Rząd Litwy decyzję o budowie terminalu LNG w Kłajpedzie podjął w marcu 2010 r. Przez dwa lata przygotowywał ustawę dotyczącą jego budowy. Prace zakończyły się w czerwcu 2012 r. Do końca miesiąca tzw. pływający gazoport ma dotrzeć do Litwy. Jego praca rozpocznie się 3 grudnia. Pozwoli on na sprowadzenie 4 mld m sześc. skroplonego gazu rocznie. To wystarczająca przepustowość dla Litwy, która zużywa 3 mld m sześc. gazu. Resztę może przeznaczyć na eksport.
Pierwszym terminalem w basenie Morza Bałtyckiego miał być obiekt w Świnoujściu, ale jego budowa się przeciąga. Wciąż nie znamy ostatecznej daty zakończenia prac. Na taśmach prawdy Andrzej Parafianowicz (PGNiG) stwierdził, że coraz częściej w tym kontekście pada rok 2016. Przypomnijmy, że decyzja o budowie terminalu LNG zapadła w 2006 r.
– Budowa gazoportu w Świnoujściu to modelowy przykład na to, jak nie powinno się przeprowadzać ważnych inwestycji – mówi nam Wojciech Zubowski z PiS‐u. – Błędy popełniono na każdym etapie: przygotowania inwestycji, wyboru wykonawców, nadzoru. To pokazuje, jak rządzi koalicja PO-PSL – podkreśla Wojciech Zubowski. Zdaniem posła PiS‐u to, że Litwini szybciej wybudowali swój terminal, uderzy również w Polskę. – Zwiększa to konkurencję na rynku gazu w tej części Europy – podkreśla Zubowski.
Działań rządu broni poseł Jacek Tomczak z PO. – Nie wpłynie to na sytuację w Polsce – twierdzi. – Powinniśmy jak najszybciej skończyć budowę naszego gazoportu. Niestety, były pewne opóźnienia spowodowane kwestiami proceduralnymi, ale należy się cieszyć, że finalizujemy inwestycję – podkreśla Tomczak. Podobnie jak inni posłowie nie umie jednak powiedzieć, kiedy inwestycja zostanie zakończona. – To pytanie do wykonawcy – ucina Tomczak.
Więcej na ten temat przeczytasz we wtorkowym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”.