Szwedzka gazeta szczuje na Polaków i przekłamuje historię. Polonia domaga się sprostowania!

/ „Dagens Nyheter”/printscreen

Organizacje i działacze polonijni, w tym Klub „Gazety Polskiej” w Szwecji, protestują przeciwko kłamliwemu artykułowi w gazecie „Dagens Nyheter”. Autorka tekstu, historyk Ingrid Lomfors zarzuca Polsce zakłamywanie historii i antysemityzm. „Żądamy skorygowania wszystkich nieprawidłowości i błędów historycznych, które w naszym odczuciu stanowią mowę nienawiści wobec Polaków” – piszą w liście otwartym przedstawiciele szwedzkiej Polonii.

Krzywdzący Polskę artykuł został opublikowany w szwedzkim lewicowym dzienniku „Dagens Nyheter” w połowie października br.

Oto tylko kilka cytatów, od których włosy jeżą się na głowie.

Kto jest właścicielem pamięci o Holokauście w Polsce? Rządząca obecnie partia Prawo i Sprawiedliwość przejmuje prawo pierwszeństwa przy interpretacji historii pisanej w celu wzmocnienia polskiego patriotyzmu. Podejmuje się wiele starań, aby napisać historię na nowo. Odbywa się to kosztem prawa mniejszości żydowskiej do jej dziedzictwa kulturowego. Dokładnie tak samo jak w okresie komunizmu w Polsce zaprzecza się istnieniu polskiego antysemityzmu i udziałowi Polaków w Holokauście

– napisała autorka artykułu.

Szwedzka historyk zaatakowała również muzeum rodziny Ulmów.

W Markowej, w południowo-wschodniej Polsce powstało nowe muzeum. Jest ono poświęcone polskiej rodzinie Ulmów, która z narażeniem własnego życia w czasie drugiej wojny światowej pozwoliła Żydom ukryć się w swoim gospodarstwie. W 1944 r. doniesiono na tę rodzinę i wskutek tego została ona rozstrzelana przez niemieckich nazistów. We wspomnianym muzeum opowieść o wkładzie Ulmów jest odtwarzana bez tła historycznego i kontekstu, co według krytyków jest celowe. Według kierownictwa muzeum ma ono być "wkładem w debatę o działaniach Polaków podczas Holokaustu". Wystawa nie stanowi jednak ogólnego, reprezentatywnego obrazu "działań Polaków", ale opisuje osobiste podejście jednej rodziny. Dlatego Ulmowie stanowią historyczny wyjątek, a nie taką normę, którą kierownictwo muzeum i władza państwowa chcą uwiarygodnić

- grzmi Ingrid Lomfors.

Historyk podaje również, kto w jej opinii jest tym właściwym źródłem do opisania „prawdy” o Polakach i Żydach podczas drugiej wojny światowej. Wymienia... Jana Tomasza Grossa.

Historycy są dosyć zgodni, że to nie był przypadek, iż Hitler wybrał właśnie Polskę jako centrum dla swojej polityki zagłady. Tu znajdowała się największa populacja Żydów w Europie. A polskie społeczeństwo było przesiąknięte antysemityzmem. Polska stanowiła samo centrum Holokaustu. W obrębie kraju zbudowano te wielkie obozy śmierci w Chełmnie, Treblince, Sobiborze, Majdanku, w Bełżcu i w Auschwitz-Birkenau, do których wywieziono Żydów z różnych zakątków Europy. Spośród sześciu milionów Żydów, którzy padli ofiarą nazistowskiego terroru, połowę stanowili polscy Żydzi.  Stanowili oni 90 procent ludności żydowskiej w Polsce. Cała cywilizacja polsko-żydowska, z korzeniami w średniowieczu, została rozbita. Sprawcami byli głównie niemieccy naziści. Ale Holokaust nie byłby możliwy bez aktywnego udziału lub biernej zgody lokalnej ludności

- sączy autorka.

Na oczernianie Polski i Polaków odpowiedzieć w liście otwartym postanowiła szwedzka Polonia.

Przeczytaliśmy artykuł opublikowany przez „DN” na temat roli Polski w Holokauście i czujemy się zmuszeni - w imię sprawiedliwości - do żądania skorygowania wszystkich nieprawidłowości i błędów historycznych, które w naszym odczuciu stanowią mowę nienawiści wobec Polaków

– napisano w liście wysłanym do redakcji.

Można bez wahania powiedzieć, że ten artykuł w „DN” stanowi dobry przykład na to jak obecnie wygląda antypolonizm. (…) To niepojęte, że wszystkie okrucieństwa i akty przemocy ze strony Niemiec są teraz przerzucane na innych, zwłaszcza Polskę, która stała się ich pierwszą ofiarą!

- pisze Polonia.

W dalszej treści sygnatariusze listu wystąpili z żądaniem publikacji podanych przez nich faktów w obronie dobrego imienia Polski i Polaków „o których czytelnicy „DN” mają prawo wiedzieć”.

Pomimo tego, że wszelka pomoc Żydom była karana śmiercią tylko w Polsce, spośród wszystkich  okupowanych przez Niemców krajów, wielu Polaków próbowało ukrywać Żydów - najnowsze badania wskazują na ponad 100 tysięcy nazwisk osób, które pomagały mimo ryzyka kary śmierci dla siebie i swoich rodzin. Jeśli w przybliżeniu ponad 50 000 Żydów przetrwało wojnę dzięki bohaterskim wysiłkom tych, którzy ukrywali ich, dali schronienie i wyżywienie, to o ilu więcej było tych, którzy ryzykowali dla nich życie? Prace naukowe i publikacje wybitnego polskiego badacza w tym temacie dr Ewy Kurek pokazują na przykład, że było około 200 katolickich klasztorów żeńskich, które uratowały tysiące dzieci żydowskich i wielu dorosłych. Rodzina Ulmów w Markowej, podobnie jak "sprawiedliwi wśród narodów" wymienieni w Yad Vashem, stanowili tylko ułamek wszystkich odważnych ludzi, którzy przyczynili się do akcji ratowniczej. Setki tysięcy zostało straconych – całe wsie zostały zrównane z ziemią

- czytamy w liście. Dalej autorzy przytaczają argumenty na wszystkie zarzuty Lomfors.

Jako zakończenie tej odpowiedzi na artykuł DN chcemy tylko dodać, że skomplikowana i często tragiczna historia Polski będzie chyba jeszcze długo przyciągać badaczy do nowych odkryć, także co do stosunków polsko-żydowskich i niestety, niekiedy błędnych uproszczeń. Powstają też nowe inicjatywy również od strony żydowskiej, dla zbieranie świadectw, zwykle całkowicie nieznanych dotąd, cichych bohaterów, którzy zgodnie z własnym odczuciem, „czynili tylko to co należało zrobić”, aby ratować czasami zupełnie sobie nieznanych Żydów

- podsumowali sygnatariusze.

Pod listem swoje podpisy złożyli: Jolanta Halkiewicz, przewodnicząca Rady Uchodźstwa Polskiego OPON w Szwecji oraz Adam Wesolowski, członek Klubu „Gazety Polskiej” w Sztokholmie; przedstawiciele Stowarzyszenia Patriotów Polskich - Semper Fidelis, Stowarzyszenia Kombatantów Polskich oraz Kongresu Polaków w Szwecji.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Jest reakcja po naszej publikacji. Przychodnia zakończyła współpracę z lekarzem, który nie chciał leczyć „pacjentów z PiS”

/ Facebook.com/printscreen

Portal niezalezna.pl podał jako pierwszy, że jeden z lekarzy pracujących na Pomorzu na drzwiach swojego gabinetu wywiesił kartkę z napisem: „W tym gabinecie nie obsługujemy pacjentów z PiS, ponieważ wyposażenie zostało zakupione z dotacji funduszy WOŚP”. Po naszej publikacji do prokuratury trafiło już zawiadomienie o możliwości popełnienia przez lekarza przestępstwa , a z najnowszych informacji wynika, że pomorska przychodnia, w której był on zatrudniony, zakończyła z nim współpracę.

Zawiadomienie o możliwości popełnienia przez lekarza przestępstwa złożyła do Prokuratury Rejonowej w Wejherowie posłanka PiS Anna Sobecka.
 
CZYTAJ WIĘCEJ: Jest zawiadomienie ws. medyka, który nie chciał leczyć pacjentów z PiS. „Wykazał się całkowitą ignorancją”

- Jako osoba pełniąca funkcję publiczną, lekarz Wojciech Wieczorek wykazał się całkowitą ignorancją i arogancją względem zawodu, który pełni - powiedziała w rozmowie z portalem niezalezna.pl posłanka Anna Sobecka, która złożyła do Prokuratury Rejonowej w Wejherowie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez lekarza Wojciecha Wieczorka.  

Wyjaśnień zażądał też NFZ. Pomorski Oddział Wojewódzki Narodowego Funduszu Zdrowia w Gdańsku zwrócił się z żądaniem natychmiastowego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji do posiadającej umowę z NFZ spółki Panaceum z Rumi, w której lekarz przyjmujący w ww. gabinecie jest zatrudniony jako lekarz rodzinny.

„Po przeprowadzonym postępowaniu wyjaśniającym kierownictwo spółki Panaceum poinformowało pomorski NFZ, że kartka ze ww. treścią nie została umieszczona na drzwiach żadnego z gabinetów przychodni Panaceum. W piśmie skierowanym do pomorskiego NFZ zarząd spółki zapowiedział podjęcie stosownych kroków formalnoprawnych w związku z wyjaśnieniem zaistniałej sytuacji. Pomorski Oddział Wojewódzki NFZ informuje ponadto, że lekarz, o którym mowa prowadzi również indywidualną praktykę lekarską w Gdyni, a niektóre spośród wcześniejszych wpisów na portalach społecznościowych wskazywać mogą, że kartka ze ww. treścią mogła zostać zamieszczona na drzwiach jego prywatnego gabinetu.
POW NFZ przypomina również, że do równego traktowania pacjentów zobowiązuje lekarzy między innymi Kodeks Etyki Lekarskiej, który wyraźnie podkreśla, że lekarz ma obowiązek nieść pomoc chorym bez względu m.in. na rasę, religię, narodowość czy poglądy polityczne” - czytamy w komunikacie NFZ.


Z naszych najnowszych ustaleń wynika natomiast, że przychodnia zakończyła współpracę z lekarzem.

„W związku z zaistniałą sytuacją Przychodnia Panaceum z dn. 16.01.2018 zakończyła współpracę z dr. Wojciechem Wieczorkiem.

SZANOWNI PACJENCI, WYWIESZKA NA DRZWIACH UMIESZCZONA NA STONIE INTERNETOWEJ NIE POCHODZI Z PRZYCHODNI PANACEUM. INFORMUJEMY, ZE PANACEUM JEST NIESŁUSZNIE POWIĄZANE ZE SKANDALICZNĄ WYWIESZKĄ. KAŻDY PACJENT JEST DLA NAS WAŻNY. ” - głosi komunikat opublikowany na stronie przychodni.

Źródło: niezalezna.pl

Udostępnij

Tagi
Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl