„Drodzy koledzy spadochroniarze, w Dniu Święta Weterana dotarła do mnie wiadomość, że MON, prawdopodobnie w uznaniu zasług 6. Powietrznodesantowej w realizacji misji poza granicami kraju (Bośnia, Kosowo, Irak, Afganistan) planuje... likwidację tej elitarnej jednostki!!!” – napisał na swoim profilu w internecie Roman Polko, generał dywizji Wojska Polskiego, oficer dy-plomowany wojsk powietrznodesantowych i sił specjalnych oraz były szef GROM-u.
6. Brygada Powietrznodesantowa im. gen. Stanisława Sosabowskiego to elitarna jednostka specjalna, której żołnierze służyli w wielu misjach polskiego kontyngentu wojskowego, m.in. w Jugosławii i Iraku, a teraz mają jechać na kolejną zmianę do Afganistanu. Jednostka znana jest pod mianem „czerwone berety” z uwagi na charakterystyczne bordowe nakrycia głowy. Komandosi są, obok dawnego GROM-u (obecnie AGAT), jednym z filarów naszej armii. W kwestii wojsk lądowych – jednym z bardzo nielicznych filarów.
MON planuje połączyć 6. Brygadę z 25. Brygadą Kawalerii Powietrznej w Tomaszowie Mazowieckim. Tam też znajdowałoby się dowództwo powstałej z połączenia obu brygad 1. Brygady Powietrzno-Manewrowej (1. BP-M). W wyniku decyzji MON pracę może stracić ok. 250 żołnierzy z Krakowa.
O powody likwidacji elitarnej jednostki zapytaliśmy MON, ale do momentu oddania tego numeru „Codziennej” do druku nie otrzymaliśmy odpowiedzi.
– To nie jest ponury żart, tylko próba likwidacji elity Wojska Polskiego – napisał Polko, dodając, że przeżywa to jako déjà vu roku 2000, gdy były podobne plany likwidacji GROM-u. Roman Polko w rozmowie z „Codzienną” nie pozostawia złudzeń. – To elitarna jednostka, brygada manewrowa, zdolna do szybkiego przerzutu drogą powietrzną, sprawdzona w niejednej misji. Żołnierze oddawali za Polskę krew, dziś odbiera się im morale – mówi były szef GROM-u.
