zbrodnie komunistyczne
Niech żyje Polska!
Danuta Siedzikówna, córka Wacława i Eugenii z Tymińskich należała do pokolenia ludzi ukształtowanych w atmosferze afirmacji niepodległości i dumy z własnego państwa. 28 sierpnia 1946 roku, została skazana wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Gdańsku, zastrzelono ją w więzieniu przy ul. Kurkowej Miała wówczas 17 lat. Razem z nią uśmiercono Feliksa Zelmanowicza „Zagończyka”. Szczątki obojga IPN odnalazł w 2014 roku.
Krzyże Grudnia 1970
Krzyże od wieków znaczyły miejsca pamięci po poległych bohaterach walki o niepodległość. Były znakami modlitwy i pamięci po zbrodniach dokonywanych przez kolejnych zaborców, okupantów, czy fałszywych „wyzwolicieli”. Trzy krzyże upamiętniające zabitych w grudniu 1970 zamordowanych przez Milicję, Wojsko oraz władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej stanęły w równą, dziesiątą rocznicę „wydarzeń grudniowych” (jak zmiękczając wymowę tego, co się stało mówili o morderstwach komuniści). Pomnik był o tyle niezwykły, że został postawiony czynem społecznym. Zbudowano go, byśmy nie zapomnieli.
Testament Rotmistrza
Skąd się biorą zasoby sił i ducha, które w chwili próby okazują się na wagę dobrze podjętych, z punktu widzenia moralnego, decyzji? Przecież nie z instynktownej reakcji na to, co przynosi los. Muszą z czegoś wyrastać. Bohater nie rodzi się w ułamkach sekund – wzrasta, buduje się, na dziesiątki lat przed tym, zanim przyjdzie czas owej próby. Rotmistrz Witold Pilecki – który poszedł na ochotnika do Auschwitz, by opowiedzieć światu, co się tam dzieje, i który stanął potem wobec grozy komunistycznego aparatu bezprawia – był rycerzem nie z przypadku. Został na takiego wychowany w rodzinnym domu, kiedy z chłopca stawał się mężczyzną.