Dziennikarz do szefa Ringier Axel Springer: „Byłem dumny z pracy w Axlu, teraz wstydzę się”

Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

„Byłem zawsze dumny z pracy w Axlu, a później w holdingu Ringier Axel Springer, nie wstydziłem się ani jednej przepracowanej tam chwili i ani jednej decyzji. Teraz wstydzę się, że w moim cv występuje okres pracy w kierowanej przez Pana firmie. (…) Dziękuję Bogu, że pod koniec 2011 roku nasze drogi się rozeszły” – pisze do Marka Dekana, szefa niemiecko-szwajcarskiego koncernu medialnego Ringier Axel Springer działacz antykomunistyczny Jerzy Karwelis. 

W czwartek telewizyjne „Wiadomości” podały, że szefostwo koncernu medialnego Ringier Axel Springer oczekuje od swoich dziennikarzy w Polsce publikowania krytycznych ocen braku poparcia polskiego rządu dla Donalda Tuska przy wyborze na szefa Rady Europejskiej. Powołano się na list szefa koncernu.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP oceniło, że ów list narusza zasady niezależności redakcji i grozi ograniczeniem wolności słowa w Polsce.

Na list odpowiedział Jerzy Karwelis, który pracował w RASM AG. Internowany działacz antykomunistyczny był dyrektorem wydawniczym „Newsweek Polska” i magazynu „Forbes”, a także dyrektorem marketingu i dyrektorem komercyjnym. Treść listu opublikowano w tygodniku „Do rzeczy”.
 

„Piszę do Pana jako były pracownik kierowanej przez Pana firmy. Obserwując jej działania z ostatnich lat dziękuję Bogu, że pod koniec 2011 roku nasze drogi się rozeszły


– rozpoczął dziennikarz.

CZYTAJ WIĘCEJ: ​Jeszcze tylko kilka miesięcy. I koniec z dominacją Niemców na polskim rynku medialnym

Zauważył, że Dekan toleruje - jego zdaniem - nieetyczne zachowania redaktorów naczelnych, którzy mają angażować się w spór polityczny. Wspomniał o Tomaszu Lisie i Michale Broniatowskim.
 

„Z zażenowaniem patrzyłem, jak toleruje Pan włączanie się redaktora naczelnego »Newsweeka« do polityki jako aktywnego podmiotu. To wstyd dla dziennikarza a także dla wydawnictwa, któremu Pan szefuje. Z zawodu jest Pan finansistą, jak niestety większość szefów obecnej prasy, co jest jednym z powodów jej mizerii. Może więc Pan nie wie, że dziennikarz ma być obiektywnym opisywaczem zdarzeń, a nie ich animatorem. Drugi Pański naczelny, miesięcznika Forbes (...) instruuje w sieci jak zrobić uliczne rokosze obalające rząd”


– dodał.

Zaznaczył, że Dekan traktuje Polaków jak ludzi gorszej kategorii.
 

„Fakt stosowania przez Pana dla Polski norm innych, jakie nie przeszłyby w krajach rozwiniętych, do których współpracy Pan tak namawia swoich dziennikarzy, pokazuje Polakom, że mimo wszelkich zaklęć, traktuje Pan Polaków jako naród gorszej kategorii, bo jak wytłumaczyć zaniżanie standardów w tym wypadku

 
– pytał.

Ringier Axel Springer stał się zdeklarowanym uczestnikiem wojny polsko-polskiej. To niestety kompromituje Pański holding prasowy, ale także stronę, po której się Pan z własnej woli opowiedział” – napisał Karwelis odnosząc się do listu Dekana.

Zaznaczył, że gdyby sytuacja się odwróciła i to polski właściciel koncernu napisał taki list do niemieckich dziennikarzy „toż to by był skandal na całą Europę i świat! Media by grzmiały dzień i noc”.
Źródło: tvp.info,niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Są pierwsi zatrzymani po burdach na stadionie Lecha

/ Zrzut ekranu z youtube.com

– Policja zatrzymała pierwszych sześć osób, które miały brać udział w zajściach w trakcie niedzielnego meczu Lech Poznań - Legia Warszawa – poinformował podkom. Maciej Święcichowski z biura prasowego KWP w Poznaniu. Z powodu zachowania kibiców mecz na poznańskim stadionie został przerwany.

Zatrzymania miały miejsce w poniedziałek po południu, wszyscy zatrzymani to mężczyźni, mieszkańcy powiatu poznańskiego i ościennych powiatów – dodał podkomisarz.

Typowania osób nastąpiły na podstawie policyjnej analizy stadionowego monitoringu.

Do ekscesów z udziałem kibiców poznańskiej drużyny doszło w niedzielę podczas spotkania ostatniej kolejki ekstraklasy Lech - Legia. W 77. minucie przy stanie 2:0 dla gości z trybuny zajmowanej przez kibiców poznańskiej drużyny na murawę poleciały race i świece dymne. Sędzia przerwał zawody, piłkarze opuścili murawę. Sympatycy Lecha zaczęli napierać na ogrodzenie i po chwili kilkudziesięciu z nich pojawiło się na boisku. Do akcji wkroczyło ok. 200 policjantów, którzy przegonili chuliganów z powrotem na sektor i opanowali sytuację.

Ostatecznie wojewoda wielkopolski oraz delegat PZPN podjęli decyzję o przerwaniu spotkania. Komisja Ligi Ekstraklasy SA przyznała gościom walkower 3:0, co oznaczało, że zdobyli mistrzostwo kraju.

Decyzją wojewody wielkopolskiego stadion, na którym mecze rozgrywają piłkarze Lecha, został zamknięty dla publiczności na osiem meczów. Kara dotyczy zarówno meczów ligowych, jak i w europejskich pucharach.

CZYTAJ WIĘCEJ: Stadion Lecha zamknięty. To efekt wczorajszej zadymy

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl