MEN ukrywa dane dotyczące kształcenia sześciolatków w szkołach

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Ministerstwo Edukacji Narodowej przekonuje w spotach telewizyjnych, że 90 proc. rodziców jest zadowolonych z tego, że posłali swoje sześcioletnie dzieci do pierwszej klasy. Nie wspomina o innych badaniach, z których wynika, że połowa rodziców żałuje swojej decyzji – wynika z ustaleń „Gazety Polskiej Codziennie”.

MEN rozpoczęło kolejną batalię o sześciolatki. Ministerstwo stara się przekonać rodziców, że nie ma nic lepszego dla dziecka niż nauka rozpoczęta w wieku sześciu lat. W spotach podaje, że „blisko 90 procent rodziców jest zadowolonych z decyzji o posłaniu 6-latka do szkoły”. I powołuje się na badania z 2012 r. przeprowadzone przez Instytut Badań Edukacyjnych.

Co innego jednak mówią badania przeprowadzone przez Pedagogium Wyższej Szkoły Nauk Społecznych w Warszawie. Wynika z nich, że co drugi rodzic, który posłał sześciolatka do szkoły, nie zrobiłby tego ponownie. – MEN stosuje technikę pokazywania wycinków prawdy. Nie podaje się np. do wiadomości publicznej, że jak wynika z badań instytucji podległej ministerstwu, dzieci, które poszły wcześniej do pierwszej klasy, często tracą entuzjazm do nauki – komentuje Karolina Elbanowska z Fundacji Rzecznik Praw Rodziców.

„Codzienna” zapytała MEN o niewygodne badanie. „Okazało się, że wyniki tego pilotażu [tzn. badania Pedagogium WSNS] są niemiarodajne, gdyż jego celem była wyłącznie ocena jakości narzędzia badawczego, a nie dostarczenie wiarygodnych danych” – odpisano nam tajemniczo. Służby prasowe ministerstwa poinformowały nas też, że rodzice, którzy będą niezadowoleni, mogą zmienić decyzję w sprawie wysłania dziecka do szkoły w ciągu roku. – To nie jest prawda. Bardzo trudno jest cofnąć dzieci z 1 klasy do zerówki. Jednym z najgłośniejszych wypadków takich trudności jest historia Oli z warszawskiej Białołęki. Jej rodzice nie mogli zabrać jej do zerówki nawet wtedy, gdy dochodzili swoich praw w sądzie. Ola była następnie zmuszona do kontynuowania nauki w klasie drugiej, wbrew woli rodziców i opinii psychologa – opowiada prezes Fundacji Rzecznik Praw Rodziców.

Według rządowych projektów w roku 2014 do szkoły obowiązkowo pójdzie połowa sześciolatków (tzn. dzieci z pierwszej połowy roku). Pozostałe będą miały wybór. W 2015 r. obowiązek szkolny ma objąć już wszystkie maluchy.

Więcej na ten temat w najnowszym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie".
Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Udostępnij


Wczytuję komentarze...

Szef dyplomacji ujawnił oczekiwania strony izraelskiej. Powiedział też o przyszłości ambasador Izraela

/ fot. Krzysztof Sitkowski/Gazeta Polska

- Izrael chciałby gwarancji, że do czasu wydania orzeczenia przez TK ws. nowelizacji ustawy o IPN nikt nie będzie represjonowany za świadectwa historyczne - powiedział szef MSZ Jacek Czaputowicz, pytany kiedy mogłoby dojść do spotkania zespołów ds. dialogu historycznego powołanych w Polsce i Izraelu.

Prezydent Andrzej Duda podpisał i skierował w trybie kontroli następczej do Trybunału Konstytucyjnego nowelę ustawy o IPN. Nowelizacja wprowadza m.in. przepisy, zgodnie z którymi każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, będzie podlegał karze grzywny lub pozbawienia wolności do lat trzech.

Nowela wywołała krytykę, przede wszystkim ze strony Izraela. Zgodnie z ustaleniami, które zapadły pod koniec stycznia podczas rozmowy szefa polskiego rządu z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu, został powołany zespół ds. dialogu prawno-historycznego z Izraelem. Podobny zespół miał powstać też w Izraelu.

- Strona izraelska chciałaby pewnych gwarancji dotyczących tego, że w okresie od wejścia w życie nowelizacji ustawy o IPN - to jest 14 dni od opublikowania - do wydania orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny, nikt nie będzie represjonowany za świadectwa historyczne

 - powiedział w poniedziałek Czaputowicz, pytany przez dziennikarzy o to, kiedy oba zespoły mogłyby się spotkać. Dodał, że jest to "kwestia techniczna".

Szef MSZ podkreślił ponadto, że "nie wyobraża sobie" by Polska "ścigała za jakieś wypowiedzi historyczne". Jak mówił, z Izraelem trzeba prowadzić "spokojne rozmowy na tematy wzajemnych relacji". Ocenił, że mają one charakter strategiczny.

Pytany, czy pojawiające się w Izraelu głosy, że ambasador tego kraju w Polsce Anna Azari powinna zostać odwołana, ocenił, że takie rozwiązanie "na pewno nie byłoby dobre, bo podgrzałoby atmosferę".

Zapewnił też, że nowelizacja ustawy o IPN ma służyć "utrwaleniu prawdy o Holokauście, a nie ukrywaniu jego rzeczywistych sporowców"

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl