” nie wspominając. Do czasu deklarował wyborczą absencję, by w 2007 r. poprzeć Platformę Obywatelską, a następnie żałować w wywiadach złapania się na ogólną histerię. Uważany raz za zwolennika PiS z racji dość łagodnej oceny ostatnich rządów, raz za nowy nabytek opozycji, nie jest dla nikogo łatwym sojusznikiem. Po sukcesie uderzającego w Jarosława Kaczyńskiego utworu „Twój ból jest lepszy niż mój” wielu sympatyków opozycji czekało na słowa wokalisty. Ten jednak wywiadów zaczął udzielać w koszulce nawiązującej do wojen burskich, wplatając w swoje wypowiedzi tak niepoprawne wątki, jak porażka współczesnej polityki RPA czy sprawę uwolnienia Janusza Walusia. I tak miłość części fanów ostatniej godziny do Kazika się wypaliła, zanim naprawdę się zaczęła. Dla reszty została płyta i pytanie, czy po latach poprawnej przeciętności Kult wróci jeszcze kiedyś do formy sprzed 20 lat.

 

 

Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Krzysztof Karnkowski
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo