zbrodnie komunistyczne
"Łączki" są wszędzie tam, gdzie panowali komuniści
Wiemy, ile użyto pocisków, wiemy, ilu ludzi zabito, wiemy kogo zabito, ale nie wiemy, gdzie ich pogrzebano – mówili o swoich bohaterach ministrowie w Gruzji oglądając prace ekshumacyjne na warszawskiej Łączce. Słowa te przywołał prof. dr hab. Krzysztof Szwagrzyk podczas debaty na Festiwalu NNW TRZY „ŁĄCZKI”: POSZUKIWANIE BOHATERÓW. Oprócz prof. Szwagrzyka rozmawiali m.in. dr Petr Blažek z Muzeum Pamięci XX w. w czeskiej Pradze i dr Áron Máthé z węgierskiego Komitetu Pamięci Narodowej (Nemzeti Emlékezet Bizottsága).
Grudniowe śmierci, styczniowe strajki
„Władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy! Zniszczymy wszystkich bandytów reakcyjnych bez skrupułów! Możecie jeszcze krzyczeć, że leje się krew narodu polskiego, że NKWD rządzi Polską, lecz to nie zawróci nas z drogi!”. Te słowa, towarzysz Gomułka wykrzyczał w twarz emigracyjnym politykom z PSL szukającym porozumienia z komunistami podczas rozmów w Moskwie. Było to w czerwcu 1945 roku. Tego człowieka, odpowiedzialnego za bezwzględne zwalczanie podziemia niepodległościowego, za mordy jawne, skryte i sądowe, 11 lat później, w październiku 1956 roku, skierowany przeciwko komunistom gniew społeczny wyniósł ponownie do władzy. A w grudniu 1970 r. Gomułka w obronie władzy zdobytej, znów kazał zabijać.
Pieczęć Stalina na stolicy
Mija lat siedemdziesiąt odkąd uroczyście zakończono budowę Pałacu Kultury i Nauki. Ten najwyższy budynek w Warszawie (i w Polsce), dar Związku Sowieckiego dla Polski Ludowej, stał się swego rodzaju „pieczęcią” wyciśniętą na naszej stolicy. Do dzisiaj widnieje na nim, wykuty w marmurze napis – „Imienia Józefa Stalina”. Ma on swoich miłośników i wielbicieli, ale polscy patrioci znają jego prawdziwą historię i symboliczny wymiar: dlatego od dekad domagają się zburzenia tej stalinowskiej budowli, tak jak w II RP zlikwidowano sobór św. Aleksandra Newskiego stojący pośrodku placu Saskiego (obecnie Piłsudskiego).