Kosmopolityczne przebranka

Tomasz Sakiewicz

Redaktor naczelny tygodnika „Gazeta Polska\" oraz dziennika „Gazeta Polska Codziennie\".

Kontakt z autorem

Pojęcie „zdrady” wiąże się ściśle z pojęciem „przynależności”. Polacy swoją przynależność kształtowali w państwie wielonarodowym oraz wieloreligijnym. Okres formowania się współczesnych europejskich  narodów przypadł na czas, gdy państwo polskie już nie istniało. Czym więc dla Polaków była lojalność, a czym zdrada? Za zdradę uważano wyrzeczenie się narodowej tradycji i języka. Zdradą była też współpraca z zaborcą przeciwko tym, którzy podejmowali trud walki o niepodległość. Druga Rzeczpospolita sprawę uprościła. Poza burtą znaleźli się komuniści, którzy chcieli likwidacji Polski na rzecz Sowietów. Zdradą więc był negatywny stosunek do niepodległego państwa polskiego. Ten schemat pozostał do dziś. Nie samo państwo, ale jego suwerenne istnienie jest przedmiotem lojalności lub zdrady. Dziś potomkowie Komunistycznej Partii Polski, usprawiedliwiając historyczne wybory swoich ideowych poprzedników, próbują redefiniować pojęcie suwerenności – odnosząc je do wspólnoty europejskiej. Internacjonalizm zamiast zobowiązań wobec państwa narodowego. Oczywiście nie można Unii nazywać Sowietami. ZSRS od początku niósł śmierć, niewolę i nędzę. UE nawet w najgorszym wydaniu nie przypomina Sowietów. Problem w tym, że to właśnie jej polscy zwolennicy obrzydzili nam wspólnotę europejską, próbując nadać jej nowe znaczenie w odniesieniu do dawnego sporu między KPP a resztą Polaków. Ich projekt nie prowadzi do większej integracji z Unią, ale do tego, że obywatele przestaną się troszczyć o własny kraj. Unia jest oczywiście o wiele bardziej atrakcyjna niż produkt rewolucji bolszewickiej, choć też nawiązuje do idei budowy kosmopolitycznego państwa. Ta odrobina podobieństw wystarczy, by namieszać w głowach. Dla człowieka słabo rozumiejącego naszą przeszłość polska historia staje się balastem w drodze do osiągnięcia dobrobytu.

Teza, że dobrobyt uzależniony  jest od członkostwa w Unii, nie jest udowodniona. Czy Polska poza UE rozwijałaby się wolniej? Prawdopodobnie tak. Ale pewności na ten temat nie ma, gdyż gonić Europę zaczęliśmy, zanim znaleźliśmy się w europejskiej wspólnocie. Największym hamulcem rozwoju wcale nie było pozostawanie poza UE, ale komunistyczny balast.

Co więc dzisiaj jest zdradą, a co lojalnością wobec Polski? Nie decyduje o tym z pewnością sam fakt przynależności do UE. Ważniejszy jest stosunek do własnego państwa. Póki troszczymy się o jego suwerenny byt, póty jesteśmy jego patriotami. Definicja „zdrady” obowiązująca w II Rzeczypospolitej nadal jest aktualna. Nowej stworzyć się nie da. Zakres pojęć „zdrady” i „patriotyzmu” ukształtował się dzięki ich funkcjonowaniu przez kilka pokoleń i jest już elementem naszej tożsamości. Świadome osłabianie naszego państwa, a szczególnie możliwości jego istnienia w przyszłości, jest wobec niego zdradą. A działanie na rzecz jego suwerennego istnienia – patriotyzmem.

Myślenie o dobru Polski musi uwzględniać refleksję o jej suwerenności. Nie służy Polsce zależność ani od Moskwy, ani od Brukseli (a właściwie coraz bardziej Berlina). Dbałość o niepodległość kraju nie oznacza jednak zerwania sojuszy i nie wyklucza uczestnictwa w innych wspólnotach. Wręcz przeciwnie. Takie porozumienia suwerenność kraju mogą wręcz zabezpieczać. Dlatego wejście w obręb innych organizmów politycznych musi mieć jako jeden ze swoich celów wzmocnienie suwerenności. Dziś, przy rozmytych celach i strukturach Wspólnoty Europejskiej jest w niej wystarczająco miejsca i dla zdrajców, i dla patriotów. Od jasnego zdefiniowania celów UE zależy więc to, czy Polska zyska, czy też przegra.


Udostępnij

Wczytuję komentarze...
Najnowsze
Śniadania polskich uczniów to głównie…

Śniadania polskich uczniów to głównie…

„Tusk nie ma żadnych szans w wyborach…

„Tusk nie ma żadnych szans w wyborach…

Podano hasło przyszłorocznego Spotkania…

Podano hasło przyszłorocznego Spotkania…

CBŚP rozbiło narkotykowy gang…

CBŚP rozbiło narkotykowy gang…

Nienaprawiona krzywda mieszkańców Gdyni

Nienaprawiona krzywda mieszkańców Gdyni

Minister sportu o Tusku: lewy pomocnik, który fauluje. Na trybuny go!

/ Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Używając terminologii sportowej: szef Rady Europejskiej Donald Tusk to zawodnik, który mocno fauluje na boisku, na pewno nie jest nastawiony na grę drużynową, tylko na własny interes - powiedział dziś minister sportu i turystyki Witold Bańka.

Minister został zapytany o tweet szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska.

Alarm! Ostry spór z Ukrainą, izolacja w Unii Europejskiej, odejście od rządów prawa i niezawiłości sądów, atak na sektor pozarządowy i wolne media - strategia PiS czy plan Kremla? Zbyt podobne, by spać spokojnie - napisał wczoraj b. premier Donald Tusk.

Jeśli zostajemy przy tej terminologii sportowej, to muszę powiedzieć, że lewy pomocnik RE to jest zawodnik, który na boisku mocno fauluje i ciągnie za koszulę; na pewno nie jest nastawiony na grę drużynową, tylko na własny, partykularny interes

 - powiedział Bańka.

Ale w Europie już go odstawiają na ławkę rezerwowych, a myślę, że jego miejsce jest na trybunach politycznych

 - ocenił minister.

Zdaniem Bańki działania Tuska udowadniają, że nie jest to polityk, "u którego polski interes jest na pierwszym miejscu".

W nawiązaniu do tweetu, który Bańka opublikował z okazji dwulecia rządu premier Beaty Szydło, gdzie porównywał swoją ministerialną kadencję do biegu, prowadzący rozmowę zapytał ministra, czy obecnie jest może potrzebny mu nowy "trener". Bańka podkreślił, że decyzja w tej kwestii nie należy do niego.

Jarosław Kaczyński, jeśli poruszamy się w tej nomenklaturze sportowej, jest trenerem, selekcjonerem, autorem tego wielkiego zwycięstwa w 2015 r., to on desygnował do gry dwóch głównych zawodników: Andrzeja Dudę i Beatę Szydło

 - zauważył szef resortu sportu.

Dokonanie zmian w rządzie premier Szydło zapowiedziała pod koniec października; nie podała, kto ma z niego odejść, ani kim będą nowi ministrowie. Jak wówczas mówiła, decyzje w tej sprawie omawia z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Powiedziała też, że poinformuje o nich w ciągu kilkunastu dni. W listopadzie rzecznik rządu Rafał Bochenek wskazał, że rekonstrukcja Rady Ministrów będzie miała charakter strukturalny.

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl