W marszu wzięły udział rodziny ofiar i politycy PiS, m.in. Antoni Macierewicz, Anna Fotyga, Zbigniew Kuźmiuk, wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski i Wojciech Jasiński. W uroczystościach uczestniczyli także przedstawiciele klubów "Gazety Polskiej" i dziennikarze "Gazety Polskiej", m.in. Tomasz Sakiewicz, Katarzyna Gójska-Hejke i Dorota Kania.

"Chciałbym zacząć jak zwykle od podziękowań. Szczególnie dziękuję Wam, którzy przyszliście po raz kolejny, by bronić prawdy, by bronić polskiej prawdy. Prawdy tak dzisiaj ważnej dla naszego narodu, jego przyszłości i polskiej demokracji. Byśmy mogli godnie żyć jako naród. Dziękuję przedstawicielom bratniego narodu węgierskiego, którzy przybyli dzisiaj do nas. [...] Wielokrotnie było tak, że Budapeszt wzorował się na Warszawie. Dziś Warszawa musi wzorować się na Budapeszcie" - powiedział Jarosław Kaczyński przed Pałacem Prezydenckim.
"Żadne krzyki, wrzaski, kampanie, ściąganie posiłków nie pomoże. Prawda jest naprawdę blisko i jakkolwiek trudna ma być, my do niej dotrzemy. [...] Bez prawdy nie ma wolności, Bez wolności nie ma Polski. Jesteśmy narodem wolności, całe nasze dzieje są dziejami wolności. Wolności w Polsce, ale także w Europie i na świecie. Bardzo często ta wielka droga wolności szła poprzez nasz kraj. Musimy o tym pamiętać w przeddzień narodowego święta. To święto musi być świętem wolności polskich patriotów" - dodał.
"Polski patriota może mieć różne poglądy polityczne, filozoficzne, ale to człowiek, który wie, że Polska musi trwać. Musi trwać polskie suwerenne państwo. Podkreślam: polskie suwerenne państwo. Nie jest tak, że wszystko jest na sprzedaż. Suwerenność i polska wolność nie są na sprzedaż. Naszym obowiązkiem jest chronić polskie interesy moralne, które są zagrożone. Polska i Polacy są opluwani, w tym najwspanialsze pokolenie polskiego narodu, pokolenie II Wojny Światowej" - stwierdził prezes PiS.
"11 listopada to dzień szczególny, przypomnienie tego, co jest naszym obowiązkiem każdego dnia. Polska musi trwać, Polska, prawda musi zwyciężyć. Dlatego tutaj jesteśmy i będziemy za miesiąc, za kilka miesięcy, a nawet jeśli będzie trzeba, za wiele lat. Przychodzą i odchodzą rządy, zmieniają się parlamenty, Polska trwa" - zakończył Jarosław Kaczyński.

Głos zabrali też Węgrzy, którzy przyjechali, by uczcić święto 11 Listopada. - Ani Polska, ani Węgry nie będą kolonią. Kiedyś wjeżdżały do nas czołgi, teraz robią to banki - mówił prezes CET (Rada Porozumienia Społecznego) dr László Csizmadia. Węgrzy oddali hołd śp. Lechowi Kaczyńskiemu i innym ofiarom katastrofy smoleńskiej. Dr Csizmadia powiedział, że być może niedługo okaże się, że Lech Kaczyński zginął jako męczennik. Na koniec wystąpienia zgromadzeni ludzie zaczęli skandować: "Viktor Orban! Viktor Orban!"
- Spotkał mnie ogromny zaszczyt przedstawienia gości z Węgier. Pamiętają Państwo nasz wyjazd do Budapesztu 15 marca, kiedy dziesiątki setki tysięcy Węgrów witały około 10 tys. Polaków w Budapeszcie. Dzisiaj Węgrzy przyjechali do nas, na ich czele stoi kierownictwo ruchu CET, ogarniającego cały kraj. W głównej mierze dzięki nim Orban doszedł do władzy. Popatrzmy, jak oni to zrobili, jednoczmy się w ruchy społeczne, w kluby. Są one bardzo liczne, z Chicago, Mysłowic, z całej Polski - powiedział Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej".
- Smoleńsk stał się kolejnym etapem politycznej agresji Moskwy wobec Polski. Rosja upokorzyła polskie państwo pokazując, że decyduje o wielu istotnych dla nas sprawach. Domaganie się wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej jest dzisiaj koniecznym warunkiem przywrócenia pełnej suwerenności. Nie da się obchodzić święta 11 listopada, zamykając oczy na upokorzenie naszego kraju i odbieranie państwu podstawowych atrybutów niepodległego państwa. Musimy pamiętać o tym jutro w sposób szczególny. Kluby "Gazety Polskiej" będą o tym przypominać w czasie Marszu Niepodległości - powiedziała z kolei Anita Czerwińska, szefowa warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej", organizatora dzisiejszych uroczystości.

fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

fot. Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Wcześniej w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela odbyła się Msza św. w intencji Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego i jego Małżonki śp. Marii Kaczyńskiej oraz wszystkich ofiar katastrofy w Smoleńsku.
Homilię wygłosił ks. Feliks Folejewski, pallotyn. - To, co się dzieje wokół dramatu i śmierci pod Smoleńskiem naszych braci i sióstr, przechodzi wszelkie wyobrażenie. Czego potrzebuje Polska? Potrzebuje prawdy. Najnowsze badania CBOS pokazują, że aż 80 proc. społeczeństwa uważa, że rząd całkowicie lub w dużym stopniu zaniedbał sprawę wyjaśnienia przyczyn katastrofy. To już nie odsądzany od czci i wiary margines tzw. wyznawców religii smoleńskiej - jak mówią szydercy z "salonu" - ale to przygniatająca większość, której dłużej nie można lekceważyć. Ta sprawa nie przyschnie, dopóki polskie władze nie wykażą determinacji w dochodzeniu do prawdy, albowiem prawda wyzwala i jest warunkiem przebaczenia - mówił kapłan.
- Nasza modlitwa nie jest - jak sądzą ci, którzy tutaj nie przychodzą - skierowana przeciwko komuś. Wołamy do Ojca Narodów o przemianę serc naszego biednego, rozdartego, podzielonego narodu. Wołanie Jana Pawła II na Placu Zwycięstwa 2 czerwca 1979 r. jest szczególnie dzisiaj aktualne. Słyszę ten głos: "Niech zstąpi duch twój, niech zstąpi duch twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi" - powiedział ks. Folejewski.
- Ze względu na swoje położenie tylko silna i zjednoczona Polska ma szansę na rozwój. Ciągłe mówienie, że musimy udowodnić Europie, że jesteśmy nowoczesnym krajem, jest upokarzające. Mogą tak mówić ludzie, którzy nie wiedzą, kim są i z jakiego kraju pochodzą, którzy nie znają historii swojej matki - stwierdził duchowny.
- Na ilu to miejscach ziemi ojczystej, Europy i świata przemawiał żołnierz polski, ale i rodacy rozsiani po całym świecie, że nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej. Polacy nie chcą być anonimowym regionem jakiejś nieokreślonej całości. Człowiek nie chce być numerem albo maszynką do głosowania lub przyjmowania zarządzeń, które nie są zgodne z jego sumieniem. Nie chcemy dekalogu pisanego często przez papierowe autorytetu w miejsce dziesięciu słów Boga żywego, albowiem bardziej trzeba słuchać Boga niż ludzi - dodał ks. Folejewski.
- Polska ma swoją historię; nie zawsze była ona najpiękniejsza, bo jest historią ludzi, a nie aniołów - ale nie zasłużyliśmy na to, i nigdy się z tym nie pogodzimy, ażeby ludzie, którzy strzegą pamięci o niepodległości, nazywać faszystami. Ażeby zapraszać i zgadzać się na przyjazd bojówkarzy z Niemiec. To boli. Na to nigdy nie może być przyzwolenia, bo jest to droga do okupacji, a nie do niepodległości - powiedział kapłan.

