Kontrola dodruku pieniędzy. Rok po dealu z Belką, Sienkiewicz przejmuje Papiery Wartościowe

flickr.com/photos/msw_rp

Samuel Pereira

Kontakt z autorem

Minister spraw wewnętrznych domyka właśnie plan obsadzenia swoimi ludźmi zarządu spółki Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych - informuje tvn24.pl. Jak pisała tydzień temu "Gazeta Polska Codziennie" od czasu słynnej rozmowy z prezesem NBP, Markiem Belką na temat możliwości dodruku nawet 10 mld złotych, Bartłomiej Sienkiewicz działa niezwykle intensywnie na rzecz przejęcia kontroli nad spółką drukującą pieniądze .

- Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz w lipcu 2013 r. dopytywał prezesa Narodowego Banku Polskiego Marka Belkę o możliwość dodruku nawet 10 mld zł. Jak ustaliła „Codzienna”, w tym czasie szef MSW usilnie starał się przejąć kontrolę nad Polską Wytwórnią Papierów Wartościowych. To właśnie państwowa spółka PWPW zajmuje się m.in. drukowaniem pieniędzy - pisała "Codzienna" 25 czerwca. Wczoraj doszło do kolejnych kluczowych decyzji w tej sprawie.

„Sienkiewicz wraca do tematu kiepskiej sytuacji budżetowej. Stwierdza, że 25 dużych baniek (25 mld zł) jakoś da się wyskrobać, ale 35 dużych baniek się nie wyskrobie. Dopytuje prezesa NBP o możliwość druku pieniędzy” – tak rozmowę w restauracji "Sowa i Przyjaciele" relacjonował tygodnik „Wprost”. Sienkiewiczowi chodziło o wpuszczenie na rynek przed wyborami w 2015 r. dodatkowych złotówek. Celem miała być chwilowa poprawa sytuacji finansowej, co miało poprawić poparcie dla PO. "Ludzie mają w du... orliki i autostrady (...) najważniejsze jest to, ile pieniędzy mają w portfelu" - mówił Belce Sienkiewicz. Panowie nie widzieli kłopotu w tym, że dodruk pieniędzy spowodowałby drastyczne zamrożenie oszczędności Polaków.

Rozmowa szefa MSW i prezesa NBP odbyła się w lipcu 2013 r. W tym samym czasie PWPW, podległa dotąd ministrowi skarbu państwa Włodzimierzowi Karpińskiemu zaczęła przechodzić w ręce ministra Sienkiewicza. O decyzji poinformowało Rządowe Centrum Legislacji.

Portal tvn24.pl poinformował wczoraj, że w poniedziałek rano na polecenie ministra Sienkiewicza dokonano zmian w zarządzie spółki, przez którą rocznie przepływa około 800 milionów zł. - W efekcie poleceń ministra, nowym prezesem spółki został Marek Siwiec, dotychczasowy przewodniczący Rady Nadzorczej. Tak jak szef MSW, nowy prezes jest byłym oficerem Urzędu Ochrony Państwa - informuje serwis. Kolejne stanowisko, wiceprezesa PWPW ma trafić do Rafała Magrysia, jednak już pojawiły się kontrowersje przy tej kandydaturze.

Magryś trzy tygodnie temu został odwołany z funkcji wiceministra spraw wewnętrznych, gdzie nadzorował spółkę PWPW, a zgodnie z art. 7 ustawy antykorupcyjnej, urzędnicy którzy wydawali decyzje dotyczące danej spółki, nie mogą w niej pracować "przed upływem roku". By były wiceszef MSW otrzymał wymarzoną funkcję, musi mu pomóc premier Donald Tusk. Ustawa pozwala na podjęcie pracy urzędnikowi, mimo zapisów ustawy antykorupcyjnej, jeśli pozytywną decyzję wyda specjalna trzyosobowa komisja, którą powołuje osobiście premier.

Do dziś, mimo że od publikacji kompromitującej rozmowy z prezesem NBP, Markiem Belką minęło ponad 2 tygodnie, minister Sienkiewicz nie spotkał się z dziennikarzami. Rzecznik MSW, Paweł Majcher pytany na Twitterze o termin konferencji prasowej - nie kryje zdenerwowania i twierdzi, że "nie rozumie pytania".
Źródło: tvn24.pl,Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Wystartował wyścig po Złotą Batutę

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Szef MSWiA: Verhofstadt to polityk, który…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Nożownik zaatakował w Stalowej Woli. Są…

Zakaz ekshumacji na Ukrainie powinien zostać…

Zakaz ekshumacji na Ukrainie powinien zostać…

Rosjanie zbombardowali islamskie cele

Rosjanie zbombardowali islamskie cele

Niezły odlot HGW. Za to Marszu Niepodległości jeszcze nikt nie zaatakował

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz / Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

Totalna opozycja oraz ich pomagierzy z Brukseli – a także część mediów – wzięli sobie na celownik tegoroczny Marsz Niepodległości. W ich narracji wielka demonstracja patriotyzmu to „ksenofobiczne i faszystowskie” wydarzenie. Dziś wszystkich przebiła jednak Hanna Gronkiewicz-Waltz. Prezydent stolicy skrytykowała mianowicie hasło marszu – „My chcemy Boga”. I to wyjątkowo paskudny sposób.

Wściekłe ataki na Marsz Niepodległości przypuszczane przez polityków opozycji zaczynają przyjmować coraz bardziej groteskowe formy. 

Parlament Europejski przegłosował rezolucję – również głosami części eurodeputowanych PO – gdzie znalazł się zapis, w którym PE „apeluje do rządu polskiego o podjęcie stosownych działań w związku z ksenofobicznym i faszystowskim marszem, który miał miejsce w Warszawie w sobotę 11 listopada 2017 r. oraz o zdecydowane potępienie tego marszu”.

Wcześniej szef Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy w PE, Guy Verhofstadt, zwrócił się do Komisji Europejskiej, aby uruchomiła art. 7 unijnego traktatu wobec Polski. Nawiązał też do Marszu Niepodległości. 

Na ulice Warszawy wyszły tysiące faszystów, neonazistów, białych suprematystów. (...) Marsz ten miał miejsce 300 kilometrów od obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. To nie powinno nigdy wydarzyć się w Europie 
– wygadywał  Verhofstadt.

Z kolei w Polsce Grzegorz Schetyna zażądał dymisji Beaty Szydło i jej rządu „w związku z brakiem reakcji na mowę nienawiści na Marszu Niepodległości”.

Głos musiał oczywiście zabrać także Donald Tusk, nazywając Marsz Niepodległości… „reputacyjną katastrofą”. 

Do tego chóru postanowiła dołączyć Hanna Gronkiewicz-Waltz podczas swojego występu w TVN24.

Jak się patrzy na te wszystkie napisy i emblematy, to były absolutnie nacjonalistyczne 
– stwierdziła. 

Tak się zaczął faszyzm w krajach, w których zaczynał się, a przypomnę, że w Polsce zaczął się od getta ławkowego, od takich rzeczy, które powiedziałabym, wyglądały na początku – w cudzysłowie oczywiście mówię – niewinnie, i trzeba reagować od razu 
– dodawała. 

Co ciekawe, według niej, nieodpowiednie było również użycie jako hasła marszu: „My chcemy Boga”. 

To jest podszywanie się. Hasło używane niemalże w sposób diabelski, demoniczny. To nie ma racji bytu, przecież jest wolność religijna 
– oświadczyła Gronkiewicz-Waltz.

Najwyraźniej granice absurdu zostały przekroczone…

Źródło: niezalezna.pl, TVN24

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl