Tomasz Sakiewicz jasno ocenił przebieg protestów przeciwko ustawie 447, które w USA organizowały głównie środowiska narodowców.

"Chcą skłócić Polaków i Żydów. To są ludzie do wynajęcia za golonkę, za piwo, do brudnej roboty. Tacy ludzie próbują mieszać w głowie Polonii. Ta ustawa już przyschła, przestało się o niej mówić. Ona nie działa politycznie, dopóki się o niej nie mówi. Oni doprowadzili do tego, że ta ustawa wróciła w New York Times, w Washington Post. Liderami tych protestów są ludzie, którzy jeździli na Krym, popierali wyjście Polski z NATO, popierają Putina"

- podkreślał w programie "Minęła 20" na antenie TVP Info.

Redaktor Michał Rachoń pytał także o trwający strajk nauczycieli. Premier zaprasza środowiska nauczycielskie (oraz opozycję) do okrągłego stołu, ale związkowcy na czele ze Sławomirem Broniarzem podchodzą sceptycznie do propozycji. I zapowiadają, że możliwa jest radykalizacja protestu.

"Dlaczego się radykalizują? Bo protest nie wypala. Jeżeli zmniejsza się skala protestów, jeżeli ludzie odchodzą, to robią się radykalni. Boję się, że będą w stanie skrzywdzić grupę uczniów, nie dopuszczając ich do matur, bo w ten sposób chcą pokazać siłę. To jest forma przeradzania się radykalnych ruchów w terroryzm, w tym przypadku nie zabicia kogoś, ale zniszczenia mu przyszłości. Trzeba wprowadzić zmiany, które uniemożliwią branie uczniów za zakładników. Lekarze, którzy strajkują nie mogą odmówić leczenia i narażania życia, tak samo nauczyciel nie powinien narażać przyszłości uczniów"

- powiedział redaktor naczelny "Gazety Polskiej".