Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Śmiertelny strzał podczas interwencji policji. Sąd wydał wyrok

Na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata skazał w piątek Sąd Okręgowy w Olsztynie byłego policjanta Mateusza C., oskarżonego o nieumyślne spowodowanie śmierci mężczyzny podczas interwencji domowej w Wydminach. Wyrok jest prawomocny.

Do dramatycznych wydarzeń doszło w grudniu 2021 roku w Wydminach (województwo warmińsko-mazurskie). Dwoje policjantów z patrolu interweniowało w sprawie awantury domowej, którą wszczął pijany Tomasz N. W domu obok niego przebywała także jego partnerka oraz troje dzieci.

Mężczyzna zachowywał się głośno i agresywnie. Mateusz C. – policjant z ośmioletnim stażem – postanowił skuć go kajdankami. Początkowo próbował użyć chwytów obezwładniających, jednak bezskutecznie. Tomasz N. nieustannie wyrywał się i podnosił ręce do góry.

Funkcjonariusz wyjął broń z kabury, odbezpieczył ją i wymierzył w kierunku Tomasza N., krzycząc, aby ten się uspokoił. Gdy to nie poskutkowało, policjant schował broń i sięgnął po gaz pieprzowy. Mimo to mężczyzna nadal stawiał opór.

Śmiertelny strzał

W pewnym momencie Tomasz N. próbował uciec z mieszkania. Między nim a dwojgiem funkcjonariuszy ponownie wywiązała się szarpanina, w wyniku której cała trójka przewróciła się na łóżko. Wówczas – jak ustalono – Mateusz C. z bardzo bliskiej odległości oddał strzał w kierunku Tomasza N.

Kula trafiła mężczyznę w klatkę piersiową, powodując rozległe obrażenia i – w konsekwencji – jego śmierć. Ten sam pocisk, po przebiciu ciała Tomasza N., zranił w okolice lewego nadgarstka towarzyszącą oskarżonemu policjantkę.

Prokuratura oskarżyła Mateusza C. o niedopełnienie obowiązków służbowych i przekroczenie uprawnień, nieumyślne spowodowanie śmierci Tomasza N., zranienie policjantki oraz narażenie czworga innych osób na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Oskarżony nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Apelacje i złagodzenie wyroku

W czerwcu ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Giżycku skazał Mateusza C. na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Od wyroku wniesiono dwie apelacje – pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych domagał się zaostrzenia kary (m.in. dwóch lat więzienia w zawieszeniu), natomiast obrońca oskarżonego wnosił o uniewinnienie.

Sąd Okręgowy w Olsztynie złagodził wyrok sądu pierwszej instancji:

  • zmniejszył karę pozbawienia wolności z roku do ośmiu miesięcy,
  • skrócił okres próby z trzech do dwóch lat,
  • skrócił zakazy wykonywania zawodu funkcjonariusza policji oraz prowadzenia działalności wymagającej pozwolenia na broń – z ośmiu do pięciu lat,
  • zwiększył do 20 tysięcy złotych nawiązkę na rzecz jednego z siedmiorga pokrzywdzonych.

Sąd odwoławczy usunął z opisu czynów fragment dotyczący bezpośredniego narażenia na niebezpieczeństwo osób przebywających w pomieszczeniu podczas interwencji. Uznał, że zachowanie policjanta nie wypełniło znamion tego przestępstwa.

„Obrona niewspółmierna do zagrożenia"

W ocenie sądu odwoławczego działanie policjanta miało na celu odparcie bezpośredniego zamachu ze strony atakującego go Tomasza N., jednak zastosowany sposób obrony był niewspółmierny do zagrożenia. Sąd podkreślił, że sposób użycia broni palnej przez funkcjonariusza – oddanie strzału w środek klatki piersiowej – nie dawał mężczyźnie żadnych szans na przeżycie.

„Nie sposób nie uznać, że jest to zachowanie, które jest niewspółmierne i wyraźnie przekracza granice obrony koniecznej" – wskazał w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Karol Radaszkiewicz.

„Chaos i panika"

Sędzia zwrócił również uwagę, że przebieg policyjnej interwencji – szarpanina i przewrócenie się na łóżko – stanowił jeden wielki chaos. Podkreślił, że funkcjonariusz czuł się do pewnego stopnia bezradny, a w pewnym momencie wręcz uległ panice i w związku z tym wyciągnął broń.

Jednak – jak powtórzył sąd – użycie broni palnej było środkiem najsurowszym i niewspółmiernym do sytuacji.

Piątkowy wyrok Sądu Okręgowego w Olsztynie jest prawomocny. Oznacza to, że byłemu policjantowi nie przysługują już zwykłe środki odwoławcze w tej sprawie - może złożyć jedynie kasację do Sądu Najwyższego. 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej