Kradzieże, przekręty, korupcja, fałszerstwa... Lista zarzutów sędziów jest długa

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

Kradzieże, przekręty na dziesiątki milionów, matactwo, korupcja, fałszerstwo dokumentów – pewnie wielu czytelników „Gazety Polskiej” mogłoby sądzić, że to spis „dokonań” bandy, którą niedawno rozbiła policja. Bynajmniej – chodzi o listę zarzutów (w bardzo skróconej wersji), jakie w ostatnich miesiącach usłyszeli najważniejsi ze strażników prawa, czyli sędziowie

Gdy funkcjonariusze CBŚP zatrzymali Arkadiusza Ł. pseudonim Hoss, szefa szajki okradającej staruszków metodą na wnuczka, sąd pozwolił mężczyźnie wyjść na wolność po wpłaceniu skandalicznie niskiej kaucji. Cygan, którego banda wyłudziła od emerytów miliony, pewnie parsknął śmiechem po usłyszeniu, że wystarczy 300 tys. złotych. Zapłacił, wyszedł i zniknął. Teraz poszukiwany jest listem gończym.

Prokuratura wszczęła śledztwo, mające wyjaśnić okoliczności wypuszczenia „Hossa”. I wtedy oburzyła się Krajowa Rada Sądownictwa, która 10 lutego wydała specjalne oświadczenie. Darto szaty nad decyzjami, które rzekomo „godzą w wizerunek wymiaru sprawiedliwości”. Z takim komunikatem KRS trafiła w wyjątkowo niefortunny czas. We Wrocławiu złapano bowiem sędziego, który ukradł sprzęt elektroniczny, a także ujawniono, że sklepowi ochroniarze wcześniej ujęli dwójkę prawników mających „lepkie rączki”.

„Unikać zachowań, które mogłyby przynieść ujmę godności sędziego”

Przypadek Roberta W. jest bulwersujący, ale zarazem banalnie prosty. Sędzia Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, który jeszcze niedawno wydawał wyroki, na początku lutego odwiedził Media Markt, a gdy wyszedł ze sklepu, zareagowała ochrona. Prawnik miał w kieszeni kilkanaście przedmiotów (drobny sprzęt elektroniczny) warte niemal 2,5 tys. złotych. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie kradzieży, kolegium Sądu Apelacyjnego odsunęło Roberta W. od orzekania, do akcji wkroczył również rzecznik dyscyplinarny. Gdyby chodziło o „Jana Kowalskiego”, wyrok zapadłby zapewne szybko, Roberta W. przed zarzutami karnymi chroni jednak immunitet.

Bardziej skomplikowana jest historia Pawła M., karnisty, który skazywał przestępców w procesach toczących się przed Sądem Okręgowym w Szczecinie. Jak w soczewce pokazuje opieszałość „najwyższej kasty” w rozliczaniu kolegów po fachu.

W czerwcu zeszłego roku Paweł M. pojawił się w markecie Leroy Merlin. Ochroniarze zwrócili uwagę na dziwne zachowanie mężczyzny i zatrzymali go przy wyjściu. Okazało się, że prawnik zabrał element wiertarki kosztujący niespełna 100 złotych, ale nie zapłacił. Wprawdzie zasłonił się immunitetem, lecz równocześnie przyjął mandat. Prezesa szczecińskiego sądu już następnego dnia powiadomiono o zdarzeniu, a mimo to Paweł M. jeszcze przez ponad pół roku wydawał wyroki. Dopiero na początku lutego rzecznik dyscyplinarny postawił mu zarzuty. Dlaczego trwało to tak absurdalnie długo?

Kluczowa była wartość towaru. Paweł M. popełnił wykroczenie, a ustawa mówi, że zawieszenie może nastąpić jedynie w przypadku przestępstwa lub postawienia zarzutów

– tłumaczy sędzia Tomasz Szaj, rzecznik Sądu Okręgowego w Szczecinie.

Pierwszy zarzut postawiony Pawłowi M. dotyczy oczywiście wyniesienia towaru ze sklepu. Jeszcze ważniejszy jest drugi – dotyczy przyjęcia mandatu. Rzecznik dyscyplinarny nie miał bowiem wątpliwości, że w ten sposób sędzia liczył, iż jego uczynek nie wyjdzie na jaw.

To była próba uniknięcia odpowiedzialności dyscyplinarnej

– podkreśla sędzia Szaj.

Jak na skandale zareagowała korporacja? KRS milczeniem, a Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia wydało lakoniczne oświadczenie, w którym czytamy m.in.: „Oczekujemy, że prowadzone w tych sprawach postępowania dyscyplinarne szybko i dokładnie wyjaśnią wszystkie okoliczności tych zdarzeń”. Ponad pół roku to „szybko”?!

Postępowanie nie trwało dłużej niż tego typu sprawy w prokuraturze

– kuriozalnie tłumaczył sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik SSP Iustitia.

Przysłowiową „kroplą goryczy” było zachowanie sędzi w stanie spoczynku, która z centrum handlowego w Łodzi chciała wynieść spodnie.

„Powinien na naganne zachowanie odpowiednio reagować”

Zapowiedź reformy sądownictwa wywołała histeryczną reakcję tego środowiska. Odpowiedź była stanowcza.

Czas najwyższej kasty dobiega końca

– podkreślił minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro na konferencji pod koniec stycznia, czyli przed serią afer ze sklepowymi kradzieżami. Już wtedy jednak zwrócił uwagę na brak reakcji środowiska na patologie.

To, co proponujemy, jest odpowiedzią na społeczne oczekiwanie reformy trzeciej władzy, która powinna łączyć się z podniesieniem standardów etycznych i moralnych

– tłumaczył Ziobro.

W Polsce jest około 10 tys. sędziów. Ich przedstawiciele nadużywają argumentu, że jedna „czarna owca” nie może rzutować na opinię o całym środowisku. Polacy jednak coraz gorzej oceniają wymiar sprawiedliwości. Nie tylko z powodu jakości pracy sędziów, ale również nieskuteczności w rozliczaniu kolegów z branży. Nawet za ewidentne wpadki czy wręcz przestępstwa.

Doskonale to widać w statystykach dotyczących postępowań dyscyplinarnych. W 2015 r. do sądów dyscyplinarnych wpłynęło 35 wniosków o zezwolenie na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej. Wydano aż „20 zarządzeń o odmowie przyjęcia wniosków”, a wymierzono tylko „3 kary dyscyplinarne złożenia sędziego z urzędu”. Natomiast w zeszłym roku wszczęto 55 postępowań dyscyplinarnych (nie znamy treści rozstrzygnięć). Nierzadko dochodziło do absurdalnych sytuacji – „Gazeta Polska” opisywała przypadek sędzi Lucyny Z. z Poznania, która została skazana prawomocnym wyrokiem w procesie karnym, ale postępowanie dyscyplinarne trwało tak długo, że zarzuty się przedawniły. I sędzia wróciła do orzekania, choć figurowała w rejestrze skazanych. Ewenement na skalę światową.

„Unikać działań, które mogłyby rodzić konflikt interesów”

O patologiach w wymiarze sprawiedliwości dobitnie świadczą wydarzenia w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. Śledztwo dotyczące gigantycznej afery prowadzi Prokuratura Regionalna w Rzeszowie, a funkcjonariusze CBA zatrzymali dyrektora sądu, główną księgową, a także biznesmenów.

„Wszystkie te osoby są podejrzane o przywłaszczenie na szkodę Sądu Apelacyjnego w Krakowie kwot sięgających nawet przeszło 10 milionów złotych. Zarzuty dotyczą również czynów o charakterze korupcyjnym”

– podała Prokuratura Krajowa.

Chodzi o lata 2013–2016, w tym czasie m.in. zawierano „z zewnętrznymi firmami umowy o świadczenie usług w postaci analiz i opracowań, płacąc za nie przeciętnie po kilkadziesiąt tysięcy złotych. Nie ma przy tym dowodów, że analizy i opracowania w ogóle powstały”. W wyniku afery do dymisji podał się prezes sądu, którego wcześniej minister sprawiedliwości odsunął od pełnienia czynności służbowych. Nie jest wykluczone, że także usłyszy zarzuty.

Jak rodzi się poczucie bezkarności wśród sędziów? Doskonale pokazuje to zdumiewające orzeczenie Sądu Najwyższego, które przeszło bez echa, a warto je zapamiętać. Sędzia z Zielonej Góry miał zapłacić mandat za przekroczenie prędkości, Inspekcja Transportu Drogowego dysponowała wyraźnym zdjęciem z fotoradaru. Pomimo to sędzia kłamał, że nie siedział za kierownicą auta. Sąd Najwyższy uznał, że miał prawo tak się bronić. I nie jest to niezgodne z etyką.

Śródtytuły pochodzą ze Zbioru Zasad Etyki Zawodowej Sędziów.
Źródło: Gazeta Polska

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Waszczykowski: Już dawno wstaliśmy z kolan.…

Waszczykowski: Już dawno wstaliśmy z kolan.…

Berlin: Tłumy protestujących pod lokalem, w…

Berlin: Tłumy protestujących pod lokalem, w…

Koalicjant Merkel nie godzi się na budżet…

Koalicjant Merkel nie godzi się na budżet…

Rosyjski generał zabity w ataku…

Rosyjski generał zabity w ataku…

Wybory do Senatu we Francji. Porażka Macrona…

Wybory do Senatu we Francji. Porażka Macrona…

Waszczykowski: Już dawno wstaliśmy z kolan. Polska nie jest marginalizowana

/ Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

- Polska nie jest w jakiś sposób marginalizowana, jest krajem, który jest postrzegany jako ważny, współpracujący - powiedział minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Minister Waszczykowski w rozmowie z korespondentem RMF stwierdził, że "już dawno wstaliśmy z kolan, udało się". Jako przykład niezależnej, międzynarodowej polityki polskiej podaje liczne wizyty międzynarodowe, jakie odbyła delegacja rządowa.

Powiedział: "obok mojej wizyty mamy tu, w Waszyngtonie wizytę ministra obrony narodowej pana Antoniego Macierewicza". Twierdzi, że mądra polityka na arenie międzynarodowej, to nie tylko "intensywne kontakty z Amerykanami", bo wspomina również "dwie ważne wizyty naszych ministrów w Paryżu".

13 września minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, na zaproszenie minister ds. sił zbrojnych Francji, pani Florence Parly, przebywał z wizytą w Paryżu, gdzie były poruszane między innymi kwestie współpracy wojskowej oraz w dziedzinie bezpieczeństwa. Także minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska spotkała się 20 września w Paryżu ze swoją francuską odpowiednik Muriel Penicaud ws. dyrektywy o pracownikach delegowanych.

Mówiąc o polityce międzynarodowej, szef MSZ przypomniał również wizytę premier Beaty Szydło w Bułgarii.

Premier Beata Szydło przebywała z oficjalną wizytą w Sofii, na wspólnej konferencji prasowej z szefem bułgarskiego rządu Bojko Borisowem podkreśliła, że Bułgaria jest państwem "godnym zaufania".

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Wynik AfD to wina PiS czy może jednak Merkel? Internauci komentują wybory w Niemczech

/ Twitter.com/@CDU

Dziś w Niemczech odbyły się wybory do Bundestagu i poznaliśmy już ich wstępne wyniki. Zwyciężyła koalicja CDU/CSU. Cieszyć nie będzie się raczej Martin Schulz i jego SPD. Przeciwnie mają się natomiast działacze antyimigranckiej AfD, której wynik jest chyba najbardziej dyskutowanym wątkiem dzisiejszego głosowania. Sprawdziliśmy, co o wyborach do Bundestagu napisali polscy twitterowicze.

13,5 proc. dla Alternatywy dla Niemiec było dość sporym zaskoczeniem i wątek ten dominował w komentarzach zamieszczanych na Twitterze. Wiele osób nurtowało, skąd tak duże poparcie. Wątpliwości nie miał znany anty-PiS-owiec, Waldemar Kuczyński, który z miejsca wskazał, że za tym wszystkim musi stać... Jarosław Kaczyński i jego partia. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Wybory do Bundestagu wygrała partia Angeli Merkel

Pojawia się jednak pewna niekonsekwencja, którą odpowiadający Kuczyńskiemu twitterowicze szybko wychwycili:

Taką narrację, co zauważył Wódz, wybrał nie tylko Kuczyński.

Na potwierdzenie Tomasz Lis pisze o walce.

Sprawę rozjaśnia Piotr Semka, komentując wywód Macieja Knapika.

Bo komu tak naprawdę służy, a komu szkodzi AfD?

Już na poważnie. Niby było blisko stwierdzenia, że wzrost poparcia dla AfD to przede wszystkim efekt polityki otwartych drzwi realizowanych przez rząd Angeli Merkel, ale jednak to PiS zrobił źle.

Twitterowicze zastanawiają się, jak po wpisie o Merkel wyglądać będzie przyszłość redaktor Wielowieyskiej.

Redaktorzy "Wyborczej" nie dają się jednak zbić z pantałyku - że niby PiS i AfD to dwa bratanki, choć na potwierdzenie tej tezy czasami warto mieć dowody. Ale tylko czasami.

Wygrana partii Angeli Merkel to jedno. Mandat do rządzenia - to drugie.

Tylko SPD żal. Zawsze to jakaś instancja u zachodnich sąsiadów

Źródło: Twitter, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl