W 2025 roku rynek energii elektrycznej w Polsce zamknął się z ceną 104 euro za megawatogodzinę, co lokuje nas w droższej połowie unijnej tabeli. Optymizmem nie napawają prognozy na przyszły rok. Jak podaje portal wysokienapiecie.pl, „kontrakty terminowe na 2027 rok są obecnie jednymi z najdroższych w całej Europie”.
Przed radykalnym wzrostem cen energii alarmowali dziś posłowie Prawa i Sprawiedliwości.
- Wreszcie rząd Donalda Tuska wprowadził nas na podium, na pierwsze miejsce. Według długoterminowych kontraktów na energię elektryczną, które są zawierane w tym roku, na rok 2027, Polska będzie miała najdroższą energię elektryczną w Europie - 440 złotych za megawatogodzinę (MWh). We Francji energia jest najtańsza i kosztuje 220 złotych za MWh. To uderza w całą polska gospodarkę, nasz rozwój
- rozpoczął wiceprezes partii Tobiasz Bocheński.
⚠️ Najdroższa energia w Europie w 2027❔ To „sukces” rządu Tuska. Ceny nawet 2x wyższe niż we Francji❗ - wiceprezes PiS @TABochenski ⤵️ pic.twitter.com/C8gQtbOHwV
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) February 2, 2026
Przypomniał, że „dwa lata temu ceny energii na tych samych giełdach plasowały Polskę w środku”. - Za chwilę będziemy najdrożsi w Europie. To wielki problem dla polskich przedsiębiorców i dla polskich konsumentów. Nasza gospodarka przestaje być konkurencyjna. Przełoży się to na wszystkie produkty kupowane i sprzedawane w Polsce, ale też na produkty eksportowane. W ten sposób zostaje uderzony nasz przemysł w najczulszy punkt - konkurencyjność - ostrzegł.
Bocheński prognozował „spadek eksportu, spadek inwestycji zagranicznych, spadek wzrostu polskich przedsiębiorstw, a może nawet zamykanie niektórych firm”.
Obecny na konferencji Jacek Sasin, były wicepremier i minister aktywów państwowych podkreślił, że „po dwóch lat mamy chocholi taniec wokół budowy dwóch elektrowni jądrowych w programie rządowym”.
- Jeśli chodzi o drugą elektrownię jądrową, rząd nie potrafi wskazać nawet lokalizacji. Lokalizacji, którą mieliśmy przygotowaną. Raz słyszymy, że projekt będzie realizowany w Bełchatowie, innym razem zapewniają, że powstanie w Koninie. Nie ma woli, by te projekty szły do przodu
- mówił.
I dalej: „całkowity dramat jest w sprawie trzeciej elektrowni jądrowej, który dziś jest już przeszłością. Mowa elektrowni w technologii koreańskiej, która miała powstać bez udziału choćby złotówki z budżetu państwa. Miały to finansować podmioty komercyjne - prywatna grupa ZE PAK i strona koreańska. Gdy odchodziłem z ministerstwa, ta deklaracja wejścia z kapitałem na poziomie 30 proc. przez stronę koreańską leżała na stole. Ten projekt został przez ekipę Donalda Tuska zamordowany”.
- Dziś bez energetyki jądrowej jesteśmy w sytuacji dramatycznej. W miksie energetycznym Polski, 59 proc. stanowi produkcja energii z węgla. Pozostałe ok. 40 proc. to odnawialne źródła energii, gaz, biomasa i inne źródła. Przy takim miksie, trwanie przy systemie ETS jest zabójstwem dla polskich rodzin i polskiej gospodarki - zastrzegł Sasin.
W obliczu pogarszającej się sytuacji, na aspekt polityczny zwrócił uwagę Janusz Kowalski.
- W ramach programu „pierwsza praca dla działacza”, za bezpieczeństwo energetyczne, za program atomowy w polskim rządzie odpowiada Miłosz Maksymilian Motyka - człowiek, który nigdzie wcześniej nie pracował. W 2014 roku nie został radnym, w 2018 nie został radnym, w 2019 nie został posłem. No to Polskie Stronnictwo Ludowe dało mu pierwszą pracę - ministra odpowiedzialnego za energię
- wytknął rządzącym.
💬 Poseł PiS @JKowalski_posel: Rząd D.Tuska to rząd lobbystów niemieckiego Zielonego Ładu. To rząd PiS rozpoczął bardzo ambitny program budowy elektrowni atomowych w Polsce, który został zahamowany przez ekipę D.Tuska. Dramatem dla polskiej gospodarki jest to, że za… pic.twitter.com/NEOMfHHXOs
— Prawo i Sprawiedliwość (@pisorgpl) February 2, 2026