W poniedziałek wieczorem grupa aktywistów Greenpeace blokowała w gdańskim porcie statek z transportem węgla z Mozambiku, chcąc zwrócić uwagę na "pilną potrzebę działań na rzecz ochrony klimatu i konieczność odejścia od węgla do 2030 r.". Ekolodzy użyli do tego celu żaglowca Rainbow Warrior. Funkcjonariusze Morskiego Oddziału Straży Granicznej podjęli interwencję, zatrzymując dwie osoby. 

Jakby tego było mało, wczoraj w godzinach porannych działacze Greenpeace wspięli się na dźwigi w terminalu węglowym portu w Gdańsku i zatrzymali ich pracę. 

Spytaliśmy rzeczniczkę Greenpeace Polska, Katarzynę Guzek, o cel protestu w gdańskim porcie oraz jego radykalną i budzącą kontrowersje formę.

„To był symboliczny protest który miał na celu zwrócenie uwagi na to, że Polska jest uzależniona od spalania paliw kopalnych. My domagamy się, aby Polska podjęła działania w kierunku odejścia od węgla do 2030 roku. Oczekujemy, że nasz rząd przedstawi program sprawiedliwej transformacji energetycznej, która będzie obejmowała rozwój odnawialnych źródeł energii i podnoszenia efektywności energetycznej”

- apelowała działaczka Greenpeace Polska.

Na uwagę, że węgiel z Mozambiku znajdujący się na statku, który zablokowali aktywiści Greenpeace nie jest węglem energetycznym, a... metalurgicznym i - podobnie jak węgiel z Australii, USA, czy Kolumbii - jest surowcem niezbędnym do produkcji stali, Katarzyna Guzek wskazała, że spalanie każdego rodzaju węgla wiąże się z emisją gazów cieplarnianych.

„Emisja gazów cieplarnianych doprowadziła do tego, że mamy kryzys klimatyczny. Naukowcy mówią wyraźnie: zostało nam 11 lat, żeby zapobiec katastrofie klimatycznej i jeżeli chcemy zapobiec temu czarnemu scenariuszowi, musimy odejść od węgla. Polska i kraje Unii Europejskiej muszą to zrobić do 2030 roku”

- powtarza jak mantrę rzecznik.

Dopytywana, czy Greenpeace chce w związku z tym zaprzestania produkcji stali w Polsce, bo rodzime możliwości wydobycia węgla metalurgicznego (który jest jednym z podstawowych składników stopu) są ograniczone i niewystarczające, Katarzyna Guzek jeszcze raz podparła się stanowiskiem reprezentowanej przez nią organizacji, które sprowadza się do hasła: Węgiel Stop!

Aktywiści Greenpeace wpłynęli bez wymaganych zezwoleń do gdańskiego portu, rzucili kotwicę i mimo wezwań nie chcieli zaprzestać blokady masowca z węglem. Po interwencji Straży Granicznej ubolewali nad tym, że zamaskowani funkcjonariusze z bronią weszli na żaglowiec "Rainbow Warrior", rozbili szybę i zatrzymali znajdujących się na nim ekologów. 

Spytaliśmy w związku z tym, czy łamanie prawa, które Greenpeace nazwał „pokojowym protestem”, jest właściwym i skutecznym sposobem na realizację postulatów ekologicznych?

„Teza, że działacze Greenpeace złamali prawo, jest tezą na wyrost. Na razie nikomu, z tego co wiem, nie zostały postawione zarzuty”

- przekonuje rzecznik, dodając, że Greenpeace jest znany z tego, że podejmuje „spektakularne akcje bezpośrednie”.

„Aktywiści i aktywistki robią rzeczy spektakularne i ponoszą później konsekwencje swoich czynów. Sama wspinałam się na chłodnię kominową w Bełchatowie, miałam postawione zarzuty, ale sąd nie dopatrzył się w moim przypadku złamania prawa”

- dodała.

Dopytywaliśmy również o brak stanowczego głosu Greenpeace Polska w sprawie awarii kolektorów ściekowych w Warszawie i jej skutków. Na reakcję organizacji w sprawie biokatastrofy, opinia publiczna czekała ponad dobę, a ekolodzy zabrali głos dopiero pod naciskiem internautów i mediów. - Czym można to wytłumaczyć?

„Zapraszam na naszą stronę internetową, można znaleźć tam komentarz w tej sprawie. Chcielibyśmy, żeby takie awarie nie miały miejsca, natomiast do tej awarii doszło, ścieki zostały wylane do Wisły i to jest bardzo poważna sprawa”

- oznajmiła Katarzyna Guzek, wyrażając jednocześnie zadowolenie z właściwej, jej zdaniem, reakcji „wszystkich odpowiednich służb”.

„Inspektorat Ochrony Środowiska, Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, Ministerstwo Środowiska, pan premier zareagowali i zajęła się tym nawet prokuratura. Jeżeli sobie popatrzymy na skalę działań ze strony różnych jednostek, które powinny podjąć jakieś kroki w tej sprawie, to w mojej ocenie należy pogratulować, że system zadziałał”

- podsumowała rzecznik Greenpeace Polska.