Wybuchy i strzelaniny w szwedzkim Malmoe

Zdjęcie ilustracyjne / Av WikiaWic - Eget arbete, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=58968475

  

Postrzelenie przez policję mężczyzny grożącego wybuchem na dworcu kolejowym, strzelanina ze skutkiem śmiertelnym oraz dwie eksplozje miały miejsce od poniedziałku do wtorku w szwedzkim Malmoe. Policja twierdzi, że zdarzenia nie miały ze sobą związku.

Jak poinformowano dzisiaj na konferencji prasowej, postrzelony w obie nogi 40-letni mężczyzna, który w poniedziałek groził pasażerom wysadzeniem w powietrze dworca centralnego w Malmoe, ma włoskie obywatelstwo.

"Podejrzany o artykułowanie poważnych gróźb mężczyzna miał przy sobie różne dokumenty tożsamości, co utrudniało jego identyfikację"

- powiedział szef lokalnej policji Andy Roberts, odmawiając podania szczegółów.

Nie są znane motywy, jakimi kierował się niedoszły zamachowiec. Obywatel Włoch został tymczasowo aresztowany, przebywa w szpitalu, ale jego stan uniemożliwia przeprowadzenie przesłuchania. W pozostawionych przez niego na dworcu torbach nie znaleziono materiałów wybuchowych ani broni.

Po tym zdarzeniu w poniedziałek w Malmoe doszło jeszcze do strzelaniny ze skutkiem śmiertelnym w dzielnicy Bellevuegarden. Ofiara - młody mężczyzna - zmarł po przewiezieniu do szpitala. W związku z morderstwem zatrzymano dwie osoby w wieku 20 oraz 29 lat. Były one wcześniej znane policji.

W nocy z poniedziałku na wtorek w Malmoe miały miejsce także dwie silne eksplozje materiałów wybuchowych: pod klubem nocnym w centrum miasta oraz budynkiem mieszkalnym w owianej złą sławą dzielnicy Rosengard. "Wydarzenia te wiążemy z poprzednimi przypadkami przemocy w naszym mieście" - powiedział Roberts.

W największych szwedzkich miastach - Malmoe, Goeteborgu oraz Sztokholmie - trwa walka konkurujących ze sobą gangów, zarabiających m.in. na handlu narkotykami. Ofiarami są głównie młodzi mężczyźni pochodzący z innych krajów

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Oszustwa „na wnuczka”. Policyjne rady przynoszą rezultat

/ malopolska.policja.gov.pl

  

„Nie wierzę, nie pożyczę pieniędzy…” – słyszą coraz częściej sprawcy próbujący wyłudzić pieniądze metodą „na wnuczka”. Intensywnym działania profilaktyczne gorlickich policjantów przy współpracy z wieloma instytucjami i organizacjami przyniosły bardzo pozytywne rezultaty. Tylko w ostatnią środę przestępcy dwukrotnie próbowali oszukać starsze osoby z naszego powiatu przedstawiając historyjkę o pilnie potrzebującym gotówki rzekomym członku rodziny. W każdym z tych przypadków, świadome zagrożenia starsze osoby oszustom powiedziały "NIE"!

Od wielu już lat gorliccy policjanci prowadzą szerokie działania profilaktyczne dotyczące oszustw metodą „na wnuczka”. Zaangażowali do tych działań szereg instytucji, organizacji oraz mediów, aby z ich pomocą i za ich pośrednictwem dotrzeć do osób starszych i uświadomić im zagrożeń związanych z tego typu przestępstwami.

Funkcjonariusze regularnie spotykają się z osobami starszymi (np. w ramach Uniwersytety Złotego Wieku), gdzie przestrzegają mieszkańców przed takimi oszustami i radzą, co robić, aby nie paść ich ofiarą i uratować swoje oszczędności. Liczne komunikaty rozpowszechniane przy życzliwości lokalnych mediów, apele kierowane kościelnych ambon, a także starania urzędów, i różnych instytucji przyniosły pozytywny skutek.

Tylko we środę (12.06.br.) mieliśmy do czynienia z dwoma próbami wyłudzenia pieniędzy metodą „na wnuczka i policjanta”. Żadna z tych prób nie powiodła się, a przestępcy zamiast otrzymania gotówki usłyszeli stanowcze NIE!

Przykładem może być tutaj mieszkanka Ropy, z którą w ostatnią środę skontaktował się nieznany mężczyzna podając się za policjanta. W rozmowie telefonicznej poinformował, że jej syn potrącił pieszego i potrzebne są pieniądze, by syn uniknął więzienia. Kobieta jednak nie uwierzyła i rozłączyła się, a następnie zweryfikowała informacje u syna. Oczywiście było to kłamstwo, a do starszej Pani nikt już nie oddzwonił.

Podobna sytuacja miała miejsce tego samego dnia w Szalowej, gdzie do mieszkańca tej miejscowości zadzwoniła kobieta podająca się za jego córkę. Poinformowała, że spowodowała wypadek i pilnie potrzebuje 120 tys. złotych, by nie trafić do więzienia. Również tym razem mężczyzna wykazał się czujnością i nie uległ namowom przestępcy, co uratowało jej oszczędności.

Przypominamy, iż w przypadku odebrania telefonu z prośbą o udzielenie pożyczki należy zawsze:

  • Poprosić o osobisty kontakt osoby podające się za naszego krewnego.
  • Nie działać w pośpiechu i odłożyć termin udzielenia pożyczki.
  • Nie ulegać presji czasu, którą wytwarzają oszuści, aby osiągnąć swój cel.
  • Potwierdzić informację u innych członków rodziny.
  • Nigdy nie przekazywać pieniędzy osobom obcym.
  • O każdym podejrzanym telefonie pilnie poinformować POLICJĘ - nr alarmowy 997 lub 112.

Informujemy także, że żadne działania Policji nie są organizowane przez telefon. Jeśli już - to policjanci przychodzą do konkretnej osoby. Mają wówczas obowiązek się wylegitymować. Więcej, mają pokazać legitymację w sposób umożliwiający dokładne jej obejrzenie, a nawet spisanie danych. Jeśli nadal osoba będzie miała wątpliwości, to może zadzwonić pod numer alarmowy 997 i zażądać potwierdzenia danych. Policjanci nie korzystają również w takich sytuacjach ze środków pieniężnych obywateli.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl