„Gazeta Wyborcza” z najniższą sprzedażą w historii. Agora, macie problem

Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Czarne chmury gromadzą się nad „Gazetą Wyborczą”. Flagowy okręt Agory odnotował najniższą sprzedaż w historii. A perspektywy nie napawają optymistycznie.

W grudniu ubiegłego roku „Wyborcza” zanotowała sprzedaż wynoszącą 160 350 egzemplarzy. Jak wynika to z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy przygotowanych dla portalu Wirtualnemedia.pl, oznacza to spadek o 4,44 procent w porównaniu z ubiegłym rokiem. To najgorszy wynik wśród największych tytułów w Polsce.

Rozpowszechnianie płatne tytułu, w które oprócz sprzedaży wchodzą zakupy przez instytucje, spadło o aż 9 procent w porównaniu z grudniem 2014 roku do 179 966 egzemplarzy. Różnica w spadku sprzedaży i tzw. rozpowszechniania płatnego wynika prawdopodobnie z rezygnacji zakupów tytułu przez część instytucji publicznych po przejęciu rządów przez Prawo i Sprawiedliwość - informuje portal money.pl.

Pod koniec 2015 roku wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki wysłał do dyrektorów sądów w Polsce pismo, w którym wyraził zgodę na samodzielny zakup prasy. Dołączył też zatwierdzony katalog zawierający 146 tytułów. Prawie wszystkie – 140 pozycji – to specjalistyczna prasa prawnicza. Pozostałe sześć tytułów to dwa tygodniki i cztery dzienniki. Nie było wśród nich „Gazety Wyborczej”.

Więcej w tekście: „Wyborcza” i „Newsweek” znikają z sądów

Za rządów koalicji PO-PSL kierowana przez Adama Michnika gazeta mogła liczyć na hojność decydentów. W latach 2007-2015 wydawca „Gazety Wyborczej” zgarnął od państwowych spółek ponad 17 mln zł. Okazało się, że „GW” potrafiła wziąć nawet 120 tys. zł za publikację jednego artykułu. Tyle kosztował tekst dotyczący cyfryzacji.

Czytaj tekst: „Gazeta Wyborcza” będzie droższa. Bo zakręcono kranik z państwową kasą?

Grudniowe wyniki sprzedaży to najgorsze dane dla dziennika w jego historii. Spadł także kurs akcji Agory, wydawcy pisma. W styczniu wartość rynkowa spółki obniżyła się o prawie 9 procent, a w lutym już prawie 3 procent. Jak przypomina money.pl, spadki mogą mieć związek z deklaracjami ze sfer rządowych, że przejmowanie dużego pakietu akcji przez fundusz emerytalny PZU (16 proc. udział w kapitale akcyjnym Agory) miało bardziej przyczyny polityczne niż biznesowe.
Źródło: niezalezna.pl,money.pl

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Dr Fedyszak-Radziejowska wskazuje na kolejny problem w wymiarze sprawiedliwości. "To powinno się zmienić"

/ screen TVP Info

- Dla przywrócenia praworządności na poziomie sądów i aresztów lepiej, gdyby pan senator przeszedł tę lekcję, może wówczas to środowisko przekonało, by tymczasowy areszt nie trwał tak długo. To czasem wygląda tak, że w czasie oczekiwania w areszcie widać słabość wymiaru sprawiedliwości. To jest rzecz, która powinna się zmienić - komentowała sprawę decyzji Senatu dotyczącej Stanisława Koguta dr Barbara Fedyszak-Radziejowska, doradca prezydenta RP.

Pierwszym poruszanym w Woronicza 17 tematem była decyzja Senatu ws. senatora Stanisława Koguta. Senat nie wyraził bowiem zgody na jego zatrzymanie i tymczasowy areszt, o co wnioskowała prokuratura. Taka decyzja senatorów przyjęta została bardzo negatywnie w kierownictwie Prawa i Sprawiedliwości.

- Nie wyobrażam sobie, żeby senatorowie decydowali nie mając dostępu do materiałów. Musi być jakieś merytoryczne odwołanie w odniesieniu do pewnych informacji (...) Dla przywrócenia praworządności na poziomie sądów i aresztów lepiej, gdyby pan senator przeszedł tę lekcję, może wówczas to środowisko przekonało, by tymczasowy areszt nie trwał tak długo. To czasem wygląda tak, że w czasie oczekiwania w areszcie widać słabość wymiaru sprawiedliwości. To jest rzecz, która powinna się zmienić

- stwierdził dr Fedyszak-Radziejowska.

Doradca z otoczenia prezydenta zaznaczyła także, że rozsądnym pomysłem byłoby sprawienie, by immunitet nie był dwustopniowy i jego zrzeczenie się nie wymagało dodatkowego głosowania w parlamencie nad zatrzymaniem czy aresztowaniem. Nie wykluczyła, że projekt taki zostanie niedługo opracowany przez Kancelarię Prezydenta.

Zebrani w studiu goście debatowali także nad sprawą objęcia kierownictwa nad wydziałem prawa na kieleckim Uniwersytecie Jana Kochanowskiego przez Jerzego Jaskiernię, w przeszłości zarejestrowanego jako tajny współpracownik bezpieki o pseudonimie "Prymus".

Dr Barbara Fedyszak-Radziejowska wskazała, że istotnym doświadczeniem przy takich sprawach była dla niej praca w Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.Jaskiernia nie był kłamcą lustracyjnym

- Mniej więcej po połowie podzieliliśmy jako społeczeństwo w ocenie wagi tego, czy ktoś był TW czy nie. Na poziomie opinii publicznej problem jest złożony. Na poziomie funkcji kierowniczych sprawa wygląda inaczej, są zawody zaufania publicznego, gdzie osoba z agenturalną przeszłością lub kłamca lustracyjny jest niepożądany (...) Środowisko akademickie samo z siebie powinno jednak dbać o przestrzeganie pewnych reguł

 - powiedziała.

Za "nie najlepszą" decyzję uczelni z Kielc uznał także poseł PO, Czesław Mroczek

- To jest nienormalne, że tacy ludzie, takie dinozaury komunistyczne obejmują stanowiska na uczelniach. Brakuje etycznej i moralnej refleksji

- dodał Ryszard Czarnecki.

Goście Michała Rachonia skomentowali również słowa prof. Wiesława Biniendy w odniesieniu do wyników badań przeprowadzonych przez Franka Taylora w ramach prac podkomisji smoleńskiej.

- To nie był wypadek, to był zamach. Ładunki wybuchowe, które zostały zainstalowane w slocie, nie mogły być zainstalowane w Polsce, także odpowiedzialna za eksplozje jest Rosja

- powiedział prof. Binienda w programie TV Republika "10/04/2010. Fakty".

CZYTAJ WIĘCEJ: Dowody Franka Taylora nie pozostawiają złudzeń

Paweł Bejda z PSL wyraził obawę, że tego typu "wypowiedzi bezpośrednio oskarżające Rosję, czyli przecież mocarstwo, mogą doprowadzić do kryzysu politycznego".

- Prof. Binienda ma 100 razy większą wiedzę niż ja i panowie

- stwierdził krótko Ryszard Czarnecki.

Dr Fedyszak-Radziejowska podkreśliła konieczność oddania należytego szacunku osiągnięciom konferencji smoleńskich.

- Tam uczeni nie dostali żadnego grantu, złożyli się sami, by móc pracować. Spotkały ich szykany, dużo ryzykowali. Czas najwyższy, by politycy dostrzegli konferencje smoleńskie

- zaapelowała.

CZYTAJ WIĘCEJ: Końcowy dokument konferencji smoleńskich

 

Źródło: TVP Info, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl