W Grodnie oraz w innych miastach zachodniej części Białorusi pojawiają się informacje o masowo wysyłanych wezwaniach do wojska. Kobiety w mediach społecznościowych opisują sytuacje, w których mężczyźni mają być „zabierani bezpośrednio z pracy”, bez wcześniejszego uprzedzenia.
Według relacji lokalnych mieszkanek mężczyźni są kierowani do jednostek na okres od półtora do dwóch miesięcy. Jak podkreślają, nie mają czasu na uporządkowanie spraw osobistych ani rodzinnych. Z przekazywanych informacji wynika, że wśród wzywanych są również ojcowie wielodzietnych rodzin.
„Nie pozwolili nawet odebrać dziecka z przedszkola”
– mówi jeden ze świadków.
Decyzje mają zapadać tego samego dnia, bez możliwości przygotowania się do wyjazdu. W mediach społecznościowych pojawiły się wpisy żon informujących, że ich mężowie zostali zabrani w krótkim czasie, a ich telefony miały zostać skonfiskowane, co uniemożliwia kontakt.
Sytuacja budzi niepokój także ze względu na lokalizację. Opisywane zdarzenia dotyczą regionu Grodna, położonego w pobliżu tzw. korytarza suwalskiego – strategicznego obszaru między Białorusią a obwodem kaliningradzkim.
Oficjalnie władze Białorusi informują, że działania mają charakter kontrolny. Według przekazu państwowego jest to „sprawdzian gotowości bojowej” oraz odpowiedź na „agresywną retorykę Zachodu”.
🤔 In Belarus, military summonses are being sent out in large numbers
— NEXTA (@nexta_tv) February 19, 2026
In Grodno and other western cities in Belarus, women are widely reporting about urgent summonses and men being "taken directly from work." According to local women, the men are taken for one and a half to two… pic.twitter.com/qCTqIIDQBU