Cała prawda o wojnie hybrydowej. Wyciekły szokujące dokumenty wpływowego doradcy Putina!

Władimir Putin / kremlin.ru

  

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że ten raport wywoła niemałe zamieszanie zarówno w Unii Europejskiej, jak i na... Kremlu. Chodzi o raport zaprezentowany dziś przez europoseł Annę Fotygę, w którym wnikliwie omówiono dokumenty, jakie wyciekły ze skrzynki mailowej wpływowego doradcy Putina - Władisława Surkowa. „Kreowanie chaosu, wpływanie na dziennikarzy, przekupywanie lokalnych polityków, wspieranie decentralizacji i federalizacji państwa, inspirowanie protestów, czy manipulowanie opinią publiczną - to niektóre z metod działania Rosji w wojnie hybrydowej” - zauważa współautorka raportu Alja Szandra.

Raport The Surkov Leaks: The Inner Workings of Russia's Hybrid War in Ukraine opublikowany został przez brytyjski Royal United Services Institute for Defence and Security Studies (RUSI).  Analiza sporządzona przez Alyę Shandrę, redaktor naczelną Euromaidan Press i Boba Seely'ego, posła do parlamentu brytyjskiego, jest pierwszym dokumentem opisującym wyciek informacji zawartych w liczącej ponad 4 tys. maili korespondencji pomiędzy najwyższym doradcą Putina Władysławem Surkowem i osobami z jego otoczenia. Informacje te zostały uzyskane przez ukraińskich cyberaktywistów w latach 2016-2017 i obnażyły działania Kremla w kwestii wpływania na kraje sąsiednie oraz ukazały strategię i taktykę Rosji w zakresie destabilizacji Ukrainy.

Ukraina jest poligonem dla realizowanej przez Federację Rosyjską koncepcji wojny hybrydowej. O bezpośrednim zaangażowaniu Kremla świadczą właśnie twarde dowody, jak ujawnione i opisane w raporcie dokumenty i korespondencja Surkowa. Ukraina jest w pewnym sensie dla Rosjan poligonem doświadczalnym, testującym najnowocześniejsze narzędzia manipulacji i wywierania wpływu na poszczególne grupy społeczne. Mamy raport przedstawiający działania, które zaczęły się w 2014 r. i trwają do dziś.
- mówiła europoseł Anna Fotyga.

Była szefowa polskiej dyplomacji wraz z brytyjskim konserwatywnym europosłem Geoffrey’em Van Ordenem zorganizowała prezentację raportu w Parlamencie Europejskim.   
 
Współautorka raportu „The Surkov Leaks: The Inner Workings of Russia's Hybrid War in Ukraine”  Alja Szandra, która na co dzień jest redaktorem naczelnym gazety internetowej Euromaidan Press, podkreślała, że choć o wojnie hybrydowej ze strony Rosji dużo się mówi, to zwykle na podstawie domysłów.
 
Włamanie do skrzynki e-mail głównego doradcy Putina i jego asystenta zmieniło to, bo dziś mamy możliwość, żeby przyjrzeć się ich strategii od wewnątrz, zajrzeć za kurtyny i zobaczyć, jak ta maszyna działa
- zaznaczyła Szandra.

Jak się okazuje Surkow otrzymywał bardzo dokładne analizy ukraińskiego środowiska medialnego i politycznego, także na poziomie lokalnym. Miał lepsze rozeznanie w lokalnych układach, zależnościach, problemach, niż większość mieszkańców.

Sama, czytając dostarczane na jego maila analizy, mogłam dowiedzieć się wielu spraw, które ogółowi społeczeństwa z reguły gdzieś umykają. Rosja wie jak pracujemy, myślimy, co czujemy w poszczególnych częściach kraju. Dlaczego my nie studiujemy Rosji, tak jak ona studiuje nas?.
- pytała autorka raportu.
 
Dokument, który napisała wspólnie z Brytyjczykiem Robertem Seelym, to przewodnik po strategii i taktyce Kremla wobec Ukrainy od rozpoczęcia konfliktu z tym krajem.

Chronologicznie przecieki dotyczą okresu, w którym Moskwa realizowała projekt „Noworosja”, począwszy od 2014 r. Jego celem było oderwanie południowo-wschodnich regionów Ukrainy od reszty tego kraju.  Gdy to się nie udało, z wyjątkiem marionetkowych republik ustanowionych w Doniecku i Ługańsku, Kreml zaczął promować ruchy separatystyczne na Ukrainie, czego ostatecznym celem ma być federalizacja. Kampania ta trwa do dziś.

W korespondencji widzimy jasno, jak Rosja kontrolowała i finansowała tzw. republiki, angażowała się w wybór ich władz. Podobnie było w Gruzji. Dla tych, którzy jeszcze w to wątpią, w raporcie znajdują się twarde dowody. Z dokumentów wiemy, że jedną z pierwszych decyzji w tzw. republikach ługańskiej i donieckiej było utworzenie centrów prasowych. Rozprzestrzenianie własnej narracji, sianie dezinformacji i propagandy od dekad jest kluczowe i charakterystyczne dla wszystkich rosyjskich działań militarnych
- mówiła Szandra.
 
Jednocześnie wskazywała, że Rosjanie zależnie od wyników badań społecznych, dobierają bardzo atrakcyjną dla mieszkańców danych regionów narrację.

W regionie zaporoskim, dotkniętym degradacją środowiska, argumentem dla przekazania większej władzy na poziom regionalny jest właśnie ekologia, o którą lepiej troszczyć się mają władze lokalne. Z kolei w Odessie były to kwestie gospodarcze, uczynienia z ważnego portu i regionu niezależnej wielkiej strefy ekonomicznej poprzez nadanie jej specjalnego statusu. Jasne jest, że tak dobrana narracja znajdowała posłuch w lokalnych społecznościach.
- tłumaczyła współautorka raportu.
 
Jak zaznaczyła, do działań hybrydowych wykorzystywane były nie tylko media, ale też aktywiści czy nawet politycy.

Znacznie łatwiej skorumpować lokalnych polityków, niż tych na poziomie centralnym, łatwiej jest na nich wpływać, wymuszać lobbing u władz centralnych, a docelowa - zablokować aspiracje unijne i NATO-wskie, jeśli trzeba na to zgody autonomicznych regionów.
- tłumaczyła strategię Moskwy redaktor naczelna Euromaidan Press.

Dywersyfikacja źródeł przekazu, segmentacja odbiorców, niuansowanie narracji, często nawet pobieżnie krytycznej wobec Kremla, ale zgodnej z jego strategią, przypominały maszynę propagandową dobrze znaną z czasów „zimnej wojny”.
 
Surkow studiował aktorstwo i zdaniem autorów raportu widać to w sposobie jego „pracy” na Ukrainie, poprzez kreowanie rzeczywistości czy wykorzystywanie „aktorów” odgrywających określone role. W projekcie federalistycznym rozdzielił role ze swojego scenariusza pomiędzy różnych aktywistów, polityków, dziennikarzy, ekspertów, którzy promowali to samo przesłanie.

Oni wszyscy byli marionetkami użytymi do tworzenia wirtualnej rzeczywistości, by przekonać Ukraińców, że oddanie regionom więcej władzy to dobry pomysł, że Rosjanie może nie są tak złymi sąsiadami.
- mówiła Alja Szandra.
 
Jej zdaniem, kolejnym celem było pogłębienie przepaści pomiędzy społeczeństwem a liderami państwa, demoralizacja społeczeństwa, wywołanie sprzeciwu wobec mobilizacji.

Za aktywistami, plakatami, artykułami prasowymi czy komentarzami internetowymi stał Surkow i jego pieniądze, co widzimy w przesyłanych mu kosztorysach poszczególnych kampanii. Niestety, niezwykle istotnymi czynnikami ułatwiającymi rosyjską grę są także słabość ukraińskiego państwa, zarówno struktur państwowych, środowiska medialnego, czy podatność na korupcję. Ale także lokalni ukraińscy kolaboranci, których Kreml doskonale potrafi wykorzystywać jako swoje narzędzie.
- tłumaczy współautorka dokumentu.

Jednocześnie ostrzegała, że wzorzec metod, jakie Rosja stosuje na Ukrainie, jest również wykorzystywany w innych krajach, w tym tych zachodnich.
 
Rosja nawet jak czegoś nie osiągnie, nie poprzestaje próbować, nie boi się popełniać błędów. Sam Surkow uważa, że popełniony nawet poważny błąd może otworzyć zupełnie nowe możliwości.
- mówiła.

Z pełną treścią Pełna treść raportu można zapoznać się TUTAJ

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, EKR

Tagi

Wczytuję komentarze...

Prawdziwy "baby boom" w dużych miastach w Polsce. Ekspert wskazuje przyczyny

Joanna Tylisz i Igor / Fot. Ignac Glowacki.

  

W Polsce nastąpiła nieoczekiwana ewolucja dzietności. W dużych metropoliach, a także stolicach województw urodziło się ostatnio więcej dzieci, niż ogółem w całej Polsce. Prof. Piotr Szukalski z Instytutu Socjologii Uniwersytetu Łódzkiego twierdzi, że to zjawisko chwilowe i wyjaśnia przyczyny trendu.

Współczynnik dzietności lub poziom płodności oblicza się, podając liczbę urodzonych dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku rozrodczym, czyli pomiędzy 15 a 49 rokiem życia. Przez ostatnie dekady występowała prosta zależność: dzietność mieszkanek miast była niższa niż ta na wsi. Co więcej, dzietność kobiet z dużych miast (tj. mających przynajmniej 100 tys.mieszkańców) była niższa niż ta w miastach ogółem. Kobiety w większych miastach miały wyższy poziom wykształcenia, więcej pracowały i zarabiały, miały większe aspiracje zawodowe. Wraz z wielkością miasta rosła też wśród jego mieszkanek znajomość środków antykoncepcyjnych. Socjologowie obserwowali odchodzenie od tradycyjnego modelu rodziny.

"Tymczasem we współczesnej Polsce to nie największe miasta odznaczają się najniższą dzietnością, ale - co zaskakujące - w części regionów skłonność mieszkanek stolic do posiadania dzieci przewyższa średnią dla regionu"

– stwierdza prof. Szukalski, autor raportu "Wzrost dzietności w ostatnich latach: dlaczego najbardziej z niego korzystają duże miasta?".

[polecam:https://niezalezna.pl/245693-jest-efekt-programu-rodzina-500-plus]

To nowa obserwacja - zauważa badacz, gdyż od roku 1990 przez kolejne ćwierćwiecze w żadnej ze stolic województw nie odnotowano dzietności wyższej, niż dla Polski ogółem. Ostatnie lata jednak zmieniają ten obraz. W 2015 roku w Gdańsku i Warszawie urodziło się więcej dzieci, w kolejnym roku - również w Gorzowie Wielkopolskim. W 2017 r. "baby boom" odnotowano już w sześciu stolicach regionów, zaś w 2018 - w dziewięciu.

Prof. Szukalski zaobserwował, że coraz częściej ludność stolicy charakteryzuje się wyższą dzietnością, niż mieszkańcy regionu ogółem.

W stolicach województw zamieszkuje zazwyczaj znaczna część populacji (zwykle 20-30 proc.), a to oznacza dużą przewagę rozrodczości nad pozostałą częścią ludności danego regionu.

Właśnie taką sytuację socjolog z UŁ zaobserwował od 2015 r. w Gorzowie Wielkopolskim i Opolu, od 2016 r. w Gdańsku i Rzeszowie, od 2017 r. w Szczecinie i Kielcach. Jednorazowo wystąpiła również w 2018 r. w Zielonej Górze, Olsztynie i Wrocławiu.

Profesor Szukalski obserwuje zmiany zachowań demograficznych zarówno w skali przestrzennej, jak i w obrębie grup społecznych. Wśród przyczyn tych zmian wymienia m.in. zmianę zachowań kobiet na wsiach i w mniejszych miastach. Dopiero teraz zachowują się one tak, jak wcześniej mieszkanki stolic.

"Regiony o najwyższym poziomie urbanizacji i rozwoju ekonomicznego, a najniższym przywiązaniu do tradycyjnego sposobu definiowania rodziny, jako pierwsze rozpoczęły dynamiczne zmiany wzorca płodności i formowania rodziny. Zaś województwa o dużym udziale ludności wiejskiej i największym tradycjonalizmie obyczajowym okres takich najbardziej dynamicznych zmian odnotowują dopiero w ostatnich latach"

- ocenia profesor.

Dodaje, że najpierw zmienił się model rodziny w grupie osób najlepiej wykształconych. To one odraczały decyzję o zostaniu rodzicami, a także opowiadały się za mniejszą liczbą dzieci. Osoby te miały bowiem najwięcej do stracenia, np. miejsce pracy. Obecnie w największych miastach powyższy proces spowalnia. Natomiast wciąż przebiega on dość szybo na obszarach wiejskich, zwłaszcza tych bardziej tradycyjnych i religijnych.

[polecam:https://niezalezna.pl/239236-w-polsce-od-dawna-nie-rodzilo-sie-tyle-dzieci-wskaznik-urodzen-najwyzszy-od-20-lat]

Socjolog zwraca uwagę na migracje zagraniczne oraz legalizowanie pobytu przez migrantów wewnętrznych. Przewiduje, że wyższa dzietność stolic regionów jest jedynie chwilowa, zaś po przejściu przez niezbędne etapy przemian zachowań rozrodczych i "odbiciu się od dna" również na innych terenach rozpocznie się proces odbudowy dzietności. W takim przypadku za 5-10 lat, po podwyższeniu się dzietności mieszkanek wsi i terenów pozametropolitarnych, ponownie może okazać się, iż dzietność w największych miastach jest niższa, niż średnia dla kraju czy danego regionu.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl